23:57 3 XI 2012

wiele myśli, które pojawiają się w naszych głowach - nie pochodzi tak naprawdę od nas; są to jak gdyby myślo-fale z kosmosu, zarazki astralnych pierwotniaków.. jaja różnych pasożytów

myj ręce, i myj głowę w sumieniu - to też jest ważne






Chodź opowiem ci o Franku, który siedział i pił kawę, oglądając tv całe wieczory - a gdy coś mu wpadło do głowy, w końcu jakaś myśl.. ohoczo zapisywał to na swoim blogu, ciesząc się jaki to jest mądry i że znowu ma nowy wpis, może to tym zabłyśnie


potem przychodziły inne dni, i już dużo miał myśli.. tak dużo, - że nawet nie wszystkie dokończył, - no sorry tej, ale to nikt by nie wyrobił ..bez telepatycznej klawiatury, - no i Zenek już szczęśliwszy był, bo szły i sensy i rymy




Ale zaś, uwierz - bo o tym ci już nie napisał, doszedł do takiej fazy ..takich cudów, że nawet już o nich nie napisał - a magiczne wydarzenia i zdarzenia zwalały się na niego czasem niby bałwany wzburzonych fal, i było pięknie ..i nie słyszał 6 godzin, jak choćby komar jęknie.. - . coś niesamowitego, słowa nie wyrażą tego - zdania nie opaszą, sensy nie udźwigną A nawet jeśli, to i tak by potem ludzie nie uwierzyli - lecz wiem co czuły mistyczki w celach, i są nagrodzeni którzy Bogu mili. ale nie w księgach go szukali, lecz we własnej głowie myśl po myśli w labiryncie serca i sumienia, szli po tej nici..




taki szczegół jeszcze chciałem zaznaczyć, że tak naprawdę gdzie indziej istniejemy.. tu tylko widzimy świat odbić, cieni.. gdzie indziej decyduje się o naszym życiu, nawet tu doczesnym - we wymiarze strun sumień i grawitacji etycznej losów my bytujemy, tam istniejemy naprawdę i nasze przedmioty, cnoty; ..tu tylko jest "rzeczywistość" cieni ..wszystko jest odbiciem tamtego - JEST TAK. Nie pierdolę ci, tak jakby.. wyobraź sobie, że jestem dilerem - a ty u mnie kupujesz wora, i ziele nie pierwszy bierzesz przecież ode mnie raz. No to ja ci daję tego wora i mówię: "Jest tam towar."- w ten sposób jakby, kładę swoją reputację i ci zaświadczam

Przyjdzie mędrzec może, i powie: te, no dobra ..ale tera udowodnij mi to jakoś, padako. A ja odpowiem: nie, sorry Stefan, ale mi na tym nie zależy żeby tobie udowodnić - z 3 przyczyn: po pierwsze, nie da się tego udowodnić i nie powinno tak być, tak jak przy wejściu do kina bileter winien nie zdradzać zakończenia filmu; 2.po drugie ja już mam co chciałem, autostradę widziałem - mi to fiko-fafiko, czy ty jakiś tam mędrcze raczysz coś myśleć czy nie wierzyć, czuwaj zdrów! 3) po trzecie - i najlepsze, to jest tak że każdy to odkrywasz w sobie.. we własnej głowie, i kiedy nakładasz kliszę swych najtajniejszych grzechów na mapy zdarzeń dni, wtedy tylko możesz odkryć 'rytm - wzór' ..ale do tego trzeba mieć rozbudowaną aparaturę refleksji, nie wystarczy być inteligentnym - trzeba ciągle myśleć, we wszystkim doszukiwać się znaczenia.. BO WSZYSTKO MA znaczenie, tylko czasami dla postaci pobocznych i zrozumiane 3 lata później - WSZYSTKO JEST ZNACZENIEM. ..to inaczej jest, struny znaczeń one spowodowały wszechświat.. - są jego wewnętrzną mechaniką, nie może istnieć coś co nie ma znaczenia, bo to znaczenia wszystko napędzają i poruszają, one są mechaniką..

- a poza tym, weźmy np. ..całe zło, które spotkało mnie przez te tysiące inkarnacji - czyż to nie ono, dziś tak potężnym mnie uczyniło?.. Chwile, nawet powiedzmy tylko w tym życiu ..dni i miesiące całe, kiedy się dołowałem - czyż to nie również z nich teraz wstałem?


4 XI 2012 Czy znasz historię o osobie V, która na zewnątrz ..na klatce schodowej, była milutka, wrażliwa i uczynna - a wewnątrz zamieniała się w potwora, który katowałby młodego Karola Wojtyłę, oddającego się dumaniom, i napadała chwile jego spokoju słowami: "nie miej takiej miny, jak na ścięcie ..bo cię powieszą! he he" - ..takie osoby na pewno znasz. Ale czy znasz taką, która potem w sądzie ..zamienia się we wrażliwą babunię, płacze i kwili - jak to jej ciężko.. ale "jest" też pełna wyrozumiałości, nie szuka po innych winy.. Wzruszające - i myślisz, że ktoś by się dał nabrać? Tak, ale nie w tym rzecz - otóż ja nawet bym się dał nabrać, który znam długo osobę V. A wiesz czemu? Bo tam w tym sądzie, osoba V się naprawdę zamieni w tą drugą, to nie będzie udawanie - tylko naprawdę ..przełączą się jej osobowości, gdzieś z rękawa jaźni wyciągnie tą niewinną - i naprawdę się w nią zamieni. To nie będzie udawanie, tak nie można udawać; taka sztuczka. Tak jakby ktoś a'la z filmu "Tożsamość" potrafił na życzenie przełączać te swoje tożsamości.

 Kiedy się dobrze rozejrzeć i zastanowić, jest wiele rzeczy wokół nas tak tajemniczych.. już wchodzących w jakieś paradoksy, we inne wymiary znaczeń. Gdzie nie spojrzę, nad czym dłużej nie pomyślę - to dochodzę tam do jakichś dziwnych pętli wielostronnych znaczeń, nic nie jest oczywiste.. - A weź teraz dla odmiany idź do kiosku, po jakąś gazetę "lepszą". Tam masz wszystko, nagle wytłumaczone i opisane zdaniami z podmiotem i orzeczeniem w każdym, ale fajnie - wszystko się dopełnia, wyjaśnia i .."leży równo, jak napisane - po sensach". Tylko że nie jest tak, z niczym praktycznie - jak trzeba mieć zryty łeb, żeby nie dostrzegać tej wieloznaczności, czającej się w każdym temacie ..ba, w każdym słowie. Tej jakiejś takiej tajemnicy, i odpowiedzi która na końcu sama sobie przeczy.

I ja pewnie byłbym taki, gdybym pozwolił zrobić z siebie robota, z magicznego ducha który pamiętał kosmos ..przerobić się do końca na automat w hali przetwarzający sensy, metodą "wejście - wyjście" ..nadajniki fal elektromagnetycznych, środki umączniające świadomość w jedzeniu, czy szczepienia - nie wiem, co mnie zmieniło.. ale coś mnie kiedyś, w prawie to czym oni są - przekształciło; a może to po prostu ich słowa, poprzebierane za nie jak transwestyci sensy - w końcu, nie istnieje nawet głowa.. Jesteś tylko duszą, która przetwarza znaczenia - jeśli ci podsuną sfałszowane, dyskretnie pozniekształcane, zawirusowane - to nie możesz działać dobrze.
Z filmu o polskich piłkarzach, fragment gdy dziennikarz mówi o Ebim Smolarku, kiedy nagle pojawił się w polskiej reprezentacji, a słyszano że ma talent - lecz nikt tego nie widział, bo grał w Holandii. Gdy w końcu zagrał z rodakami, widać było że reprezentuje inną jakby szkołę techniczną, inaczej w ogóle zachowuje się na boisku. Dziennikarz powiedział dosłownie: "Wydawało się, że on - chociaż jest w tym samym wieku, co koledzy - to jakoś jest bardziej dojrzały. Jakoś tak.."

I mnie się tak wydawało, kiedy byłem w Holandii - choć akurat nie zadawałem się z piłkarzami. Ale z kim nie pogadałem, zazwyczaj był taki efekt, że myślałem potem .."kurde, w Polsce 1 na 8 osób jest taka, w porządku i uprzejma, na poziomie" - ..i nie chodzi tu o jakichś znajomych z coffeshopów, ale o np. dziewczyny z pól namiotowych czy starszych państwa pokazujących drogę wśród bezdroży łąk, którzy wszyscy zachowywali się ..jakby za chwilę chcieli wcisnąć mi jeszcze jakieś ciasteczka - ..ale nie było w tym taniej słodkości, raczej z oczu szły halogeny szczerości.

 W sumie 5 tygodni spałem tam po namiotach i hostelach, więc dużo się błąkałem wieczorami z nudów i samotności - ale pijanej, awanturującej się holenderskiej młodzieży ..w ogóle nie widziałem. Jeśli ktoś robił syf, to były to albo Turasy, albo Brytole, albo Polacy.

I nie chodzi tu o róznice na tle genetycznym, bo Holandia jeszcze przed II wojną św. była krajem rolniczym, a kto to był Erazm z Rotterdamu do dziś zwykły człowiek tam nie wie. Chodzi tu o różnicę w podejściu państwa do społeczeństwa - tam państwo jest ..jak kochająca, czuła matka, obdarzająca dzieci nie tylko życiem ale i wolnością, taktownie usuwająca się w cień.. - nie pojebana macocha, która akceptuje cię tylko jeśli grasz jej rolę, którą dla ciebie przygotowała. W naszym kraju po wojnie wiadomo państwo czym było, a potem doszło do "zamiany mrówek w komorach nr 2 i 3" - i oni tylko zmienili rzeczy, za które można ścigać i zamykać innych, inaczej ustawili szcypce represji.. - a sama konstrukcja tego zwierza, jest podobna ..póki co.


Normalnie tej nie wiem, co oni tam robią z tymi dziećmi w tej Ameryce, czy to jest coś w jedzeniu - czy pranie mózgów z tv, ale nie rozumiem dlaczego, gdy mignie mi czasem w skakaniu po kanałach taki program, że oni w autobusie czekają 5 osób i chcą się umówić z jedną - ..a tam wcześniej jest prezentacja, to czemu oni w wieku 19-23 lat wyglądają tak, jak ja i moi znajomi w wieku 29-33 lat ..to znaczy tak staro.





  No dobra - opowiem wam, co się stało. Ale wszyscy macie wjeb, co w to nie uwierzycie albo zlekceważycie, bo wykrawam wam część siebie.. - i zawsze kiedy opowiadam o jakimś cudzie, to czuję się.. jakbym oddawał psom jedną kość ze swego magicznego ciała, sorry za porównanie ..ale trochę tak jest - opowiadając o magii, tracisz ją ..w tym sensie np. ja mam, że kiedy przedstawię swoje jakieś wspomnienia, zamienię na literki i udostępnię innym - to sam tracę jakby te wspomnienia, moja żywa pamięć zostaje przesłonięta przez literki, którymi ..próbowałem to złapać, jakby w siatkę o drucianych okach. Podobnie kiedy zrelacjonuję magię, to tracę jakby wewnętrzny blask którym mnie oświetlało.

Ale czasem trzeba, a poza tym z drugiej strony - czasem dzięki tym "zamianom kwiatów na wyrazy" później sobie przypominam coś, co inaczej rozmyłoby się w mojej pamięci, przypominającej znikopis który ożył i poszedł na przygody.

 Otóż jest niedziela. Wczoraj była sobota, która podobno jest tym właściwym dniem świętym - gdzieś o tym czytałem, że nam to zmienili, ale szczegółów nie pamiętam. W każdym razie, a wcześniej był piątek - kiedy pisałem i pisałem, a jednocześnie przez chwilę obraz Św. Hildegardy z Bingen w tv ujrzałem, z jaśniejącymi oczami ..wnet wyraz jej twarzy zrozumiałem, bo sam też ..nie tak dawno, różnej maści i kalibru "fajerwerki oświecenia" przeżywałem ..i nie było to po wódzie, ani od oglądania talk-show w tv. Choć po dopalaczach też nie, ale jakoś tak ..później, już w czasie samotnych godzin refleksji w trybie "wyprany sweterek"

 Otóż pisząc w ten piątek, pod koniec już dużo myślałem o tej Św. Hildegardzie, z którą momentalnie załapałem jedność i zrozumienie przez czas, nawet ..wiedziałem że ona jest z Niemiec, jakoś - zanim to sprawdziłem. No i skończyłem pisać daną podstronę, myślę "kończę już tu, bo jeszcze coś dopiszę i zepsuję wrażenie", więc przełączyłem na program do przesyłania plików na serwer w Krakowie, i patrzę ..długość pliku - 77 777. Nigdy mi się coś wcześniej takiego nie zdarzyło, choć pracuję z komputerami już 22 lata i natworzyłem tysiące plików, dziesiątki tysięcy a może więcej, przerzucałem je po dyskach tyle razy co Chomontek podbijał piłkę - i nigdy nie miałem pliku, np. o długości 44444 bajtów, czy coś. No dobra, nieważne - to jeszcze mógł być przypadek, choć przyznacie że dziwny.

Następny dzień, następna podstrona - i znów się fajnie pisało, więc myślę "kończę, bo jest fajnie - więc zamykam to jako podstronę i przesyłam, będę dopisywał dalej już na nowej podstronie". Przełączam programy i jaka była długość tego następnego pliku.? - 84777.

Dokładnie 7 tys. dłuższy niż ten poprzedni, zresztą. To już wymiękłem - było to wczoraj wieczór, już nic nie musiałem potem robić, tylko się odprężyłem ...i raz jeszcze nad biegiem swego życia zastanowiłem. "czyim ja tu byłem wodorostem"

 Teraz kumacie, o co chodzi gdy mówię - że magiczne rzeczy mi się zdarzają?


 I dziś sobie tera, z głupia frant wyobrażam że występując w programie Jana Pospieszalskiego, o tym opowiadam. I tak tłumaczyłem, że to świat jest magiczny.. - że to wszystko jest na tych zasadach, które widziałem i czułem ..a wciąż nie potrafię słowami wam tego przedstawić, jak wszyscy jesteśmy komórkami magicznych ścięgien, które jako mięśnie znaczeń dalece bardziej poruszają wszechświatem, niż "ich członków dalecy potomkowie" tacy jak grawitacja, oddziaływania silne i słabe etc.

I na końcu mówiłem, w tej swojej wyobraźni: "Janku, gwarantuję ci - że jeśli pojedziesz do Łomży, i zgubisz tam na zaśnieżonym chodniku wisiorek ze świętym medalikiem, z inicjałami twojego przodka - to za 154 lata, osobą która go odnajdzie.. - będzie ktoś z twojej rodziny"; i to nic, że nie masz rodziny w Łomży. Bo tak właśnie to działa, świat jest magiczny - a nie nie-magiczny, jak próbowali nam wmówić, niekiedy zresztą w dobrej wierze, mędrcy z nosem nad książkami którzy po prostu nie potrafili dostrzec, tego co się naprawdę wokół nas ze wszystkim dzieje. Mrówki te, nie potrafiły dostrzec wzoru na dywanie - więc wszystkim gadały, że go nie ma. I tak właśnie twierdzi dzisiejsza przygłupia nauka, takie myślenie wtłacza się ze wszystkich książek i po szkołach - że wszystko jest przypadkiem, bez sensu ..bój się, bój - a nieprawda. Byłem, sprawdziłem ..nieraz w ciemny park czy las wchodziłem - a lęku żadnego nie czułem; już o wiele większy, wchodząc do lokalu gastronomicznego pełnego ludzi, w biały dzień.

"Nie spotka cię nic, na co nie zasługujesz; lub co ci jakoś, później że się okaże, nie pomoże" - tak jest, czy wy ludzie urodziliście się bez tej wiedzy w pra-sercach, które istniały dawno już zanim płakał kto w noworodku ?


Nie wiem czy to ja byłem wykształconym, wszechstronnie uzdolnionym młodym człowiekiem ..który zmienił się w jakiegoś faszystę i antysemitę, czy to z nimi coś nie tak się porobiło - ale od roku gdzieś już co druga wizyta na portalu "Gazeta.pl" kończy się u mnie wpisem, bo coś mnie wkurzyło.
Tym razem jest to nagłówek wiadomości "Słowacy hajlowali pod bramą obozu w Oświęcimu?" Nawet nie przeczytam tego artykułu, wystarczy mi sam tytuł - domyślam się, że z tym "hajlowaniem" to chodzi o faszystowski gest pozdrowienia, polegający na wyciągnięciu ręki. I tu mam problem, i doszukałem się już gdzieś niesprawiedliwości w nazwaniu tego "hajlowaniem", i jest to kolejna niesprawiedliwość tych "warszawskich gremiów" dzisiejszych mediów, które po protestach młodzieży w czasie przemówienia gen. Ścibora-Rylskiego mówią z głupio-mądrym tonem "..Co się dzieje?" - tak jakby ktoś miał przyjść i odpowiedzieć prosto, "czemu oni są źli, ta młodzież". Nie, to nie jest tak

Otóż kiedyś wyciągnięciem ręki pozdrawiali się starożytni Rzymianie - moim zdaniem to w porządku, też co prawda podbijali inne narody, dużo napadali.. - ale co tam, kto tego nie robił; nie nazywałbym tego ich pozdrowienia "hajlowaniem", bo to niesprawiedliwe

Potem włoscy faszyści, reaktywowali ten gest - przypominam, że we włoskim faszyźmie nie było masowych zbrodni, obozów zagłady ani ..morderstw na tle politycznym, więcej niż w Polsce po '89 roku. Moim zdaniem też niesprawiedliwie jest nazywać ich gest "hajlowaniem" - i zakazać go tylko dlatego, że potem przejęli wiele od nich Niemcy, i rozwinęli to w swoją stronę - a co z tego zrobili na końcu, wiadomo.

Nie jest sprawiedliwe nazwanie tego gestu "hajlowaniem", zatem - to tak, jakby gdzieś jakiś morderca seryjny przy ciałach ofiar robił krzyże z krwi czy zawieszał drewniane na ścianach, a potem ktoś by to nazywał - że krzyż jest symbolem morderców.

Często bardzo niesprawiedliwi są ci, którzy uważają się za oświeconych sprawiedliwych-dobrotliwych, i oni wszędzie szukają zła i je tropią... Ile to razy już było, a potem się odwracało: raz jedni, raz drudzy na górze, ..a metody te same.

"Nie jest tak łatwo być cnotliwym, jak się wielu wydaje" - że oni mieli fuksa, mają łatwo; nie - 'coś tu nie gra' ..

 Każdy widział, że 'coś z tym światem nie gra' - wiele razy; jako i ja, który wielokrotnie tchórzliwie to zlekceważyłem i starałem się o tym zapomnieć, aż do chwili gdy już nie mogłem tego odepchnąć w kąt.

A jednocześnie przeglądając na tym portalu i wpadając na pomysł, żeby o tym napisać, co mi znów nie gra - w tv mam włączone jakieś polskie gwiazdy muzyczne, wypowiadające się o różnych rzeczach. Ładne stroje i fryzury, ale jakaś taka p...owatość nimi się maluje po ekranach, w tych sylwetkach nieco zbyt wypieszczonych.

 I tak sobie myślę, jak taki człowiek musi być grzeczny, żeby występować w tv - o ilu rzeczach musi milczeć, udawać jakby że nie ma żadnych problemów.

Weźmy np. mnie, co by było: 1. - "hajlowanie".. - o tym bym powiedział, już skompromitowany - szlaban, koniec.

2. - "dopalacze" - ..ledwo pisnąłbym że nie zawsze alternatywa wobec pijaństwa prowadzi w 15 minut do szamba i śmierci, już po mnie; "czy słyszeliście kiedykolwiek kogoś w tv, kto by powiedział coś takiego?"

3. "Smoleńsk" - a może podrzucili nam klony, a para prezydencka żyje i jest przetrzymywana w miejscu odosobnienia, tak jak mi się śniło że mi jakiś komandos to wpierał, a reszta się dziwowała jacy z nas naiwniacy, że tak łatwo daliśmy się otumanić? - przecież nie można tego wykluczyć, a ledwo palnąłbym coś takiego - już by mnie nie wpuścili nie tylko do telewizji, ale chyba nawet bałbym się wysiąść z pociągu na Dworcu Centralnym.

I tak dalej, i tak dalej.. - mógłbym wymieniać; rzeczy które ja uważam za prawdopodobne i sensowne, a o których wszystkie te gwiazdeczki nawet nie napomkną, ani o jednej. To skoro ja mam 200 takich rzeczy i rytów na skale sumienia, to nie wierzę że oni mają zero - nie mają, na pewno też ktoś z tych gwiazd na niektóre kwestie ma poglądy takie podobne do moich. Oto jest pytanie, czy zrezygnujesz ze swoich prawd dla pieniędzy i splendoru.

Bo nie tak, zdaje się, robili nasi pod Monte Cassino.
Ilu dziś sprzedaje nasz kraj, dla taniego blichtru.




Jestem idiotą, typów bzdur poliglotą
lecz gdybym miał milion dolarów do zdobycia przez robota, który ma sobie poradzić na odległej planecie, a wbudujemy mu moje rozumienie albo "naukowca" - to wbudowałbym mu swoje rozumienie, i niejeden "normalny" też by to zrobił i nagle zaczął wierzyć w te teorie spiskowe.
"Oj widzę że nie ruszył pociąg z rymami, od tej jednej kostki węgla..." - i dobrze, bo czasami wtedy demony łatwiej grzebały mi w głowie ..i np. wpadałem na jakąś myśl o nich - i 6 godzin później wciąż klepałem w klawiaturę, ale jeszcze tamtego zdania nie dokończyłem.. zazwyczaj działo się to właśnie gdy chciałem napisać o nich, o 'niewidzialnych istotach'

jak masz miliardy lat, i miliardy planet - przed Ziemią, gdy nikt nawet nie wiedział jeszcze, że będzie jakaś Ziemia - ..to nawet gdybyście dali mi miliard miliardów dolarów, nie zacznę twierdzić że nigdy nic tam nie wyewoluowało; a za milion złotych nie powiem ci, że nie wiem - może tak, może nie; nie kurwa, ja wiem: coś tam żyło, coś wzrastało ..wymiary może wręcz - już zmieniało. A może zresztą nie, może zostali w tych samych wymiarach, w których się urodzili

już twoi naukowcy odkryli, że wymiarów jest więcej niż 4 - doświadczenia po laboratoriach, i strzały w kwanty laserami - jednoznacznie, a właśnie wieloznacznie.. odpowiedziały - że istnieje więcej, niż widzimy i możemy złapać w palce.

 Jaki z tego wniosek, debile? -Otóż taki, że skoro w naszych wymiarach - wszędzie coś żyje, na każdej wysepce w oceanie, czy na samym dnie przy wulkanie ..to w tamtych wymiarach przecież też coś żyje, no na pewno.

-----------------------------------------

Istoty grzebacze-w_głowach, były z nami od zawsze. Wierzę że są o wiele starsze niż czas ludzki na ziemi, ich wiek pojawia mi się że 5 miliardów lat, nie wiem czemu ..zawsze kiedy o tym pomyślę. Być może przywlekli je tu pradawni kolonizatorzy ..a może sami, wygenerowali ze swych umysłów ..? Może te rzeczy powstają, tak jak wyładowania elektryczne na linii koc - sierść psa - człowiek sprzed monitora.. ? Może same te rzeczy się tworzą, gdziekolwiek są umysły - niby w stawie, coś ożywa.. jak sobie wykopiesz dziurę i wlejesz tam wodę, po pewnym czasie zrobi się zielono w oczku wodnym.

kij wie jak oni tu przybywają, być może stamtąd gdzie myśli nasze wbiegają ..po taśmach się zapisują, zaś gwiazdy kunszt swój śrubują.. i lepsze mają orgazmy - bo ludzie gdzieś w Detroit, mieli klawe jazdy


  Ale powiem wam, że tak zacząłem o tym myśleć, myśląc co stało się z telewizją. Bo tam właśnie, i np. w przemysł gier - weszły chyba te demony, się zainteresowały tymi kręgami.. - widać to zresztą i po twarzach osób ze "światka", np. warszawki - ..i po okładkach gier, gdzie ponad połowa jest o zabijaniu - a jako człowiek z branży powiem wam, że akurat wcale nie jest łatwiej na takim czymś zarobić, równie dobrze ludzie kupią grę o czym innym - bo w grze chodzi o to, żeby się dobrze grało.. - "magia gry" musi tam być, której nie ujawnię (dopiero teraz rozumiem, jaką mam moc - i wiedzę) ..wcale fakt, że widzisz świat przez celownik, czy że jest dużo potworów, nic nie pomaga sam w sobie. Więc skoro o tym są gry i filmy - jest to, moim zdaniem, wpływ Istot.

 Ale w oryginale, jak tak się zastanowiłem: to telewizja jest czymś dobrym, powinna być. Dawniej bowiem było "Haaargh!.." jaskiniowca; ..potem znaki dymne kocami nad ogniskami, ..zaś alfabet Morsa, światła między okrętami.. - wcześniej jeszcze sztuka listowna, zaś telegraf, radyjko.. - jest to w oryginale dobry wynalazek człowieka, ta telewizja, umożliwi dobrą komunikację -i lepszy przekaz, wzajemne ze sobą obcowanie. Ale to powinno być na zasadzie lilii w stawie, równouprawnionych - zdecentralizowanych, a nie że przypomina figurę geometryczną sitwy-piramidki, gdzie istnieje wąska grupa osób stanowiąca cel ataków demonicznych, której zepsucie powoduje zeszpecenie całej reszty piramidy telewizyjnych układów i koncesji, rad i przepisów. Popatrzcie na twarze tych ludzi, przecież "no co to jest k.. !"

 Wajda jakby robił film o meczu na stadionie, i szukałby różnych typów ludzkich do rozgrywających się przez 105 min. historyjek - to na castingach szukano by osób z twarzami "uczciwych", "dresiarzy", "normalnych", "katolików" .."dziwolągów" - a jak myślicie, ci ludzie tam z tej Warszawy od tych koncesji itd. szefowania różnym telewizjom, to pod jaką kategorię by oni 'w razie czego' na castingach podpadali? Bo chyba nie byliby to "naczelnicy ZHP", bo oni tak nie wyglądają.




5 XI Nie wiem co się stało z Hortexem,
ale teraz takie dobre robią te "warzywa na patelnię"
i inne takie - że to jest max, już lepiej nie może być i nigdzie
chyba na świecie nie mają; ..samo zdrowie, zero chemii

 Dawniej, za młodu - gdy bywałem chory, brałem tabletki i różne inne syropy, po których bywało ..raz lepiej, raz gorzej - jak każdy wie. Dziś już nie stosuję żadnych lekarstw, czekam aż sam mój organizm pokona zarazki..
Choć oczywiście gdy boli gardło, można wziąć pastylkę do ssania czy przepłukać wodą z solą.. byle szybko, od razu gdy coś się poczuje. Natomiast "zdychanie" zdarza mi się tak samo, jak każdemu - gdy ten raz czy dwa razy do roku się przeziębię, mam gorączkę ..brak sił, nie można spać, smarkanie i odpluwanie. Wtedy przydałaby się jakaś pastylka.. która przywróciłaby mnie życiu, że mógłbym normalnie funkcjonować ..przestać myśleć o chorobie, bo wiadomo że jak się o tym myśli, to pogłębia się to i .."człowiek zapada się w ten film". Ale nic takiej pastylki nie kojarzę, z czasów gdy znałem się na lekach jak "mały - stary mistrz", któremu pani doktor już nie przepisywała Biseptolu, gdyż zjadł już ich 400 i szkoda było niszczyć do końca żołądek.

 Natomiast tak działa marihuana, czy stanowiące jej substytut dopalacze - wprawdzie rzadko choruję, ale przez wszystkie te lata.. już w czasie kariery studenckiej w Poznaniu - odkryłem, że np. papieros masakruje zakażone drogi oddechowe, natomiast inny dymek - "przywraca człowieka do życia" i dalej sobie choruje, bo jak wiadomo przeziębienie trwa 7 dni - ale już funkcjonuje.

To są fakty, i milion eksperymentów to potwierdzi - których nikt nie sfinansuje, gdyż nie tędy idą interesy koncernów farmaceutycznych. Gdyby marihuana nie występowała w przyrodzie jako roślina, "za darmo" - tylko oni by to wynaleźli jako tabletkę, i sobie opatentowali - ...to nawet najbardziej sprzedajny poseł, chyba wie i teraz w duszy to przyzna, że byłoby to w każdej aptece, ba - może w każdym kiosku; skoro MA działanie lecznicze w sensie przeciwbólowe i łagodzące objawy różnych schorzeń. Sęk w tym, że to środek na którym nie można zarobić - więc nikt za tym nie lobbował, a wręcz przeciwnie; tak jak obcym zależało na zamknięciu naszych stoczni i cukrowni z wiadomych względów, tak firmom farmaceutycznym zależy na delegalizacji wszelkich ziół i "metod babuni".

 Ogólnie mam niezłą fazę, bo odkryłem że nie jestem tym Antychrystem z przepowiedni, który też będzie "potrafił dokonywać cudów" - ..a skoro zeszła mi ta dolina, to już niczego się boję, a więc będę kontynuował ten kontrowersyjny temat:

"Pollaken" - tak jak w Holandii będąc cierpiałem trochę, czasem - gdy ludzie dowiadujący się, że jestem Polakiem, patrzyli na mnie już innym okiem ..na szczęście nieliczni, i to w Amsterdamie - gdzie wszystko jest, co najgorsze w tym kraju, w sensie jego mieszkańców - "efekt wrzucania do jednego worka" - tak samo jest niesprawiedliwe, i jest to pomyłka: wrzucanie wszystkiego do jednego worka, pod nazwą narkotyki. Syntetyczne środki wynalezione przez wojsko w celu zwiększenia tempa bicia serca, wywołania sztucznego poczucia euforii czy supersiły, zlikwidowania potrzeby snu etc. - są za pomocą tego terminu mieszane z naturalnie występującymi w przyrodzie, od tysięcy lat znanymi tradycji przodków, roślinami zawierającymi substancje poszerzające świadomość i stymulujące otwieranie się w Człowieku tzw. trzeciego oka, które jest jak gdyby kablem do innych wymiarów, z których naprawdę się wywodzimy.

 Jest to wielki przekręt, z tym nazywaniem wszystkich tych, jakże różnych substancji - mianem "narkotyków", niby to wszystko było podobne jedno do drugiego. Amfetamina, kokaina, heroina i extasy - to są narkotyki, od których się chudnie i organizm doznaje odwodnienia, a potem można umrzeć; oprócz tego, że wygląda się jak wrak lub potwór. Marihuana czy psychoaktywne grzybki - są to środki rozszerzające świadomość.

A świadomość jest wszystkim, co tak naprawdę mamy. Każdy niby chodzi do kościoła - czy inaczej jakoś tam, duma sobie o tym życiu i jego sensie - świadomość jest czymś ważnym, bardzo ważnym, może wręcz najważniejszym. Jak można stymulujące jej rozwój rośliny, i to w sposób niekwestionowalny - podobnie jak np. że wyciąg z guarany zwiększa wydolność sportowców - ..jak można zmieszać to z syfem dla dzieci z dyskotek, i udawać że nic się nie stało, że nie ma tematu, że wszystko jest w porządku. Nie, to się samo nie mogło stać.

 A jeżeli ktoś powie: "chłopie, ale to po prostu wszystkie środki odurzające, czyli zmieniające stan świadomości, są określone jako narkotyki - nie denerwuj się, frajerze". Odpowiem: nie koleś, nie masz racji, bo wóda, piwo i kawa też zmieniają świadomość i stan jaźni, a jakoś dziwnym trafem nie trafiły do jednego worka jako "narkotyki". Tu gruby przekręt jest, odchodzi.

 Bóg krwawi w każdym z nas, dziwi go małość wielu - którzy otrzymali jakże dużo




 Jak tak przypomnieć sobie te gmachy polskich uniwerystetów, jakie są monumentalne - to ale musi być tych wszystkich profesorów, doktorów itp. tam naprodukowanych. Dlaczego więc w "mediach" pojawiają się zawsze ci sami, sprawdzeni? -Bo z góry wiadomo, co powiedzą, i że mniej więcej, a raczej więcej, będzie to zgodne z "obowiązującą po cichu" wszędzie linią, "że wszystko jest dobrze, ogólnie znamy prawdę i można ją kupić w kiosku - tak na każdy temat, gra i jest o.k., niczego nie doszukuj się". Chodzi mi tu np. o jakichś socjologów itp. - ciągle ci sami, a przecież tysiące są osób o takich samych tytułach naukowych w kraju, nie gorszych - dlaczego więc nie ma dywersyfikacji? Bo wielu z nich powiedziałoby coś niepokojącego?

 Tak samo z jakimiś ekspertkami od feminizmu itp. Powiem wam, że nigdy nie byłem wielkim zarywaczem lasek, a w Warszawie bawiłem tylko kilka razy - ..ale bez trudu wyczarowałbym wam kobiety i inne dziewczyny, które posiadają dogłębną i znakomitą wiedzę na temat różnych prądów w sztuce i "myśli żeńskiej" ..więc na pewno i w Warszawie jest tego bez liku; a serwują nam ciągle te same twarze, na które nie da się patrzeć bez odrazy do tego stopnia - że nawet nie muszę podawać nazwisk.

Taki jestem. Przy okazji pozwolicie, że podziękuję w tym miejscu "ci Boże, za ten niezwykły talent, jaki mi dałeś." Aż sam się czasem dziwię, gdy coś bystrze napiszę i "po literkach załatwię"; może to czasem nie jestem w ogóle ja. A czasem jestem, stary mały bystrzak - dzieciak z salonu gier, którego oczka elektryzowały tam przy szafach wyświetlających kolorowe krainy. Dłuuugo stawałem się cyborgiem, od dziecka nad sobą pracowałem - miliardy informacji w siebie wkodowałem, i na różne sposoby je przestawiałem; niby w tym kalejdoskopie ..dziś, dzięki temu, bywam na topie.

"I nie ma drugiego fafika, który by tak pomykał" - napisałbym, ale tak nie uważam, bo akurat sam czytałem równie niezłych gości - masakryczni pewnikiem "czopserzy".. jak oni doszli do tych wyników, tylko ja wiem; tyle że akurat nie pisali o tych kosmosach itd. więc może moim imieniem nazwą więcej PGR-ów przyszłości, a potem będą obcinać tym pomnikom głowy i turlać je - zawsze tak jest, jak się wychylisz.      'Dialektyka'




widząc w retransmitowanym "Dzienniku TV" twarz znanego reżysera, którego filmy są tak nudne że od razu wiesz o kogo chodzi - wpadłem na taką refleksję..: jak ja się powiedzmy wpieniam, że ja tu jestem dobry ..a biedny, i jeszcze mnie może gdzieś zamkną - za to że prawdę po prostu walę, nic ci tu nie napisałem co myślałbym że jest nieprawdą - a te gwiazdy, które o tym milczą, cieszą się dobrobytem.. To tak pomyślałem, o ile i tak mamy lepiej niż przed rokiem 1989 - kiedy też byli lepsi reżyserzy, od tych których "znamy i cenimy" ..byli lepsi pisarze, o których nigdy nie usłyszymy; i inni twórcy, artyści ..czy cisi mężowie stanu, przy których prof. Bronisław Geremek nerwowo pykałby fajeczkę.

 Powinien być jakiś dzień chociaż, gdy raz w roku uczcilibyśmy pamięć tych anonimowych bohaterów. Bo wiadomo, że tysiące ich musiały zostać stłamszonych przez poprzedni system - i nie mogli liczyć np. na te 100.000 wejść na stronkę, co ja mam chociaż na pocieszenie. Dziś wielu z nich jest pewnie staruszkami, i co sobie myślą o nas - którzy biernie akceptujemy ..serwowanie nam z Warszawy traktowania jak legend osób, które na pewno nieraz musiały kark zgiąć i to nisko, skoro funkcjonowały w poprzednim systemie i już wtedy były "sławne".


6 XI 2012


  Dziesięć lat temu, mój dzień wyglądał tak, że wstawałem z łóżka - obmywałem się, najlepiej nie patrząc w lustro - potem wciągałem spida, leżałem przez pół godziny na fazie słuchając muzy, a zaś wychodziłem na miasto szukać więcej spida; oczami złymi, obrzucałem wszystkich - nikt nie wydawał mi się piękny, choć czasem spuszczałem oczy w przebłysku człowieczeństwa, bo faktycznie szedł ktoś trochę z oblicza święty.

Dziś mój dzień wygląda w ten sposób, że czasem czytam Nowy Testament ..a czasem jakieś inne stronki po sieci, np. o Antychryście albo o dopalaczach - mam szeroki wachlarz zainteresowań. No i właśnie z jednej stronki o środkach rozgrzewających modelinę jaźni, wam teraz zapodam cytacik:

Znów zobaczyłem kawałek nieskończoności :)


 To, co ja wam opisywałem - nie tylko mnie się przydarzało; jak mówiłem, furtek do nieskończoności znałem wiele. Nie wszystkie bynajmniej powiązane były ze środkami zmieniającymi stan skupienia świadomości - niektóre to rysuneczki o podłożu erotycznym ..inne to głębokie stany podobne medytacjom, gdy w chwili myśli-synchronii z kosmosem rozpiera cię rozkosz jakby promieniująca z brzucha..

 Szarzy ludzie z chodniczków, nie znają często ani jednej furtki - czy inni wykonywacze rozkazów, fikający w tym tempie w które ich wpuścili. Cała sytuacja przypomina więc znaną z piaskownicy odwieczną regułę: "ja nie mam łopatki, to zabiorę i złamię komuś drugiemu, kto ma". Nieskończoność istnieje, stamtąd się bierzemy - można to zobaczyć swoim umysłem. To że ktoś nigdy tego nie doświadczył, a będący stale pod telefonem mędrzec mówi w ramach konsultacji, że "nie wie o co chodzi" - ..to jeszcze nie znaczy, że godnie jest wykonywać wolę obcych, którzy chcieliby jak największą liczbę ludzi odciąć od Światła, tak żeby o nim w ogóle zapomnieli - a każdy przybył tu w ciało noworodka, właśnie z magicznej strony ..i wtedy jeszcze pamiętał.

 Inna rzecz, którą może powiedzieć uczony na te relacje ludzi, o tym jak w umyśle ..czy nie wiem gdzie.. w swym jestestwie jakoś, znaleźli tajemniczy ogród, a w nim ciepło-świetlisto-magiczną ścieżkę, po której połączyli się ze Wszechświatem, z jego umysłem, z Nieskończonością z której wszystko przybywa - ..mędrzec nasz, w godzinach swojego dyżuru może na przykład powiedzieć: są to złudzenia, nieweryfikowalne naukowo ..fakty-śmiecie, nie należy się tym przejmować, w ogóle brać tego pod uwagę. Tak, tylko że to proste bierki dla starszaków: już Kartezjusz wykazał, że nie da się udowodnić nic poza tym, że istniejemy. Tak samo nie da się zweryfikować, że gmach w którym mędrzec urzęduje, faktycznie gdziekolwiek się znajduje.

Zakłamanie naszych czasów, przykład 678-II: jak tysiąc osób powie, że widziało w lesie pumę, to pięć dni jej leśnicy i policjanci szukają. Jeżeli tysiąc osób powie, że po zażyciu środków zmieniających świadomość poszerzyło im się zrozumienie Wszechświata, z którego energii jasnością na moment się stopili - to to jest tylko "złudzenie".

 Brechtali, oj rechotali będą z nas i naszych czasów, i naszych postaw - potomkowie za 200 lat, już w młodym wieku i w szkolnych ławkach. Śmiech na sali, to jest ten dzisiejszy świat "dorosłych".




Wyobraź sobie magiczną różdżkę, np. z jakiegoś filmu o tanim czarodzieju. Działa ona w ten sposób, że na co ją skierujesz - "pykniesz", obojętnie na jaki przedmiot.. ukazują ci się w duszy nieznane wcześniej zastosowania i inklinacje danej rzeczy, np. do czego jeszcze może się przydać, skąd pochodzi - jakie jest jej miejsce w cyklu ekologicznym, skąd przybywa i dokąd dąży, jak się komponuje na tle całości otaczającego nas świata; kiedy skierujesz różdżkę na człowieka, nagle - obojętnie, jakie by miał maski ..kogo zgrywał i w co się ubierał - widzisz od razu, jeśli oczywiście znasz daną osobę jakiś czas (bo widzisz to w swoim umyśle, jakby nagle wszystkie informacje "dostały kopa" i ukryty podprogram-mistrz je przetworzył) ..widzisz całą wielowątkową małość danej osoby, lub jej siłę i stabilność - w czym rzecz, na czym to polega.

 Tak np. działają grzyby psylocybinowe, jeśli się ich zje powiedzmy 15. Dodam tylko, że po ustąpieniu ich działania, czyli zazwyczaj po kilku godzinach - refleksji tych nowych nie traktuje się na zasadzie "ojej, ale to było głupie, wydawało mi się ..." - tylko te nowe pomysły i punkty widzenia, pozostają na stałe w arsenale refleksji i asortymencie sposobów rozumienia świata, wzbogacają jaźń i rozwój duchowy. Grzybki takie można znaleźć w lesie lub na łące, a w Holandii np. wchodzisz do sklepu i je kupujesz; raz na miesiąc wszakże tylko ma sens taka akcja.

 Słyszałem że z 5 lat temu jakaś Francuzka po takich grzybach skoczyła z mostu, ale poza tym - nikt zdaje się od tego nie umarł, a już od marihuany to na pewno nikt - której działanie, powiedziałbym, jest podobne.. tylko znacznie słabsze i krócej trwa.

  Weźmy dla kontrastu alkohol i wszystkie te tragedie, które powoduje, przemoc domową, uliczną i podblokową; zgony.. - to samo papierosy, ileż przez to śmierci, wyciętych płuc itd. A teraz pytanie znienacka: kogo zdziwiło wyrażenie "dla kontrastu" w poprzednim zdaniu? Nikogo, bo to faktycznie jest kontrast.

 I teraz zagadka: ilu posłów się jutro tym zajmie, żeby to jakoś odwrócić ..zmienić ten stan rzeczy, w sensie systemu prawnego i co jest zabronione, za wybieranie której opcji ludzie są ścigani? Ładni mi "reprezentanci narodu" - dobrze, że cały naród nie jest taki, jak oni. Dobro ludzi się dla nich mniej liczy, niż ich własne 'bezpieczne ..psko'.

A ludzie sami tak tego nie mogli wymyślić, że to się tak ułożyło; musieli to być obcy, w tym pomagać - lub/jako tzw. demony, wstępujące w niektórych i czyniące ich owładniętymi ponuro zakrzywionymi myślami, dającymi jakąś taką dziwną energię - szybką, kopliwą, niejasną.



 Zapnijcie pasy, bo jazda będzie ostra. Wyobraźmy sobie naukowca, który gdzieś został z jakiegoś świata, po jego końcu, jako ostatni żywy człowiek. Aby nie być samotnym, skonstrował on tysiąc androidów obojga płci, którymi planował zaludnić swój pałac. Tyle tylko, że ważną kwestią jest, jak w nie wgrać odpowiednie programy. Pomyłki nie wchodzą w grę. W tym celu wewnątrz komputera, które to wnętrze obserwował na pojedynczym monitorze - stworzył wirtualny świat, gdzie powstały gwiazdy.. planety, uformowały się pierwsze stworzenia - przyspieszona ewolucja, potem powstały istoty humanoidalne i tak dalej, aż doszły te wirtualne ludki mniej więcej do takiego momentu, w którym ich świat nie różnił się od nam współczesnego.

 Wszystkie te podprogramy, miały w sobie ukryte drogi - pod_pętle ..dzięki którym najszlachetniejsze, mogły dowiadywać się coraz więcej o świecie, i zyskiwać nowe możliwości. Istniały tam specjalne procedury do kupienia lub znalezienia, dzięki którym podprogramy owe albo "upijały się", albo "rozszerzały swój zakres adresowania".

 Niektóre podprogramy zdołały przebudować swój kod tak, by zyskać akces do struktury swojego matrixu, poznawać myślą budowę gwiazd itd. łączyć się z "wszechświatem" w tym komputerku. Ale jak straszliwa trwała na nie nagonka! Wyzywano je od narkomanów, wykolejeńców ..najgorszych, najmniej sobą reprezentujących, najmniej wartych. Z takim podprogramem można było zrobić wszystko - dowolnie go obgadywać, szkalować ..stalking, mobbing - co chcesz; w niektórych krajach nawet je zabijano, nie mówiąc już o uwięzieniu, czy ubezwłasnowolnieniu.

Dobrze wiecie, do czego piję - wyjdźmy już z tej metafory o naukowcu i tysiącu androidów. Żyjemy w barbarzyńskich czasach; sam tego doświadczyłem - to, co spotyka ze strony "normalnych, zdrowych, dobrych ludzi" osoby wybierające środki poszerzające świadomość zamiast substancji ją przytępiających - to jest, delikatnie mówiąc, stalking.

Dziwię się, że tego nie widzą ci wszyscy światli profesorowie. Przecież to są istoty ludzkie, żywi ludzie o sercach i emocjach, rodzinach - którzy jak dawniej chrześcijanie, choć sami nie robią nikomu krzywdy, są tak gnojeni, bezkarnie.. a aparat państwa jeszcze do tego wydaje się zachęcać. Nagonka - którą właściwie nie wiadomo kto, i kiedy rozpoczął; nikt tego nie wie, z tych mądrali - zastraszonych i żyjących tak, jak im kazano ..wybierających jak im powiedziano.



 Tak dobrze znałem tchórzliwych mędrców, potrafiących-niby wszystko wytłumaczyć po słowach ..i przed każdym zarzutem się obronić, każdego kota wykręcić - bo sam kiedyś kimś takim byłem, mistrzem słów super-inteligentnym tchórzem. To dlatego prześwietlam ich jak rentgen, i musi to być przerażające dla takiego gościa ..gdyby mnie czytał - jak znam każdy ruch firanki w jego psychice.

 Odbyłem podróż dookoła świata świadomości, udowodniłem że jaźń jest okrągła a wyprawa może być ciągła - nie ma tak, jak wtłaczają w gazetach, że psychika to niby wielka kartka papieru, o stałych wymiarach, a potem się spada z krawędzi.



 Ale gdy.. zabłysną mi oczy, to bywa i zwid proroczy; ale pisarzem jestem już lepszym, niż kiedykolwiek - a kiepskim nie byłem nigdy, więc ... a zresztą - dosyć już było o mnie, i jeszcze napiszę to 500 razy przy różnych okazjach; jednak wciąż się sprawdza - tyle mi życie dawało w kość, i setkami życzyli mi "skuś, skuś.." - niby w seansie sugestii kolektywnej z komiksu "Yans" - a im było trudniej, tym za każdym razem wyżej wracałem na fali, i parzyły już czasem iskry sypiące z mej bani.

albo w życiu jesteś p...ą,
albo masz prze.....e

lecz pomnij, że w lustro czasem trzeba będzie spozierać - i co tam będzie?



* * *
 O tym Antichristosie wam streszczę z przepowiedni, żeby było wiadomo co i jak (wszystkie przepowiednie, różnych świętych, z różnych krajów i epok, mówią prawie dokładnie to samo): wychowuje się ten gość na pustyni w ukryciu, nic dobrego nie może wejść do jego duszy; jego bracia nawiedzeni przez demony, w wieku dwunastu lat dopną niezwykłych osiągnięć. Posiadał będzie moce jak czarodziej, zdolny będzie zrównywać góry z ziemią lub wysuszać rzeki, zabijać lub osłabiać innych ludzi siłą woli ..będzie również dokonywał pozornych wskrzeszeń, jednakże w istocie krótkotrwałych i polegających na poruszaniu zmarłym ciałem przez opętaną duszę, której to nakaże. Zasiądzie na tronie w świątyni na Ziemi Świętej, gdzie zostanie uznany za mesjasza ("ci, którzy zabili prawdziwego Boga - uwierzą w fałszywego"). Pojawi się nagle, i od razu dokona rewolucji, zanim ktokolwiek zdąży zadzwonić po straż pożarną. W pierwszych latach będzie jednak zgrywał świętoszka, gładko mówił i rzekomo opiekował się potrzebującymi, a liczne "cuda" których dokona, sprawią że wielu chrześcijan zwątpi w Kościół i uwierzy w niego. Później, gdy zjednawszy sobie przywódców państw przejmie pełnię władzy - ujawni swą prawdziwą naturę, i rozpoczną się straszliwe prześladowania tych, którzy nie przyjmą jego znaku, co potrwa trzy i pół roku. Będzie to czas ucisku, jakiego jeszcze nie było na Ziemi i nigdy już nie będzie, czas głodu i śmierci, gdy gwiazdy będą się przetaczać po niebie jak podczas dachowania.

 Zaś będzie koniec tej pieśni, a ci którzy wytrwają do końca - będą zbawieni.

Chodzi moim zdaniem o to, żeby do końca wytrwać w szlachetności ducha - i nie dopuścić się grzechu. Łaska doprowadzi wybranych w miejsca ocalenia, tak że nawet nie będą wiedzieli, kiedy się tam znajdą. To właśnie ze względu na wybranych dni męki zostaną skrócone - bo gdyby nie zostały skrócone, nie przeżyłaby żadna istota na Ziemi.



7 XI 
Pamiętacie ze szkoły dzielenie pisemne? To z tym rysowaniem kreski, i odejmowaniem w rządku? Dobrze, że nikt tego nie opatentował - bo by dzieci nie były w stanie sobie radzić bez kalkulatorów. A te wzory na kwadrat sumy? (a + b) * (a + b) = a * a + 2 * a * b + b * b, czy jakoś tak. Też dobrze, że tego nikt nie zastrzegł...

 Tak naprawdę wszystkie te wzory, opatentowywane przez firmy produkujące oprogramowanie, są tylko bardziej skomplikowanymi przykładami - i nie należą do nikogo, kto je "odkrył", lecz pochodzą z wszechmatrycy i były od zawsze zapisane w kosmosie, pochodzą z królestwa liczb/idei - i jedynym powodem, dla którego John Shekac z Texasu to opatentowuje, jest chęć wykorzystania powszechnej dziś niesprawiedliwości udającej prawo, do prowadzenia nieuczciwej konkurencji z Mikim Oroho z Delhi, który dojdzie do tego wzoru dopiero za rok, bo miał komputer kupiony dwa lata później.

 To równie dobrze Christiano Ronaldo mógłby opatentować jakiś swój zwód, który wymyślił wieczorem na treningu - i nikt by potem nie mógł go używać, a już szczegółnie John Jackson z Cliftonville w Afryce, który zresztą wymyślił ten sam zwód dzień wcześniej.

 Często bredzę, ale tu akurat wiem o czym mówię - gdyż niejeden dobry wzór w życiu wymyśliłem, zanim przerzuciłem się na pisanie.. a co robiłem jakąś mini-gierkę, i ktoś przyszedł - jakiś kumpel czy kuzyn - to potem go nie mogłem odciągnąć od kompa. Dziś nawet bałbym się założyć własną firmę programistyczną, bo obojętnie jaki program bym napisał - ledwo odniósłby sukces, zaraz po pół roku miałbym listy słane z amerykańskich kancelarii, że użyłem "ich" algorytmów. Stany Zjednoczone nie przypominają swoim dzisiejszym zachowaniem na arenie międzynarodowej hitlerowskich Niemiec - ale zdanie to wygląda w ten sposób tylko dlatego, że boję się napisać je trochę inaczej. Napadanie na kraje posiadające zasoby naturalne, których im brakuje - to jeszcze bezpośrednio w nas nie uderza, ale tego typu praktyki "prawne" - już tak, bo akurat mamy w kraju i będziemy mieli zawsze, zdolnych programistów. Podobnie jak matematyków

 Ale po co ja o tym piszę, skoro nasze władze i tak zachowują się jak dziecko na koloniach nad morzem, które weszło na salę gdzie dzieci bawią się i tańczą w kółeczku, no i to dziecko zaczyna robić dokładnie to co wszyscy.. Już nie pamiętam, żeby nasz kraj kiedykolwiek się o coś upomniał, zabrał głos, stanął za jakąś słuszną sprawą - czy chociaż wysłał misję pokojową do jakiegoś narodu, który naprawdę tego potrzebuje, a nie ma tam żadnych bogactw tego czy innego typu.



  Powiem wam, że jako długoletni praktyk środków uplastyczniających jaźń, nie byłem nigdy i pewnie nie będę zwolennikiem pana Jarosława Kaczyńskiego - choć mam kumpla w jego partii - ale jednego nie rozumiem: co wejdę na jakiś portal internetowy, i to z tych mainstreamowych - które odwiedzam na przemian z witrynami "dla świrów" - a szczególnie to dzieje się na portalu gazeta.pl, co wejdę prawie to jest jakieś nabijanie się z Jarosława Kaczyńskiego, niby nie wprost ale zawsze jak jest coś o nim, prawie zawsze w związku z jakąś informacją - to cała sprawa przedstawiona jest w lekko niepoważnym świetle, z jakąś taką ironią czy dystansem ..podobnie trochę jak z rok temu jechano z J.Palikotem.

  No ja rozumiem, że Kaczyński komuś się wydaje śmieszny - bo każdy jest czasem śmieszny, a zwłaszcza przeciwnik polityczno-finansowy - ale żeby tak cały czas..? I to w dodatku nabijać się z kogoś, kto dwa i pół roku temu stracił brata? ..w dodatku bliźniaka. I ta cała atmosfera, przecież nie wiadomo czy to był zamach czy nie, nawet nie ma pewności że oni wszyscy nie żyją - jak ten Jarosław musi to przeżywać pod miną pozornego spokoju, konieczną dla męża stanu - przecież każdy by się od tego zeschizował; naśmiewanie się z tego.. i wykorzystywanie sytuacji do pognębiania lidera przeciwnej "opcji" - jest podłe, i nie pierwszy raz środowiska "liberalnej warszafki" używają metod, które rzekomo są metodami dawno zniszczonych przez historię ich ideologicznych przeciwieństw. Moralności w tych ludziach, nie ma za dużo. A kiedyś sam czytałem "Wyborczą" - ba, robiłem to przez 10 lat; ale teraz widzę - i właśnie przed chwilą, pisząc ten akapit, to zrozumiałem: nie tylko ja się zmieniłem - również oni się zmienili.

 'Polaryzacja'  Kiedyś była jedna prawda, i niby to o nią miało chodzić wolnym mediom, z których wybierałem najlepsze. Dziś mamy jedną prawdę, ale dwa bieguny - którym nie chodzi o prawdę, ale by zeszmacić ten drugi biegun i się od niego odróżnić; ..gdzie dwóch się bije, tam my przyjdziemy i skorzystamy - bo dla nas równo warci są i ci "fajansiarze", i "oszołomy" - Polska nigdy nie jest u nich na pierwszym miejscu, tylko ich waśnie - ani racja, np. w sprawie środków "zmieniających szyfr w zapinotku świadomości" - tu z kolei ważniejszy jest dla nich poklask i odzew społeczny, czy raczej odbek mas - a nie "jak by było uczciwie".

 Historia, co robi z takimi - dobrze wiecie.



8 XI 
Wyobraźmy sobie taką sytuację, że w roku 1996 rosyjski naukowiec Jewgienij Pruszenko zbudował urządzenie do kontroli umysłów, w typie nadajnika o skali ogólnokrajowej, mam tu na myśli średniej wielkości państwo. Następnie w 1998 r. uruchamiają to skierowane na Polskę, nadając w godzinach nocnych co 15 min. impuls "Nie myśl o kontroli umysłów; nie zajmuj się tym, to niepoważny temat".

 Przeto zapytuję was, czyż nie to właśnie się stało? Choć już świeżo po zakończeniu II wojny światowej pracowano nad takimi technikami, równo z rozwijaniem arsenałów nuklearnych, i nie było to żadną tajemnicą, a wręcz przeciwnie - czołowe postacie wyścigu zbrojeń mówiły o tym publicznie (np. Beria czy ówczesny szef CIA Dulles) - ..trwa dziś dziwne "cicho-sza" na ten temat, a wręcz jest to kompletne cicho sza, bez precedensu, jakiego nigdy nie było na żaden inny temat. Nie ma ku temu logicznych podstaw, jaka więc może być tego przyczyna?

 Czyż przypadkiem aby nie, właśnie ta kontrola umysłów - już uruchomiona? Jest to jedyne "pasujące" wytłumaczenie. Mówi się dziś o wszystkim, i pisze w zalewających kioski każdego dnia milionach literek - o zmianach płci, o zbieraczach monet, o pedofilach, o seryjnych zabójcach dzieci, o rakietach ..o dawnych zbrodniach szpiegów, o zabytkowych drewnianych kościołach - o starych wykopanych szczątkach prasłowiańskich wojów, o młodych poetach i tańczących dziewczynach z Raciborza - tylko nie o tej kontroli umysłów, to jeden jedyny temat którego nigdzie nie uświadczycie. Może mało ważny?

  Nie, działa przekaźnik. Całość wygląda tak, jakby jedna sitwa - dajmy na to, podziemnych luminarzy - uruchomiła takie urządzenia wobec reszty ludzkości, i dlatego nikt na planecie się tym nie zajmuje, tego jednego tematu nikt nie podnosi.

  Może niepotrzebnie z przyzwyczajenia obwiniam Rosjan, którzy wręcz byliby moimi ulubieńcami gdyby nie ich głupawa polityka wobec małych kraików, w których drzemie siła co złączona i olbrzyma pokona - gdyby Rosjanie się inaczej zachowywali, niż jak osiłek ze szkolnego boiska, wobec krajów takich jak nasz, sam podróżowałbym do Moskwy co pół roku po instrukcje, w poczuciu dobrze wypełnianego patriotycznego obowiązku - bo ktoś musi świat obronić przed wiecie kim, a ja nie mogę nawet tego napisać bo już to jest przestępstwo, podobnie jak wszelkie ich krytykowanie, czy stwierdzanie że mają wpływy choćby w "gazetce szkolnej".

 No to załóżmy, że wynaleźli w latach 50-tych XX wieku te urządzenia do kontroli umysłów na masową skalę - bo wynaleźli, zrezsztą nie ma tu nic do zakładania, to są fakty historyczne - nie mój problem, że komuś o tym nie powiedzieli; mnie zresztą też nie, sam musiałem dokopać się do tych informacji. No to po kilkudziesięciu latach - czy nie sądzicie, że może to już być tylko część większego arsenału, obejmującego różne, nie tylko "magiczno - niewidzialne" sposoby, ale i zwykłe słowa - teksty - wypowiedzi .. Zafałszowywanie historii itp. - do czego piję? Pewnie nikt nie rozumie, ale już wyjaśniam:

 Otóż kiedyś nasz kraj był drugim obok Francji najpotężniejszym w Europie, czyli i na świecie nie błąkał się w ogonie - pewnie gdzieś tak pierwsza piątka. Jak to się stało, że obecnie zarówno politycy, "przywódcy" narodu ...jak i zwykli ludzie, a nawet naćpana młodzież - postrzegają nasze państwo jako szarego gracza z drugiej, a może nawet trzeciej ligi? Kto zmienił nam to w umysłach? Jak do tego doszło..? - Ciekawe to pytanie,
..i nikt go nie zadaje.
"bo my nie mamy broni..." - odpowie ktoś, pułkownik nr 600.
 Broń można wyprodukować, i to taką że Zeus schowałby się za szczytem Olimpu - jeno potrzebne jest na to poparcie społeczne i zjednoczenie narodu, a to można osiągnąć tylko w jeden sposób, obojętnie jaką się ma twarz czy z której opcji wywodzi, a te opcje to niby różnokolorowe blaszki na cymbałkach:

 magiczna moc tu potrzebna się nazywa "szczerość", ale nie taka telewizyjna - lecz bezkompromisowa, szaleńcza, straceńcza szczerość wylewana z głębi samego siebie, niby ten Indiana Jones gdy skoczył na niewidzialny kamień

 tam jest ukryta cała moc, i cała potęga - zjednoczyć naród,
 reszta to kwestia lat paru.

Posłuchajcie wieloryba z dalekiej planety, co znał różne sekrety


-----------------------
"Kiedy byłem młody, osoby wierzące w ufo i pradawne wizyty gości z gwiazd na Ziemi - były oszołomami, dziwakami i świrami" - wspominał dziadzia. Gdy zaś stary byłem już, nienormalni z kolei byli ci, co to nie wierzyli w kosmitów. "Dlaczego my tacy jesteśmy, kto nas tak napuszcza jednych na drugich" - dumał - "czemu nie są możliwe po prostu różnice zdań - czy tylko dopuszczamy je w ramach społeczeństwa w tematach takich, jak kto wygra mecz?"

Długo przymierzali różne buty, pięknili fryzury swe przed lustrami - a w głębi byli barbarzyńcami, prymitywnymi jak neandertale; ..komputery, nie szanowały takich wydmuszek wcale. "Każdy kto urodził się, miał duszę" - lecz w niejednym został już tylko okruszek.


9 XI 2012

Zahipnotyzuję cię teraz. Jest rok 1981, stan wojenny, przebywasz w ośrodku internowania. Spokój nocy upływającej na obserwowaniu karaluchów panoszących się po ścianie, przerywam ja - młody człowiek wynurzający się w poświacie ze ściany. "Posłuchaj, nie będziesz wiedzieć czy to był sen.. bla bla bla - przybywam z przyszłości.. W roku 1989 upadnie komunizm, rozpadną się ZSRR oraz Układ Warszawski, później wejdziemy do NATO.. Ale nie ciesz się jeszcze - co jakiś czas w Polsce umierać będą osoby, mówiące o jakichś dziwnych sprawach - ale nigdy nie będą to morderstwa, zawsze jakieś dziwne wypadki albo samobójstwa; wszystkie te sprawy pozostaną niewyjaśnione, a popularność zyskają hipotezy - że w 1989 r. w Polsce zmieniła się tylko fasada, natomiast w rzeczy samej cały czas rządzi ta sama sitwa, rozdzielająca pieniądze np. na media kontynuujące znaną ci propagandę "wszystko jest fajnie".

  W nowym tysiącleciu będziemy krajem skonfliktowanym z Rosją, i wspierającym inne państwa bezpośrednio przez nią zagrożone. Nadejdzie rok 2010, gdy samolot prezydenta Polski, spośród wszystkich głów państw na świecie należącego do ludzi najbardziej niepokornych wobec Rosji - poleci w okolice Katynia i już stamtąd nie wróci, ani nikt żywy spośród osób przebywających na pokładzie. Śledztwo w tej sprawie będa prowadzić Rosjanie, którzy zatrzymają również czarne skrzynki oraz domniemany wrak samolotu. Wyjdzie im, że winni są Polacy, że to oni spowodowali katastrofę; tymczasem w Polsce systematycznie ginąć będą osoby podważające tę wersję.

 I teraz słuchaj najlepsze, a przedtem zażyj te proszki na uspokojenie, co masz na szafce: bywalcy Sejmu Rzeczpospolitej z uśmiechami będą wykpiwać wszystkich, którzy nie uwierzą że "sprawa została wyjaśniona i załatwiona". Media - a polskojęzycznych kanałów telewizyjnych będzie wtedy bez liku - będą udawać, że jest dawno po sprawie, że nie ma po co ani do czego wracać, wszystko zostało wyjaśnione i to sami Polacy się pozabijali, akurat na terytorium najbardziej wrogiego nam państwa. Jedyna telewizja, która wyłamie się z tej linii - nie otrzyma miejsca na nowej platformie nadawczej, nawet bez żadnych pretekstów.

 A teraz zaśnij !.." - powiedziałem, i wszedłem z powrotem do ściany.


  Weź ćwierć przybysza z przyszłości dalekich gwiazd, ćwierć psychola, ćwierć narkomana i ćwierć normalnego, wporzo kolesia - a wyjdzie ci autor "Traktatu hipotetyczno-eterycznego", który mógłby zaczynać się na przykład tak:

1. Nie ma dowodów, że ludzie nie są nosicielami dla innych istot, jak stawy dla lilii środowiskami życiowymi dla swego rodzaju "niewidzialnych bakterii", organizmów bytujących w innym wymiarze, niekoniecznie inteligentniejszych od nas w każdej dziedzinie - może po prostu "inteligentniejszych inaczej". Nie można wykluczyć takiej opcji - a zatem każdego, kto mówi 'ja odkryłem, że jakieś istoty coś z nami kombinują, gmerają nam w psychikach' - należy uważnie wysłuchać; zamykanie takiego kogoś w zakładzie, gdzie niewielu go usłyszy - tylko uwiarygadnia punkt 1. Nie jest to zachowanie racjonalne dla istot sterujących samymi sobą i własnym życiem. Hipoteza, że my sterujemy samymi sobą - to tylko hipoteza; nie ma na to żadnych dowodów, nikt jeszcze tego nie udowodnił. Zostało to przyjęte 'z głupia frant'. "Nie wszystkie myśli pochodzą od nas" - przykład stwierdzenia, które staje się coraz bardziej aktualne - w czasach gdy wszędzie roi się od anten ..a nie jak dawniej, gdy w świetle świecy mnich przepisywał księgę o demonach.

  Dzisiejsi ludzie ogłupieni są jak mało którzy w dziejach - a mają się za najmądrzejszych w historii; jakże daleka to droga od sokratejskiego "wiem, że nic nie wiem".

pięciu waszych mędrców by się we mnie zmieściło..
a i tak by nie zaiskrzyło,
a i tak - jeszcze by nie zatrybiło.

jest różnica pomiędzy uczonym, a takimi co powtarzają
przypominają drony

bezzałogowe - "chłopie, gdzie teorie nowe ?.."
ja dnia nie przeżyłem, że czegoś tam nowego w głowie
z klocków nie ułożyłem

a niejeden życie całe brał pieniądze,
za to, że jego myśli i słowa, były jak gdyby wody stojące


******************************************************* w cyklu "słabe wiersze bez dopingu" 10 XI 2012
zapraszam na kolejny 'trening Romario nr 674' :




Patrzyli, patrzeli w kosmos - aż zobaczyli piksele
popatrz na nich - co za goście - dalej jeden z drugim ozorem miele,

mędrcy na smyczach wypłat, choć koncepcja kipła -
że świat jest czymś różnym od naszej świadomości,
że to jakby pokój, a my przyszlim w gości -

choć wiadomo już, że oczy zmieniają atomy,
a czas może zostać myślą wykrzywiony -

dalej próbują jechać na wagonikach starej kolejki,
"naukowcy" - czyż oni nie oszczędzą nam tej udręki?

sala robi się pusta, ludzie wychodzą
coraz mniej udanie, już sami się zwodzą

dawny paradygmat padł,
po cóż było kredyt brać?

Teraz muszą dalej waflować, tragarze liter niby budowniczowie piramidy
choć już dobrze wiedzą, że wycieczka była na niby.

"Zostali sami, w hotelu z bagażami,
ino po co dzieciakom jeszcze zaśmiecają łby tymi bzdurami ?"


Mickiewicz wygrał zza grobu, świat jest magiczny
mędrzec - do lipy, Heisenberg pomógł


kwarki wesoło tańczą, jak w kalejdoskopie
elektron zmienia położenie, na jedno myśli skinienie
w kosmosie widać piksele, oko steruje - a mędrzec nic nie umie!

Świat przypomina sprawiedliwy sen, na sobie sprawdziłem i wiem.
Ich ksiąg, nie czytam już wcale - dziś możliwości me niemałe.

Gdy spida brałem, gdy czyny me, myśli i słowa - były szkaradne,
 to choć bankomat płacił, szczęśliwej chwili nie miałem żadnej.

Gdy biedny się stałem, a w duszy wyprałem -
rzeczy doświadczyłem, o których nie śniłem.

 Nic mędrcy, o tym świecie nie wiecie -
jeno jak wam każą, mordkami kłapiecie.
Za co wam zapłacą - piszecie podług tego,
 zrobiliście "pana na telefon" z uczonego.

11 XI Dzień Niepodłości 

 Czy wspominałem już 50 razy, że przez 10 lat czytałem "Wyborczą", a teraz nawet nie wiem, czy jeszcze wychodzi? Tak..? To teraz będzie pięćdziesiąty pierwszy raz, bo wymyśliłem nową odzywkę:

  "Czytałem was przez dziesięć lat - ale to, co teraz z siebie zrobiliście..."

 I nie chodzi mi tu nawet o konkretny tytuł, bo jak mówiłem, nie mam z nim kontaktu - kto wie, może akurat nie wybrali stylu strusia - ale ogólnie to środowisko warszawskie, dawniej liberalne - dziś rozmywatościowe, z autorytetami typu pani reżyser, która wypłynęła na filmach rozgrywających w myśl nowojorskich upodobań kwestię dramatów na tle narodowościowym w Polsce podczas II w. św. - a potem spróbowała swych sił w jakiejś innej tematyce, ale krytyka strasznie to zjechała i nikt już nie pamięta, o czym to było - więc wróciła do swej dziedziny ...i od razu nominacja do Oscara! ...o ja j..!

 Te ich autorytety najlepiej zresztą świadczą o aktualnej kondycji tego środowiska - coś jakby Michaela Schumachera w wieku 60 lat nagle ściągać z emerytury i wsadzać do bolidu Formuły 1; kiedyś wiele z tych osób może i błyszczało, ale dziś słowa ich wręcz dramatycznie są nudne i wyświechtane, nie znam tego przyczyny ..lecz nawet gdy mówią, na ich twarzach maluje się jakby takie rozczarowanie, jakie nudne i pozbawione wątku oryginalności zdania wypływają z ich ust. To tyle o "gościach", natomiast prowadzący te różne programy - czy "dziennikarze" robiący wywiady: czy zauważyliście, że to są te same twarze, co 18 lat temu? -Nie ma tam żadnych nowych osób, po prostu są ci sami i się starzeją; coś jak w polityce, gdy różni tam mechanicy i inni entomolodzy w 1989 roku słusznie zgłosili się wziąć na swoje barki ciężar organizacji przemian, ale teraz okazuje się, że oni mają zamiar brać te diety do 80-tki i cały czas tam siedzieć w tym Sejmie, taki sobie zrobili sposób na życie.

 Powiem wam, co właśnie wczoraj sobie uświadomiłem - i niech będzie to szokujące, jak jest prawdziwe. Uświadomiłem sobie bowiem, że już takiego nieznanego mi statystycznego Niemca lubię i szanuję bardziej, niż takiego Polaka - autorytet wciskany na siłę, co sam inaczej nikt by się nie zainteresował taką "smutną minką". Twarze ich - okropnie powycierane, to co myślą sami o sobie jest na nich wypisane.

  Wcześniej mnie to tak nie drażniło, do czasu "mniej więcej rok po masakrze smoleńskiej" - która w sumie, okazuje się, podziałała trochę w stylu katharsis - i w kontekście następujących później dziwnych zgonów oraz wychodzących na światło dzienne okoliczności pokazała, co komu w duszy gra - a w kim już brzęczą tylko monety.


Z wrażeń po włączeniu sobie do obiadu telewizora, w którym akurat relacjonowano obchody Święta Niepodległości:

Tej, a te wstażki - to ja nie wiem, skąd oni to biorą. Nagle dzisiaj moda wyskoczyła, że każdy dziennikarz czy inny tam szatniarz telewizorowy - jakąś czerwoną kokardkę miał na sercu, co wyglądała jak z czytanki o cioci Marysi piekącej ciasteczka dla swojej wnuczki. Co to ma być, że co roku inaczej się dekorują, i w dodatku wszyscy tak samo - niesmak w niesmaku, bezguście w sklonowaceniu. Gdyby jakiś generał KGB chciał nas ośmieszyć przed samymi sobą, i upokorzyć - i pokazać nam naszą małość, zadrwić z nas - to nie mógłby lepiej tego wymyślić. Co będzie za rok.? -Biało-czerwone naramienniki, które nagle, równie z głupia frant, wszyscy będą mieli..?

  To już o wiele lepiej by było, gdyby każdy sobie sam w domu przygotowywał jakąś wstążeczkę, czy inną klamrę - bez takiej tandety proszę, rodem ze stadionów.


- ci, którzy najładniej się ubrali - i z wyluzowanymi minami osób, które na co dzień się nie przemęczają, uroczyście kroczą z adekwatnymi ozdobami - na co dzień osoby te właśnie najmniej wydają się zainteresowane niepodległością naszego kraju - dziennikarze i łżelity. Tak jak ze wszystkim jest - osoby małego wzrostu kupują specjalne obuwie i starają się wyglądać na wyższe, podobnie z tym patriotyzmem i świętowaniem niepodległości - ci najbardziej się obnoszą, co na co dzień siano koszą - tylko, i jedyny ich problem to kupowanie coraz szerszych garniturków, bo brzuszki rosną - nie wierzysz? Ciekawy byłby eksperyment, jakby ustawić na wagę 500 takich, co to uważają że "katastrofę spowodowali piloci", oraz 500 takich osób, które sądzą że "sprawa pozostaje zagadką". Którzy mają więcej kilogramów ...dlaczego? - czy powinnno istnieć takie przełożenie ? - zapytuje was ktoś dzieckiem wychowany na wierszykach Władysława Broniewskiego itp.

 Druga refleksja - w relacjach z różnych miast powtarzało się stwierdzenie "niestety, doszło do incydentów". A bo tam ktoś wykrzykiwał jakieś okrzyki, np. "gdzie jest wrak?" itp. Moim zdaniem, nie na miejscu jest tu słowo "niestety". Bo bez incydentów to takie obchody przebiegają pewnie w Chinach albo na Białorusi - a tak jak w wolnym społeczeństwie powinny być różnice zdań, tak powinno dochodzić do incydentów, gdyż nie wszyscy młodzi załapią się do telewizji, żeby tam wyrazić te swoje "zdania odrębne" - zawsze pozostanie grupa żywiołowych, pełnych energii osób, które nie mają innej sposobności wyrażenia swego sprzeciwu wobec propagowanego wachlarza opcji. Słowo "niestety" w kontekście incydentów jest tu tak na miejscu, jak prostytutka w Watykanie, dziura w dzbanie, smok w turbanie lub w trumnie bakanie - sorry za porównanie, lecz czasem niby ten "flashback" włącza mi się rymowanie.

choć pewnie jest słabe, a chcieliby
żebym dorównał dawnym mistrzom bez żadnego treningu
- jasne, tak jak ze wszystkim ...


 Wiecie czemu nie jestem dziennikarzem któregoś z warszawskich czasopism sfinansowanych za pieniądze ze Wschodniego Wybrzeża USA? Bo nie mam talentu.

 Lub me życie, właśnie wbrew temu co mówili, nie osnuło się wokół przekrętu - ja się nie ugiąłem, i choć mówili "przegrany koleś" - gdy czasem fazę miałem, to Bazyliszka bez lustra roz....

 Te, o kurde - przypomniało mi się właśnie, że nawet niedawno czytałem o takich istotach, przypominających większe superinteligentne pająki, żyjących pod ziemią i rzekomo hipnotyzujących nieprzygotowanych śmiałków, właśnie swego rodzaju światłem-spojrzeniem-telepatyczną wiązką. Tu by coś w legendzie o Bazyliszku dzwony grały...




  Kto ma oczy jak wiertła, ten i po twarzach sympatycznych skądinąd dziennikarzy - bo w każdej grupie społecznej zdarzają się przecież różnorakie typy ludzkie - dostrzeże, że bywają oni celami ataków różnego rodzaju, np. werbalnych, w czasie po pracy, poza anteną, gdy np. robią zakupy w domu handlowym. A już każdy widział, w czasie relacji z różnych marszy itp. - jaką niechęć i agresję wywołują przedstawiciele mediów wśród sporej rzeszy społeczeństwa, która uważa ich, delikatnie mówiąc, za sprzedawczyków.

 Sytuacja ta będzie się nasilać, gdyż media "idą w zaparte" - i im jest gorzej, w sensie bardziej obłudnie, tym bardziej trwa zapraszanie gości do studia i udawanie, że "wszystko jest fajnie". Całość bardzo przypomina już sytuację sprzed 1989 r. kiedy im bardziej telewizor przekonywał, że wszystko jest o. k. - tym bardziej ludzie "wiedzieli swoje", i zawsze myśleli na opak niż skrzynka mówiła.

 Do czego to może doprowadzić - nie wiem, boję się myśleć, szkoda tylko - że przedstawiciele służb typu policja nie zachowują w tym "zimnej głowy" i stają karnie a topornie, jak za dawnych czasów, po stronie opcji rządzącej.. nazywając zamaskowanych uczestników demonstracji "tchórzami" i uciekając się do tym podobnej retoryki, znanej z czasów PRL i Radomia.

  Mentalność ludzi z opcji nr 1, sami ocenią potomni - dla których "wydarzenia smoleńskie" nadal pozostaną zagadką, o ile Rosjanie jeszcze tego nie wyjaśnią, powiedzmy za 40 lat - a tylko na to możemy liczyć, na demokratyczne przemiany w tym kraju i "rosyjskie serce", które kiedyś wyzwoli się z okowów i da nam więcej, niż dziś potrafimy marzyć. Ani ja, ani nikt inny z osób znanych z telewizji - nie wie, czy to był zamach, czy nie był zamach, czy oni wszyscy nie żyją czy jak. Sprawa ta jest zagadką, każdy głupi to wie. W tej sytuacji mówienie, że "nie ma żadnej zagadki, wszystko zostało wyjaśnione" - to coś, na co brakuje mi słowa.

 Mentalność i moralną jakość ludzi z opcji nr 2 widzimy z kolei na przykładzie osób, które odeszły z partii o którą chodzi - i tak jak wcześniej stali murem za jej liderem, nie odróżnili się od niego w ani jednym słówku, choć naprodukowali ich z siebie dziesiątki tysięcy - a gdy w końcu odeszli do innej, nowej partii, nagle we wszystkim go krytykują i "ujawniają obłudę" panującą w tamtych szeregach. Czyż oni nie są zakłamani, zapytuję was? Czy takim ludziom można zaufać, na nich polegać? Wystawili niesamowitą laurkę swojemu środowisku - a ja to zawsze widziałem w ich twarzach, "nie ma ropy poniżej 10 m".

 Sytuacja na pewno jest na rękę naszym mocarnym sąsiadom; szkoda że Polak nie potrafi się dogadać z Polakiem, że jedni mają kaszę i za nic nie są gotowi jej oddać, a drugich starają się skompromitować - a ci drudzy po dojściu do władzy, chcieliby jedną trzecią pozostałych pozamykać, w tym takich jak ja - co nawet komarów nie zabijają, żeby sobie nie psuć psychicznego klimatu.

  Gdybym miał pierścień, przekręciłbym go..

a kto wie, co się
dostanie na gwiazdkę 


 Daleko stąd, trwają potężne istoty - które czasami są bliżej, niż myślimy...


Św. Łukasza 6, 20

Błogosławieni ubodzy, albowiem wasze jest Królestwo Boże.

   ...a ile garaży ma twój proboszcz? Przecież taki proboszcz, jakby rozdał połowę swojego majątku - to by starczyło na stu łebków takich, jak ja - i jeszcze by mu nie brakowało, z tego co by zostało. Ile teraz kosztuje pogrzeb? 500..? pewnie więcej, za półtorej godziny pracy - a ja ile wziąłem za 4 lata milionowania literek na stronce - 0, jeszcze ponad 500 wyłożyłem na domenę.

 I komu grozi więzienie? Mnie, ponieważ przez 2000 lat za wiele się nie zmieniło; a to, co się stało z Warszawą - to zepsucie, które teraz tam zagościło.. To co przyszło do nas z Zachodu, i przyleciało tymi samolotami.. nawet nie chodzi tylko o osoby widzialne w telewizorze, wie o tym każdy kto miał znajomych, którzy się tam przeprowadzili - coś się z nimi dzieje, niby kasy więcej mają.. schludniej się ubierają - lecz we wnętrzu, robale w nich się powiększają !

 Powiem wam, że poszukując erotycznych doznań i nowych ścieżek wyobraźni, widziałem dziesiątki jeśli nie setki tysięcy różnorakich zdjęć i rysunków, niekiedy znajdujących się w galeriach pomieszanych z różnymi obrzydliwościami - ale twarz mam nadal nadającą się na znaczek pocztowy, więc nie wiem co jest z tymi ludźmi - których czasem widząc w tv, zasłaniam sobie ręką ich oblicza ..bo jakoś robi mi się szybko niedobrze od samego widoku ich twarzy, min, oczu. Pracowałem w fabryce, w odlewni, w "umieralni" - i tam nie było czegoś takiego ..owszem, parę świńskich ryjków - ale to normalne na kilkaset chłopa; przeważnie jednak, twarze były to uczciwe i normalne; dlaczego więc to, co gorsze, poszło do góry? I robi teraz za autorytety, vel gwiazdy.. - jakie mechanizmy tym rządzą?..

 Proszę nie mylić mojego bełkotu z kapiszonami zawiści pozbawionego talentów zazdrośnika, gdyż akurat talentów nie brakowałoby mi nawet gdybym był czworaczkami, i miewałem propozycje dobrze płatnej pracy od zachodnich firm w wesołych krajach - które odrzuciłem, żeby tu się dla was produkować.

 Co ciekawe, nie żałuję - gdyż okazało się to dobrym z egoistycznego punktu widzenia wyborem, albowiem odkryłem że świat tu jest ułudą i zmyłką, a tak naprawdę dla każdego ważą się szale, czy będzie istnieć dalej - w Prawdziwym Świecie, gdzie faza jest lepsza niż w wirtualnej kabinie japońskiego sex-shopu. To nie płonne nadzieje schizolka z bloku, ja tam byłem. 'Dryfujemy między gwiazdami, scenerie i fabuły koordynujemy woli skinienami'.


------------------------------------12 XI 
"Wara gnoje od mojej świadomości"

  Ciało i dusza, materia i umysł - co jest ważniejsze, co bardziej cenne..?

W majty mi ręki nikt już nie może włożyć, ani decydować jak mam tam sytuować klejnoty. Ale co innego świadomość - o, to jeszcze nie jest moja sprawa. 'Oni' decydują, co wolno mi a co nie - jak operować z własną jaźnią, jak sprzątać a jak wietrzyć ten pokój, czy wolno mi ową modelinę podgrzewać, żeby ją rzeźbić na nowo, w coraz piękniejsze kształty.

 Wybrali mi środki, którymi mogę ją traktować - przypominające łopaty i gips. A te, które bardziej wyglądają mi na pędzelki i kolorowe farbki - i takie są efekty ich użycia 'w praniu', jak zresztą sami widzicie tu po niektórych tekstach i wierszach, oraz dziełach największych twórców polskiej literatury, jednej z czołowych na świecie - tych zakazali, pod groźbą więzienia, bo moja świadomość to ich sprawa. Ciało mi oddali, ale ducha jeszcze nie. Nie można by chociaż powrócić do starego, sprawdzonego kompromisu pańszyźnianego - że pięć dni w tygodniu, powiedzmy, pielęgnuję ogródek swej świadomości wedle własnych potrzeb, wiedzy i umiejętności - a dwa dni mam taką świadomość, jakiej życzą sobie moi panowie?

 Tysiącom ludzi z kanciastymi twarzami to nie przeszkadza, wręcz biorą pieniądze za egzekwowanie 'ich' praw, w myśl których ja nie mogę decydować o ich świadomości - ale oni mogą o mojej.

 Długo nie wiedziałem, do czego tę dziwną sytuację przypiąć ani wypiąć - wczoraj wyczytałem, że już zmarły w 1925 r. Rudolf Steiner opisał w swojej książce "Sekretne bractwa", że realizujący plany tajnych stowarzyszeń czarnoksiężnicy pracują nad środkami, które wstrzykiwane ludziom będą powodować "odcięcie ich od duszy", ogłuszenie wyższych funkcji psychicznych.

 Teraz mi się to nałożyło z opowieściami afrykańskiego szamana Credo Mutwy, który zaniepokojony utratą magicznych zdolności w rodach czarowników opowiadał, jak robili dzieciom sztuczne ślady po szczepieniach - ponieważ naprawdę zaszczepione dzieci przestają widzieć 'zjawy' i 'tracą moc'.


  Trwa wojna ze świadomością, o wiele nawet ważniejsza niż wojna z narkotykami czy wojna z handlem bronią. Gdyby nie zabierano każdemu dziecku 'magii' rok po roku, nikt nie potrzebowałby narkotyków ani nie kwapił się do biegania za drugą istotą, żeby ją zabić. We wojnie ze świadomością ofiary są żołnierzami, wiem bo i ja kiedyś byłem ich żołnierzykiem.



Gdyby nie "odmienne stany świadomości", prawdopodobnie nigdy nie odkryłbym, że czasami jakieś siły lub istoty manipulują przebiegiem myśli przez nasze głowy, lub starają się nakierować naszą świadomość na tzw. "schizy", jakieś nieprzyjemne emocje/lęki; nie byłbym wyczulony na sytuacje, w których jakieś zdanie pojawia się w mojej głowie, i akurat jest złożone z takich słów, których ja nigdy nie używam, ponieważ bardziej lubię inne wyrazy, spośród wielu jakie znam i którymi opisuję swoją rzeczywistość; zlekceważyłbym też sytuacje, gdy np. jako murzyn mam nagle w głowie myśl "precz z czarnymi" (konkretnie była to akurat inna sytuacja, gdy kiedy myślałem o jakimś domu pełnym bogactwa, a zupełnie niestrzeżonym - zameldowała mi się w głowie myśl "no tak, można by w sumie coś wziąć i stamtąd wynieść..." - jedyny problem, że to był dom kogoś kogo darzę sympatią, poza tym nie jestem złodziejem, nie byłem i nie będę - obojętnie co bym zyskał, zmieniłoby to moje postrzeganie samego siebie - na pewno bym tego nie zrobił, ani nigdy nie miałem takich myśli ni nie snułem planów - więc to nie była moja myśl, to jakaś istota śledząca przebieg moich myśli mi ją nieopatrznie dostawiła, być może zmylona syfem panującym w moim pokoju i mym nieogolonym obliczem z podkrążonymi oczami ...walnęła "kuchę", wpadkę, red-handed - było to parę lat temu, ale pamiętam to żywo do dziś, jakie to było dziwne; myśl ta na pewno nie pochodziła ode mnie, ona jak gdyby "poleciała z taśmy") Jaka to melodia ? -Nie moja.

 Pozwólcie że zamieszczę rysunki wyjęte z jakiejś książki, co być może jest naruszeniem prawa autorskiego, lecz w myśl zasady "niekomercyjnego użycia dla publicznego dobra".




**********************
W cyklu "pisałem już o tym, ale co tam - Ronaldo też strzelił dwie takie same bramki":

Kiedyś jako dziecko grałem w taką grę "Paperboy" na C64, gdzie gostek jeździ rowerem i rozwozi gazety. Taka praca stała się moim marzeniem, zupełnie nierealnym - gdyż w PRL nie było jeszcze takich usług, i nikt o czymś takim nie słyszał. Ale kosmos pamiętał.

  Wiele lat później, ni z tego ni z owego ktoś mi załatwił pracę.. jako rowerowy rozwoziciel gazet. Od razu na to poszedłem, a mój osobisty czar "porannej wyspanej twarzy" sprawiał, że prenumeratorów przybywało. Kiedyś w Poznaniu miałem taki rejon, że kupa tam była roboty i biegania po schodach - a żeby tam dojechać z innej dzielnicy, musiałem przejechać koło przedszkola; o drodze 'na około' nie było mowy, gdyż ja tam ledwo zipałem - i nogi bolały mnie strasznie. Z czasem moja osoba przykuła uwagę pań przedszkolanek, zapewne dlatego że przejeżdżałem tam o różnych godzinach raz w tę, potem z powrotem. "Pedofilu, widzimy cię" - coś w tym stylu mówiły niemiłe twarze niektórych z nich, które obracały widowiskowo gdy obok nich przejeżdżałem. Na szczęście później się przeprowadziłem i problem znikł, jednak zanim to nastąpiło..

 Pewnego razu po pracy zażyłem takie dopalacze "Chemistry", kiedy jeszcze działały te sklepy. Straszna była po tym faza, przez kilka godzin zwleczenie się z łóżka jawiło mi się niby wyprawa do Portugalii - ale klimacik był fajny, wręcz błogi.. aż przypomniało mi się to z tymi przedszkolankami. I wtedy stało się coś dziwnego - faza totalnie spadła z Mount Everestu w Rów Mariański, co jeszcze byłoby dość normalne, gdyby trwało 5 minut - ale już nie mogłem wrócić, okazało się że ta obleśna dolina została już na stałe, tak jakby jakaś siła oblepiła mnie i nie pozwalała odejść od tej myśli, stale na siłę ponownie wbijała ten klimat w moją głowę.

 Dziś sądzę, że nie byłem wtedy sam w pomieszczeniu - istota wykorzystała mój przeźroczysty stan świadomości, żeby trzymać mnie w tej schizie i pożywiać się moją energią. Nieraz pomawiano mnie o różne perwersje czy że np. jestem wędrownym złodziejem akademikowym, a tych wszystkich bzdur to już szczerze mówiąc nie pamiętam - ale zwykle, na trzeźwo, w ciągu pół minuty przestawałem się tym przejmować. Bardzo dziwne było to, co stało się tamtego dnia - nie przytrafiło mi się nigdy wcześniej, ani potem.

  I to był taki przydługi wstęp, a tak naprawdę teraz będzie o czymś innym. Otóż "odmienne stany świadomości" niosą niewątpliwie moim zdaniem ze sobą tego typu zagrożenia; lecz nie wszystkie "istoty" są złe - czasami pojawiają się też jakieś dobre intencje, i tego również doświadczyłem. Nigdy nie miałem żadnych halucynacji ani wizji po dragach, gdyż jakoś mam umysł chyba przypominający kotwicę okrętową - ale miałem "klimaty", które określiłbym jako dziwne pomysły i przypuszczenia odnośnie przyszłości geopolitycznej ..które potem, oraz przedtem - okazywało się, idą ogólnie z nurtem różnych innych przepowiedni, zwłaszcza dotyczących losów Polski.

 I tak oto właśnie czytałem coś więcej o tym Steinerze, i co się okazuje? Otóż na swoich wykładach twierdził on, że za sprawą jakiegoś "pradawnego porządku - ułożenia klocków", każdy naród ..czy raczej grupa językowa, jak to się tam nazywa, grupa ludów - ma do odegrania na Ziemi pewną misję, specyficzną w konkretnym czasie - a potem "pałeczka przechodzi gdzie indziej". To dlatego niektóre państwa dominowały w pewnych epokach, by potem usunąć się w cień - tak miało być, według historycznego planu dla Ziemi.

  Nie wiem, skąd on miał te informacje - ale według niego, anglosasi - w sensie Wlk. Brytania i St. Zjednoczone, miały za zadanie doprowadzić do perfekcji świat w wymiarze materialnym, zwiększyć i wyśrubować te możliwości, aby podwyższyć komfort życia ludzi na Ziemi. Natomiast następnie na pierwszy plan ma wysunąć się rozwój duchowy, za który odpowiedzialni będą Słowianie.

Gdybym miał w mózgu jednorękiego bandytę, to wypadłyby trzy wisienki, kiedy o tym czytałem.




  Niektórych form geometrycznych, które po wielu latach rozważań i eksperymentów ułożyłem w swoim umyśle, niby jakie mandale-fraktale-portale ..nie potrafię oddać, opisami słowami, przekazać. Z góry wiem, że mi się nie uda - lecz jak samotny wojownik naprzeciw armii, wypuszczający strzałę - będzie próba.

 W dzisiejszych czasach wkręcili nam, że można być albo-/-albo, np. albo lewakiem, albo nacjonalistą; albo anarchistą, albo technokratą; albo socjalistą, albo liberałem. Nieprawda, nie jest tak - ja już byłem wszystkim, i teraz widzę: to obcy podsycają między nami konflikty, sztuczne różnice zdań, mylące wieże z pojęć

 a są tak samo wporzo i osoby z kręgów nowoczesnych komunistów, i ze środowisk które tamci zaliczają do faszystów - i w dodatku im wszystkim chodzi o to samo !!

  ..tylko inne są sznurki z pojęć, drogi z teorii ..niby te dojazdowe do Poznania.

 Jako dziecko byłem komunistą, potem prawicowcem ..później chodziłem na squat i zapisałem się do biblioteki anarchistycznej ..zaś poszedłem na studia i zostałem liberałem, bo w czytelni była za darmo "Wyborcza".. nazaś buntownikiem od teorii spiskowych wściekłym na władzę.. Potem zainteresowałem się tym faszyzmem, w początkach jak to się tam rodziło - i odkryłem, że bynajmniej też nie chodziło im o wymordowanie połowy świata, a nawet byli przeciwko rasizmowi i wielu innym nieprawościom; włoska młodzież w czarnych koszulach, maszerująca z pochodniami - jeszcze kilka lat temu wydawałaby mi się stadem psycholi, tylko rozglądających się za jakimś "czarnuchem, żeby go pogonić".. - dziś wiem, że to po prostu patrioci, zaniepokojeni tym samym co my wszyscy ..szerzącymi się twardymi narkotykami (zresztą wśród tych samych, którzy potem w tv z przejęciem czytają o tym wiadomości), upadkiem wartości w teledyskach serwowanych dzieciom, błazenadą 'dorosłych' - ..po prostu są wpuszczeni w inny tor pojęć i supłów na sznurkach teorii, a tak naprawdę chodzi im o to samo, co innym socjalistom, liberałom czy prawicowcom.

Tak ja uważam, gdyż przez pewien czas utożsamiałem się z każdym z tych środowisk - i w każdym odnajdywałem siebie, i to co dobre w człowieku ..i szczytne ideały, za którymi stały szczere i odważne serca. Przecież cały czas, przez te wszystkie przemiany, gdy zaliczałem 360 stopni opcji politycznych - byłem tym samym w porządku gościem, który przeprowadzał staruszki przez jezdnię i miał tych samych kumpli, ulubionych aktorów i reżyserów; pies tak samo machał ogonem na mój widok, te same ceniłem książki ..może nawet, podobałem się tym samym dziewczynom. Bo byłem, w gruncie rzeczy, tym samym człowiekiem - i sny miałem tak samo porypane, wciąż te same fantazje seksualne.. moi najbliżsi nawet nie wiedzieli o tych mych niby-zmianach ideologicznych, nikt tego nie zauważył - bo tak naprawdę, zmiany te były tylko na poziomie słów, które same w sobie służą do wyrażania innych rzeczy, tkwiących głębiej.

 Wielka to jest prawda, którą przed nami ukryli; sztucznie nas podzielili. Koszulki w różnych kolorach nam rozdali, pojęcia o różnych smakach serwowali - a wszystko to jeno jakby różne szlaczki były, w zeszytach dzieci z tej samej klasy. Wszystkie te systemy pojęć, teorie - tak naprawdę, każdemu chodzi o to samo; tylko różnych słów używa żeby to wyrazić, różnymi drogami chce dojść do tego samego - coś jak "Tour de Pologne" ma inną trasę każdego roku, a przecież to ten sam wyścig.

 Jedno z czym nigdy się nie utożsamiałem, to środowiska ludzi o zblazowanych twarzach, na które nie da się patrzeć jedząc coś smacznego - a tacy właśnie, co ciekawe i demoniczne, licznie brylują po elitach władzy i mediów, nie tylko w Polsce ale i na świecie.


Kto wierzy w Boga, w Jezusa, chodzi do kościoła..
musi też wierzyć w demony; i gdzie są niby
te demony - na Marsie..?
..w chatce ubogich w Bieszczadach.. ?
stamtąd próbują mieszać całą doliną trzech pastwisk? Uważaj, kto jedziesz do Warszawy - bo będziesz tam atakowany,
panie tej "ja zrobię karierę" - he he, diabeł się śmieje..

 Jedyne co mamy, przychodząc na ten świat - to nasze dusze
nie wszyscy z tym skarbem-darem-szansą go opuścimy.
tak naprawdę, nikt ani przez chwilę nie miał nic więcej

 Kup sobie w przyszłości kolorowy dym, przybierający kształty pałaców i złotych tronów -
                                           oto, ile ma bogacz.

                                "Pan chytrusek" - a diabeł go przechytrzył..





******
13 XI 2012
****************************

TU POCZYTAJ, BO JEST NIEZŁE..

Choćby ci milion milionów życzliwych i najlepszych kolegów, doradzało co masz zrobić i jak żyć, jak wybrać - z twarzami, których Ty nie chciałbyś mieć - i podawaliby na to tysiące gazet, na dowód ..gdzie tak jest napisane = idź zawsze za głosem intuicji, a dojdziesz. Nie słuchaj tych "śrubokrętów", szalonych nie potrafiących się zatrzymać wierteł - przez biedę i samotność, dojdziesz do rzeczy, których nie było w Eldorado.

  Powiem wam, że wiele mi dały te środki zmieniające świadomość - w sensie, że nie jestem już z...anym sucharem gadającym "trzy po trzy", ukrytym pod setką masek i skrycie nienawidzącym wszystkich, oraz gardzącym samym sobą. Jednak dłuższa przerwa, również się przydaje - w sensie, że np. po 10 dniach doliny i apatii, nagle okazuje się, że umysł - niby ten transformers - zamienił się i rozbudował w bolid nowej generacji, lepszą maszynę z przyszłości, zdolną do nowych rzeczy i osiągów.

  Oto na przykład co w dniu wczorajszym odkryłem, leżąc w nocy i nie mogąc zasnąć z braku tzw. wy...ania.

  1. Pytanie "jak się narodziły wszechświaty, kiedy i z czego zaczął się kosmos" - jest bez sensu; nie było żadnego początku. Naukowcy błądzą, lepiej niech sobie naoliwią wrotki; "początek" jest sztucznym pojęciem, protezo-tworem naszych umysłów, coś jak żywica jest tworem drzewa, niczym więcej. Pytanie "jak wyglądał początek, fluktuacja itp." - jest bez sensu, bo nie było początku, i nie mogło być. Ale żeby to zrozumieć, trzeba mieć głowę o innej konsystencji niż sokowirówka czy nawilżacz powietrza firmy Zelmer z roku 1984 - a niestety to jest w masowej produkcji, i operuje przy taśmie na uniwersytetach.

 Podobnie nie istnieje 'nicość' - to również twór naszych chorych umysłów, z których blisko do 'grzechu pierworodnego'. Grzech pierworodny polega moim zdaniem na tym, że stworzeni jako niedoskonali, dopiero dążymy do doskonałości - i siłą rzeczy, błądzimy, krzywdzimy, jesteśmy grzeszni; każdy, tak ma być - inaczej być nie może.
 Inaczej zresztą, byłoby nudno. Coś jak powiedzmy film, w którym nie ma żadnych intryg, ani kłopotów - i wszyscy od początku do końca sobie słodzą. Czy Pan Bóg siedziałby w kinie i to oglądał, czy coś takiego by wyreżyserował? -Pan Bóg, jako miliardy miriad snów oczu - wszystkie te oczy, w wielości . . .
Chciałbyś sam chodzić do szkoły, być tam jedynym dzieckiem?

  Czas jest tylko czymś, co powstało - niby bąbel wypełniony powietrzem, wynurzający się z jakiegoś płynu. Zarazem można patrzeć na czas jako złudzenie, a przyjąć że istnieje tylko teraz - a cały świat byłby jakąś osobą, które podryguje, tańczy - i te właśnie ruchy to jest czas, a tak naprawdę istnieje tylko ta jedna osoba, tylko teraz; ...trochę to skomplikowane, jeśli nie zrozumieliście - to właśnie zrozumieliście, bo tego nie da się wytłumaczyć słowami, obudować rusztowaniami ze zdań - tylko trochę tak jest, jak właśnie napisałem, a trochę i tak nie jest, jest bardziej..

  2. Przypominam, że Jezus nie mówił, że jest synem Boga - co zarzucali mu faryzeusze - ale że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga. Wszyscy. - Zastanawiając się nad tym, rozwierałem szeroko oczy i z niedowierzaniem mamrotałem: "Ja Pier..lę !!!"

 Czy rozumiecie tego konsekwencje? Ta wielka siła - która wszystko stworzyła i podtrzymuje, która jest wszystkim ..wszystkimi tymi galaktykami, Bytem - my jesteśmy jej dziećmi, tak jak małe meduzy są dziećmi dorosłej meduzy, a mali obcy wykluli się z jaj królowej obcych.

   Konsekwencje tego są niewyobrażalne
powrót na stronę główną
następne wpisy