Fraktalne refleksje 42



  Pewnie nie znacie mnie od tej strony, ale zawsze gdy widziałem gdzieś na murze napis "HWDP", vel "ChWDP" - robiło mi się przykro, gdyż jestem wyczulony na napuszczanie jednych przeciwko drugim, i szybkie-łatwe szukanie winnych całego zła. Osobiście nic nigdy nie miałem przeciwko policji, nawet negatywnych uczuć - mało tego, z półtora roku temu, pod wpływem chuligaństwa pod oknem, pierwszy raz w życiu zastanowiłem się, czy aby samemu tam nie wstąpić - lub chociaż zostać ich "osiedlowym współpracownikiem".

  Mimo, że sam nieraz doświadczyłem chamstwa funkcjonariuszy w Poznaniu - i do końca życia będę pamiętał interwencję pięciu naspidowanych gliniarzy na czyichś urodzinach.. gdzie wyglądali gorzej od gangsterów, których powinni ścigać - i też nie lepiej od dresiarzy z Wildy się zachowywali ..z drugiej strony, z powodu licznych awantur w domu rodzinnym, nieraz miałem też okazję obcować z bardzo kulturalnymi pracownikami policji, których wrażliwość nie wydawała się różnić od mojej - chodzi tu jednak o mniejsze miasteczko.

  Doszedłem jednak właśnie do wniosku, że wyodrębnił się nowy gatunek policjanta: jest to mianowicie policjant warszawsko-telewizyjny ..którego agresywna retoryka, proste przedstawianie spraw w konwencji czarno-białej, właściwej dotąd zakapturzonej młodzieży z parków .którego drewniana twarz i matowe oczy - bardzo negatywnie zaciążyły ostatnio na odbiorze tej służby w moim sercu.

 Chodzi akurat tym razem nie o środki przypominające przyprawy dla świadomości, ale o wydarzenia związane z perturbacjami wokół warszawskich marszów z okazji Święta Niepodległości w roku 2012. Stanowczość i groźny, nieustępliwy ton wypowiadających się w mediach przedstawicieli policji - wolałbym kontestować w związku z niedawnym odesłaniem prezydenta Polski w trumnie, a nie wobec jednostek namierzonych z grona niezorganizowanej młodzieży, wyrażającej swą frustrację tą sytuacją. Bo trudno się cieszyć i spokojnie kroczyć, kiedy następca zmarłej nagle w podejrzanych okolicznościach głowy państwa, ani się nie zająknie na ten temat - tylko wciąż uśmiecha z pozbawionym głębi wyrazem twarzy, robiąc minę jakby wciąż czekał na podwieczorek, mimo że pół godziny temu był obiad; a jego doradca wygląda, jakby w zeszłym tygodniu sprzedał własnego ojca na stajennego do PGR-u.

 Martwi mnie też w tych telewizyjnych policjantach, że wszystkie te ich twarze są jakieś takie podobne, pozbawione finezji czy wyraźniejszych cech charakteru, niby "drewnoidy" wyciosane przez niezbyt zdolnego rzeźbiarza - mimiką twarzy i rysami oblicza przypominają automaty, w których działa prawie dokładnie ten sam program, bez żadnych podprocedur odbiegających w strony indywidualnego przemyślenia pewnych wątków rzeczywistości. Straszne - jak się ludzie porobili podobni, jedni do drugich .. trzeciego można zastąpić czwartym, i będzie szedł robot w środku przedarty - || technologię sobowtórów udoskonalili, już teraz lepsi od ciebie nieco po którzy byli

 Na moje oko, niewiele to już różni się od sytuacji, kiedy dozorować nas będą jakieś cyborgi - czy inne roboty, którym zresztą pewno daliby bardziej twarze jak z jarmarku - bo chyba nie chciałbyś, nikt - żeby przyjeżdżało wesołe miasteczko i wszyscy co je odwiedzą chodzili z maskami od szablonów.


  Jeszcze mi coś przyszło na myśl, ale nie wiem czy to napisać, bo może to byłoby przestępstwo - ..ech, wspaniałe czasy, gdy jako dzieciak cieszyłem się na wieści, że teraz już jest wolność, i będzie można mówić co się myśli, a myśleć co się chce. Tymczasem zaatakowali nas od drugiej strony, okazało, i już niedługo zdrajcy nie będzie można nazwać zdrajcą, a zboczeńca zboczeńcem - wszędzie czai się "polityczna poprawność" i przepisy ochraniające czyjeś dobra, a od tego ochraniania dobra wszystko zamienia się w wielką kupę i wystarczy włączyć telewizor, żeby zobaczyć jacy ludzie wypływają w tym na wierzch. Gdzieś w tym wszystkim zginęło takie dobro, jak wolność wypowiedzi - a nie łudźmy się, nawet 25% tego co ludzie myślą, nie jest politycznie poprawne.

 Tak że nie wiem - czy jeszcze wolno zrelacjonować to, co się pomyślało ..jako hipotezę, jako coś co nie wiem, czy jest prawdą - tylko wpadłem na taki pomysł, przypuszczenie.. A może mam napisać że to było we śnie, czy stworzyć bohatera literackiego, któremu to się przyśniło - który na dodatek powinien być transwestytą, czarnoskórym, Żydem i gejem - żeby mnie zostawili w spokoju, i nikt nie ważył się ruszyć?

 Oto mianowicie co pomyślałem, jako osoba która wierzy w różne rzeczy, i liczne ma schizy - wiedząc, że wiele z nich okaże się nieprawdą, ale mimo to podejrzewając, że lepiej na tym wyjdzie niż człowiek ufający prawdzie z kiosku Ruch-u: ..jak jest ten Brianstalin, nie..? Co wysyłasz mu zdjęcie i on ci sprawdza z wahadełkiem, kim byłeś w poprzednim wcieleniu; a potem znajdujesz zdjęcie tej osoby i faktycznie - wygląda zupełnie jak ty, tylko w starym ubraniu. To ciekawe, jakby go wynająć do posprawdzania tych niektórych dzisiejszych policjantów - to czy by nie okazało się, że byli już policjantami w poprzednim wcieleniu, tzw. granatowymi ..? Kto wie.

  Bo czym się różni sytuacja dzisiaj od okupacji? Czy kraj nasz jest suwerenny? Nie, to już nawet mamy na piśmie; nawet dzieci uczą się w szkole, że o każdym miasteczku w Polsce decyduje się w Brukseli. Czy podawane masom informacje są prawdziwe i wiarygodne? Bez komentarza. Czy ludzie są wolni? "Tak, o ile robią tak jak im kazano, a nie robią tego czego zakazano".

  Ja rozumiem, że każda matka na emeryturze ciśnie na syna, żeby robił karierę; że każdy chce mieć pracę, żeby nie musieć z nią mieszkać, a za to mieć laskę i własną rodzinę. Byłem ostatnio na dwóch rozmowach wysłany z pośredniaka, ale pracy nie dostałem - bo o pracę trudno. Ale nawet gdyby proponowano mi nie wiadomo ile, i jak świetlaną ścieżkę kariery - nie zgłosiłbym się do pracy, gdzie np. do moich obowiązków należałoby ściganie rodaków i tropienie wśród nich poezji, gdyby była zakazana. Nie, nie przeszukiwałbym kieszeni młodych ludzi, czy nie ma w nich zawiniątek z poezją.

 "Poezja prowadzi do melancholii, bywa furtką do schizofrenii; zdarzały się przypadki samobójstw.." - kto wie, co kiedyś wymyślą. "Człowiek marnuje czas pisząc wiersze, zamiast normalnie pracować; rujnuje to jego życie, prowadzi do rozbicia rodzin - ślęczenie przy świecy po nocach, odbija się też negatywnie na zdrowiu.. Poszukiwanie natchnienia na wrzosowiskach, w przypadkach wielu młodych ludzi skończyło się gruźlicą..." W sumie poezja też zmienia stan świadomości, i nieraz Mickiewicz kopnął mnie mocniej niż porządne palonko - więc nie rozumiem, czemu jeszcze tego nie zakazali; przecież dozwolone są tylko te środki zmieniające świadomość, które ją otępiają - bo tak powiedzieli obcy, że będzie lepiej; a rodzimi eksperci przytaknęli: "ehe, macie rację - tak jak ze wszystkim; możemy już iść do domu ?"



  Sytuacja, w której Rosjanie dopiero po upływie dwóch i pół roku pozwolili naszym śledczym podejść do wraku ze sprzętem do wykrywania materiałów wybuchowych, delikatnie mówiąc nie jest najbardziej transparentna. W obliczu tego faktu, to raczej osoby maszerujące grzecznie w dniu Święta Niepodległości za prezydentem, i razem z resztą elit udające że "nie ma sprawy" - powinny być wzywane do sądu, za wyszydzanie tej wzniosłej rocznicy odzyskania niepodległości - którą jeszcze kiedyś odzyskamy ponownie, choćby milion na milionie był mundurowych i innych uwikłanych w siatki rozkazów, którzy będą nas zamykać za samo mówienie o tym.

  Niewiele wiem o świecie, ale jedno zauważyłem - i chyba niczego nie jestem tak pewien, jak tej jednej kosmicznej reguły: prawda zawsze na końcu wyjdzie na jaw, a kłamstwo runie - choćby je obudować wysoką do stratosfery wieżą ze stali grubą na kilometr, zawsze intryga się rozpadnie.

 Nie znam się na samochodach i nie odróżniam Volvo od Peugeota, a BMW od Mercedesa - podejrzewam że na 40 milionów Polaków być może jestem najmniej znającą się na samochodach osobą z nich wszystkich. Ale na innych sprawach się znam, wiem to i owo - o wielu kwestiach, o których "normalny, zdrowy człowiek" nawet nie słyszał. Podobno ludzie reinkarnują się mniej więcej w tym samym kręgu kulturowym, w którym poprzednio żyli - czyli np. Austriak urodzi się jako Niemiec, a Portugalczyk jako Hiszpan, ew. Czech jako Polak. Ciekawe, kim są teraz dawni Targowiczanie.

 Bo na pewno nie byli to komuniści z okresu PRL - osoby takie jak Cyrankiewicz, czy inny tam Gierek - cenię o wiele wyżej, niż wielu ludzi dziś bywających na wystawnych balach. Można by zrobić taki eksperyment, i wziąć jakiegoś losowo wybranego Japończyka, zaprosić go do Polski ..Kulczyk by to sfinansował, a może Wajda: i poprosić go "koleś, robimy film, będzie w nim grało 50 osób - 25 będzie w złym gangu, a 25 w dobrym. Masz tu zdjęcia, i wybierz którzy będą w której grupie, jak uważasz po tych ich fizjonomiach" ..i dać mu właśnie zdjęcia osób z PRL, takich jak Ciosek czy ci co prowadzili Dziennik Tv ..oraz fotografie wielu osób aktywnych "społecznie" dzisiaj - to by były jaja, jak on by to pogrupował...




   "Jezusa w dzisiejszych czasach odwieziono by do psychiatryka" - czyż nie? ..A tam nafaszerowano by go lekami, żeby "się zrobił normalny". I uczyniliby to ci sami ludzie, którzy na co dzień chodzą do kościoła - lecz w oczach ich często nie ma nie tylko Boga, ale nawet ducha.

  A potem gościa wyśmiano by jeszcze w czołowej gazecie intelektualistów, w krótkim artykule pełnym pomieszania szydery ze średnio dyskretną wyrozumiałością wobec upośledzonego.

 Tak by było, to nie żadna fikcja - dobrze o tym wiesz.

 Podziękujmy naszym autorytetom, i wystawmy im jeszcze więcej pomników i laurek, za ten świat. A nie, przepraszam - to nie będzie potrzebne, oni sami ciągle sobie doskonale waflują, za nasze pieniądze - górnik dalej siedzi pod ziemią i kopie, jak przed 1989, a ci sobie przyznają nawzajem nagrody i klaszczą. Kto dziś dostaje nagrodę? -Ty Zenon..? - Nie, ty ja i Marian klaszczemy, Heniek dziś kolekcjonuje ..za porozumienie polsko-czeskie.

dopalacze - uzależnili się od tej taniej jazdy,
 ("bo wśród kwaśnych min wali mnie bal choćby bądź jak wystawny")

..panie tej, w 1989 była zmiana ustroju rządów - co ty tam jeszcze plączesz wciąż z gniazdkiem prądu

 odejdź no od ta ściana, bo jest szyn kolekcja dostawiana - nowa Armia wstała, ekipa naprzybywała - i naraz się urodziła, każdy se System rozwaliła...



Czytałem u jednego gościa na blogu, gdzie dawał wskazówki coś o tym śnieniu na jawie, czy wychodzeniu z ciała - już nie pamiętam; ale że na pewnym etapie koncentracji, np. leżąc w nocy w łóżku - zacznie się widzieć na ścianach geometryczne wzory, niby takie podświetlone symbole.

 I Bing-bong!.. -przypomniało mi się, że takie rzeczy widywałem czasem właśnie w nocy, jako może 5-letnie dziecko ..hej tam, w głębokim PRL-u.. zanim potraktowali mnie szczepionkami, i na zawsze przestałem widzieć niektóre rzeczy. Wtedy, gdy byłem dzieckiem - świat był bardziej magiczny, widziałem go jakby w innych nieco barwach ..coś jak przez takie stare okulary, zabarwiające na kolor złotych jesiennych liści.. Mocno wtedy elektryzowałem, non stop jakieś iskry szły na linii ja-kocyk-sweterek.. Również widywałem, co prawda z bardzo rzadka - tego typu efekty, jak właśnie takie geometryczne wzorki fosforyzujące na ścianach, niby teksturo-szlaczki ..czasem, jak się w nocy obudziłem. Mówiłem mamie: "co to jest?" -"Nic, to tylko ci się coś wydaje..." "Tato, co to jest?" -"Wydaje ci się coś.."

 Oprócz tego idąc do chaty ze szkoły, takie białe krążki na niebie czasem, pod chmurami - coś jak meduzy, ale bardziej spłaszczone. Chyba nikt tego nie widział oprócz mnie, a już na pewno tych "szlaczkoneonów" w nocy po ścianach, z tego co pytałem starych - więc uznałem, że to są jakieś zjawiska ..w moich oczach, i tylko tam; po prostu takie efekty, złudzenia optyczne - coś jak mroczki.

 A czym są "mroczki", te punkciki które czasem każdy widzi - nie wiemy; może naukowcy mają rację, że to tylko chwilowe niedotlenienie po gałkach - ale tyle już naukowcy mieli tej racji, że podobno nawet sami już nie kupują w swoim markecie.

 "One otaczają nas cały czas" (te istoty) - cytat z filmu, który akurat oglądam ("From Beyond", vel 'Inny wymiar' ..na podstawie H.P. Lovecrafta) - ciekawe sformułowanie; pewnie właśnie dlatego jest to ukrywane, bo służby na pewno mają sprzęt, żeby "widzieć" te istoty - ale tyle tego jest, że mogłoby to spowodować panikę i hiperlękliwość wielu osób, gdyby to ujawnić. Coś jak mrówki, tylko że te zbierają gałązki po naszych głowach.

 Chociaż w sumie, i Pismo Święte i inne święte księgi - mówią o demonach, o niewidzialnych dla nas istotach, które rozpinają zamki błyskawiczne w naszych umysłach, i wchodzą w to jak w kostiumy. Więc nie byłoby to nic nowego - gdyby ludzie naprawdę wierzyli w to, w co niby tak wierzą.


---------------------------------------------------------------------------------14 XI 

   Na planecie warzyw w szkołach i po szpaltach gazet uczono, że ostatnią wielką wojnę prowadziły pomidory z cebulami, czego efektem było powstanie państwa marchewek. Tymczasem w istocie, to szparagi aby rozliczyć się z porami, sfinansowały rewolucję w ogródku cioci Gieni.

  Poprzez układy i plotki o pietruszkach, o tajnych spiskach rzeżuchy i wiecznych konszachtach buraków - prawda była tak głęboko ukryta, że statystyczne warzywo dowiadując się przypadkiem o prawdziwym przebiegu historii, śmiało się z niedowierzaniem wykrzykując "Co za brednie!!! O nie, ale jesteś głupi! " - warstwa na warstwie położone były kamuflaże znaczeń i linii fabularnych, ściema na ściemie - aby nikt nie był przygotowany na to, co pod tym drzemie.

 Pewna zmutowana cebula, analizując konsekwencje tego faktu, wynalazła następującą metodę:

- jeżeli w coś uwierzy 100 warzyw na 100 - to na pewno pic na wodę;
- jeśli czemuś da wiarę 10 warzyw na 100 - to raczej też ściema;

- jeżeli w coś uwierzy tylko jedno warzywo na tysiąc, bo to aż takie dziwne - to akurat może być prawda, gdyż w ten sposób właśnie to ukrywają; "cały nasz świat zmieniają, byśmy nawet poznawszy prawdę - nie byli w stanie w nią uwierzyć.. " - powiedziała cebula, a zaraz potem ją odwieźli. Na wszelki..




  Dekadę temu, gdy myślałem tylko i wyłącznie o zaspokojeniu własnych potrzeb i marzeń - miałem tyle kasy, że nawet ja nie byłem w stanie tego wszystkiego przećpać, więc co robiłem z nadmiarem - ? Kupowałem książki. Dziś to głównie dzięki nim mam taki bajzel w pokoju, bo wystarczy ruszyć jedną i wypada ich 80, jak w efekcie domina. Ale niektóre są niezłe, a jak wie każdy stary prawiczek - to książki są najlepszym sposobem na nudę.

Pozostałem czysty - i wyostrzały się czasem nadmagicznie me zmysły.
Puszczanych z głośników mód i wartości
tak potrzebowałem, jak meduza kości.

 Choć kiedyś przyznaję, byłem szmatą
i myślałem tylko "co inni powiedzą na to"
planując swe czyny i ruchy, w krzakach myknięte dziewuchy
przy dysce gdzieś nad morzem - fantazji nie brakło mi hożej,
z godnością było gorzej, i szacunkiem dla siebie -
włosy miałem piękne, lecz sercem tkwiłem w glebie -

i nawet nie wiedziałem do końca, że je mam, tego nie czułem
tylko się jak procesor chwaliłem: "patrzcie, ile umiem"

 Lecz plany te małe, jakoś nie wypaliły
choć już leżałem w objęciach dziewczyny -
to czegoś mi brakowało, echo się marzeń nagle odzywało
i zrobić mi nie pozwoliło, niczego co niezgodne z przeznaczeniem było.

 Dobra, koniec z wierszem - bo tak na trzeźwo, nie są to rymy najpiękniejsze.
I idź spytaj Mickiewicza, czy któryś czytelnik się poryczał
od tego co on napisał w trybie "drewno"
- nie, nie - na pewno.

 'Poezji nam zakazali, wszystkich nas chcieli widzieć robotami
sami widzicie różnicę, tam sanki a tu dętki przebite
i rymy jak z komputerka, nie drgnęła we sercu bierka
jedynie w umyśle światełka, jako te lampki na choince
"bywałem w kuligu królowej", dziś znów siedzę w maszynce.'

 Którą jest mój rozum i rozsądek,
nudziarz, peniacz ..porządek
logika - i każdy wers się domyka,
a jakiś w tym sens umyka, i nie drgnie powieka zmarłego
 od wiersza typu takiego.


 Tak to jest, jak się pije jedną kawę dziennie - jak widzisz powyżej, mało co wrzucałem w siebie nadaremnie. "Dobra Stefan, skończ z rymami - bo pięknie umiesz, lecz wkrótce możesz pójść z torbami."

  Oto mianowicie co z tej książki fajnego wyczytałem, ledwo co otwarłem - zanim kawa zaczęła działać. "Słownik eufemizmów polskich - czyli w rzeczy mocno, w sposobie łagodnie" PWN W-wa 1998, z rozdziału 7: "Życie seksualne" 7.1 Określenia popędu seksualnego lub jego braku

"POCZUĆ WOLĘ BOŻĄ" - być podnieconym seksualnie (...) np. Pan nie wie, do czego jest zdolny starzejący się mąż młodej żony, która nagle poczuła wolę bożą.

 (Dopisek mój:) ..bardzo mądre to jest, określenie - jak się nad tym zastanowić. Jest tak, to jest niezwykle trafne - i może być pomocne wielu osobom, gdyby spopularyzować ten zwrot.


   Im dłużej nie zażywałem tych środków zmieniających świadomość, tym bardziej mój umysł się powiększał - gdyby przyrównać to do budynku mieszkalnego, to najpierw była chatka letniskowa.. po tygodniu willa - a po dwóch, momentami w głowie byłem już pałacem, i hulał tam wiatr, świszczał po salach i korytarzach.. Duch jakiś mógł wejść we mnie i czuć się jak książe, spokojnie - walnąć wiersz w 8 minut, co goście-autorytety znani z telewizyjnych talk-show, by nie wyskrobali przez cały dzień; zresztą tego właśnie wciąż nie wiedziałem, to ja byłem duchem - czy tylko budynkiem. Pewnie "różnie"

 jednak choć może z zewnątrz wyglądało to nieźle, i miało wysoką wartość obiektywną w sensie wyceny nieruchomości - sam często czułem się w tym pałacu samotnie, głucho i jakby zimno mi było

 Rozwiązanie jest gdzieś po środku, uważam - ani nie mają racji ci, co jarają dzień w dzień i z zamglonymi oczami twierdzą, że to ich ścieżka którą sami sobie wybrali, i to oni mają prawo decydować o własnym życiu - czy się jutro rano najarać, czy zacząć następny dzień od baki; ani nie ma więcej sensu ni racji w podejściu tych, którzy chcieliby takich jak ja wsadzić do dusznej celi między wytatuowanych osiłków, nie za to że kogoś skrzywdziłem - lecz "dla mojego dobra". Osoby typu nr 2 często są to zresztą już "zaczarowane dzieci", które przybyły tu nadmagiczne o pięknych oczach - a dziś zapomniały już wiele rzeczy, zostały zmienione, i myślą że świat składa się z pojęć rozmienialnych na literki. Myślą, że świadomość polega na przebiegu myśli ze słów przez głowę, niby zdań przez prompter telewizyjnego spikera - a przemilczana prawda, której nie usłyszysz jutro z żadnego telewizora, ni nie przeczytasz o tym w gazecie ani książce z uniwersyteckiej czytelni - polega na tym, że kiedy przybyliśmy na ten świat, posiadaliśmy jaźń i film był niezły ..a jednak nie znaliśmy słów, więc nie mogliśmy mieć myśli ze słów!

  ..którymi teraz, wszyscy się posługujemy - czy tego chcemy, czy nie; aż tak nas bezkarnie zmienili, przekonstruowali w roboty posługujące się tymi zdaniami-myślami, niby automaty przetwarzające taśmy perforowane.

 To zaś, co pozwoliło mi dostrzec tę schizę, jak bardzo mnie powyginali - jest właśnie zabraniane, bez wyraźnego powodu; od marihuany nikt jeszcze nie umarł - a każdego dnia kilkanaście osób w Polsce popełnia samobójstwo, nie widząc sensu istnienia. Ja nawet tego nigdy nie rozważałem, choć nie miałem w życiu łatwo ani przyjemnie - i do dziś żyję w systemie, który pozwala kogoś takiego jak ja bezkarnie gnoić, i to ten co mnie gnoi "jest dobry, i porządny."

 'Przybyłem na ten świat Sindbadem, a zrobili mnie Pinokiem
 ..więc stałem się Terminatorem, rozrzedzającym jak mgłę ich utopię'.

 "Niewyszukaną.." - odwrotnie prawo miano,

 'Władcy'.. - nad innymi chcieli rządzić, a nie wiedzieli, że jeden człowiek może się stać tak potężny, że aż będzie bywał tym przerażony. I odkryje, gdzie w nim umyka lej nieskończony

 zamiast tego woleli rządzić stadami motłochu, którego jakość jeszcze pogarszali - he he, Bóg musiał mieć z tego niezły ubaw..

 Twoja małość - będzie twoja żałość..
 ..kto nabroił - tego szatan wydoi...
kto zakładał innym postronek - jego marzenia zostaną postrzępione

mógłbym tak cały dzień - lecz że to bez sensu wiem

choć fajne są te melodyjki ze sylab; nie stać mnie na organki
 lecz w komórkach mózgu zmieniłem pionki na damki

 Obojętnie co robiłem, czy paliłem czy pościłem
..jakoś tam się rozwijałem, powiększałem, tarłem wieki trwałem wielki
"..odwiozą mnie na sygnale, gdy w końcu pękną szelki ?"


A mówili, że mózg dawno sobie zryłem
gdy dwutysięcznego wora wypaliłem..

coś mi od początku nie grało, w tej ich życzliwości
do dziś liczą, że rozsypią się me kości
nagle zwietrzeją neurony.. -

niespodzianka ! - stawałem się nieskończony

niewielu już mi zostało, co mi do nich jeszcze brakowało

ośmiotysięczniki rymów, zdobywam już bez maski tlenowej enzymów

jeszcze trochę nie teges licząc sylabami,
lecz dopiero rok ćwiczę nucenie z bani

Czy teraz wierzysz w bajki? zaufaj legendzie,
bo w kiosku Ruch-u prawda dziś cienko przędzie.



To co ważne, zakazano
w szybkie mrówki nas zmieniano.
Lecz niektóre zaświeciły
i rzuciły zza snów liny.

Łap Stefan, Pan Bóg czeka
wielki duch wypełnia wszystko,
ufasz mi - czy giętkim glistom?

wielu takich było, co im brnąć pod prąd - się nawet nie przyśniło
 lecz i ja tak kiedyś żyłem, język - traszka; wzrok - pomyje
 całkiem się przebudowałem - więc wciąż wszystkim szanse dane

Panie czarodziej, czy są jakieś inne
konkurencje oprócz tych rymów, jeszcze
dalej ze słów? -Nie wiem, na przykład
że wszystkie wyrazy na 'a' mają być danego
dnia? - bo tu już chyba pozamiatane..

 A i tak jeszcze nie przyznali, że kryształ dość
szafirowy mam w bani; i jeśli kupię jutro gazetę,
to będzie tam albo o nowej młodej pisarce, albo o
starej zgranej reżyserce - albo o kimś innym, kto
na pewno niczym nie zaskoczy, w sensie jakiegoś
buntowniczego poglądu na którąkolwiek z top 300 kwestii
najczęściej buszujących w kolejce głowa-serce.

 Nie chodzi mi o kasę, bo z tego zaraz by było tylko
20 telefonów dziennie od "przyjaciół"; tylko o uznanie
- bo jednak gdybym miał się jeszcze raz urodzić,
i przez 17 lat mieć słuchawki na uszach, a tam coś czytałby
Piotr Fronczewski - to wolałbym, żeby to była
ta moja grafomania, niż rozcieńczona serwatka
obecnie masowo nalewana do butelek tysięcy jaźni.



Czarodzieje istnieli,  byli to ludzie którzy wiele zrozumieli.

Można ruszać przedmiotami,  ich nie dotykając ani.

Starali się powyłączać nasze możliwości,
świetlikami byliśmy w kniei nieskończoności.

Urocze stworzenia,
więcej z nich światła niż cienia.

Lecz i równowaga sprawia,
że jest w kinie płacz.. wtem brawa.


Po dopalaczach doganiał Szopena,
a na trzeźwo przebił się do rdzenia. 

"Nie przyznawajcie mi nagród,
bo splunę pośrodku teatru" -
wołał, konał, pokonał.

Sam siebie opitolił
i w ten właśnie sposób wyzwolił.



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Dajcie mi promień lasera,
na księżyc będę po nim szedł tera.

Czekając na Antychrysta,
gdzieniegdzie słup światła tryska, moc błyska, sens ciska
racja wierzga - ruszył skrzydłami orzeł, tak długo była reszka...

I nadmagiczny gdy się stałem, znów w świetle łapą gmerałem
a wiesz jak to zrobiłem? -myśli swe wyczyściłem,
kto krzywdził mnie w mig wybaczyłem, i dobrze jemu życzyłem
 bo Pismo często czytałem, ostatnio - i wciąż je na monitorze miałem.
Tam właśnie wciąż spoczywało, to kieszonkowe wydanie -
 jakością nad "Iliadą" górowało, zmienił więc kolor płyn w dzbanie.

 Komputer ożył i tańczył, a najarany break-dancer z Nowego Jorku zrobił szerokie gały, na to patrząc.


15 XI 2012 

  W ostatnich latach obserwuję swego rodzaju zezwierzęcenie "liberalnych mediów" - co dostrzegam tym jaskrawiej, że kiedyś byłem ich czytelnikiem, a nie że całe życie przeciwnikiem, jak by pewno teraz chcieli. Wielokrotnie już o tym wspominałem, ale tylko na zasadzie jednego zdania w formie stwierdzenia-pomówienia. Wczorajszej bezsennej nocy chyba jednak w końcu to rozgryzłem, co to może być i na czym polegać, mam hipotezę. Tak, są w niej demony - ale po kolei.

 Zapytując wychodzących z kopalni górników - Marasa, Robsona i Siwego.. - czy znają się na tych sztuczkach słownych, scholastycznych i psychologicznych, na przykład przy pisaniu tekstów zamierzonych na zdyskredytowanie przeciwników ideologicznych - słyszałem ciągle: "nie, ja się na tym nie znam; ty Tomek się na tym znasz, przecież" - i potakiwałem, bo to prawda. Oto co odkryłem, nakładając na siebie klisze różnych epok: w połowie XX wieku szerzyły się totalitaryzmy - wiadomo, jaka tam była retoryka i metody, w jakim stylu oni "potrafili" udowadniać, że mają rację.

 Później był mrocznie osławiony Jerzy Urban, którego konferencje prasowe są jedynymi fragmentami retransmitowanych na "TVP Historia" wydań Dziennika Tv z okresu PRL - kiedy przełączam na inny kanał; choć gość mówi inteligentnie, ale przecież nie o to w życiu chodzi.

 Teraz znowu mamy inną opcję - i nie chodzi mi nawet wyłącznie o Polskę, ale ogólnie na świecie; zaraz to wyjaśnię. W każdym razie, ich metody i retoryka - sposób stawiania kropki nad i, przypominają mi tamte rzeczy. Czy to tekst, czy to program, czy to obowiązujące prawo - turla się to na zasadzie "od początku my mamy rację, więc jak widzicie - na końcu okazuje się, że to my mieliśmy rację, a oni to jacyś niebezpieczni psychole, którzy nie dorastają nam do pięt ani intelektualnie, ani moralnie".

 Podam jeszcze ciekawszy przykład. Otóż czytając o tym Mussolinim, siłą rzeczy nie miałem dostępu do włoskich undergroundowych biografii, lecz czerpałem wiadomości z mainstreamu. Jedną z rys, którymi portretują tę postać historycy - jest twierdzenie, że "w nocy specjalnie zostawiał zapalone światło w swoim gabinecie, żeby ludzie myśleli, że pracuje". Ja akurat w to nie wierzę - sądzę, że on naprawdę pracował po nocach, gdyż wówczas umysły niektórych osób "zmieniają się z osobowych w TGV" - kto tego nie doświadczył, niech wie. Dopiero 2,3 godziny po tym, gdy wszyscy już pójdą spać - taki umysł osiąga maksymalne obroty, ale musi mieć pewność też przy tym - że przez najbliższe 4 godziny nikt nie będzie mu przeszkadzał, ani na moment się nie wtrąci, z pytaniem np. o herbatkę.

  Tego typu plotki i pomówienia, nie są może dziś akurat najmodniejsze - metody stały się bardziej wyrafinowane, a zarzuty suną niedopowiedziane. Jednakże podobne jest swego rodzaju "zbydlęcenie" tej propagandy. I teraz przechodzimy do mojej teorii: otóż jak to jest, że obojętnie w której epoce, w jakim kraju, kto dochodzi do władzy - następuje ten upadek ich wartości, i zejście do niskich metod? Brak presji trudnej sytuacji o działaniu uszlachetniającym, wymagającej od uciśnionych wznoszenia się na wyżyny swych osobowości, ponad małość charakteru - to część może być wytłumaczenia; do pewnego stopnia pokrywać się to zaś może z tematem takim, jak

 demony - to też może być wytłumaczenie. "Władza deprawuje" - to stare powiedzenie, a ja mam nową hipotezę pochodną. Wszystkie najważniejsze księgi ludzkości mówią o niewidzialnych istotach, które czasem traktują nas jak kukiełki, albo jak huba pień drzewa. Czy te istoty żyją 20, 80 lat? -Wątpię, może raczej 800 czy tysiąc, a potem i tak "wkoło Macieju".. Być może te same istoty, które ruszały firankami po gabinecie Robespierra - później były w Dreźnie, zaś w Bukareszcie - a teraz, kto wie gdzie mogą być.

  To dlatego metody stają się te same, i podobny jest jakby poziom. Ideologia to tylko ścianki pojemnika, którego treść wypełnia praktyka - tworzona przez ludzi, ale zapewne nie tylko.

 Oto słowo Pańskie - nie chciałbym nikogo urazić, ani obrażać niczyich uczuć religijnych; ale jestem w trudnej sytuacji, ponieważ czasami gdy coś napiszę, a potem to przeczytam, i jest dobre, jak teraz - to mam ochotę nagle, nie wiadomo skąd, dopisać coś w tym stylu "Oto słowo Boże", czy jakoś tak; czasem tego nie robię, czasem to robię - gdyż nie wiem, czy to mi podsuwa jakiś demon, czy inny Duch, a może własny umysł; z góry przepraszam wszystkich, których to uraziło - ale czułbym się nieuczciwie, sam cenzurując ..ducha być może jakiego, który przeze mnie czasem mówi? "Przez jego głowę przechodziły wtedy nie jego myśli"..

 Nie wiem, może po prostu mi odbiło - a może to jednak coś więcej,

 i gdyby kosmici przyznawali wszystkim punkty ześwirowania, w jakiejś globalnej prowadzonej ze spodka klasyfikacji, np. Antoni Kowalski - 674, Artur Kowalski - 533 ..to ja akurat miałbym mniej "punktów pojebstwa", niż statystyczny 'normalny człowiek'. Bo ten, co jest najbardziej "normalny" - on właśnie jest najbardziej zamieniony w gogusia, który nie wie co jest grane, ani że gdzie indziej naprawdę istniejemy - tu tylko się śnimy, w bąbelkach trochę sztucznego czasu. Wyobraź sobie takie 7 strumieni o kształcie okręgów, jeden wewnątrz drugiego - w każdym z nich płynie woda, czyli czas; ale nie mieszają się te nurty - są to jak gdyby inne czasy.. Najbardziej rozrzedzony jest tu, a lepsza jakość tam, gdzie jesteś po śmierci i przed pułapką, "gafą" ponownych narodzin ..sideł tej gęstości - tak jakoś może być, z tego co tam podróżowałem we snach - a bywało w nich bardziej naprawdę, niż tu teraz, i byłem w miejscach skąd widziałem i tamtą rzeczywistość, i tę tu - a z tej tak nie zobaczysz. I nie wiem, czy jest sposób, żeby profesor Namacalny odkrył to w swoim laboratorium - tak jak matrioszka z głębi nie obejrzy tej na zewnątrz, odwrotnie kierunek stawania, i światów ze siebie wykwitania.
-----------------------
Coś miało być, teraz kojarzę - że niby Bóg da swoim posłańcom znak na czole; ja mam nawet dwa.. || więc w sumie głupio by może było lekceważyć te niektóre motywy - to akurat byłoby chyba w Boga stylu, gdyby wybrał sobie kogoś, kto uczestniczy we mszy świętej raz na dwa lata, przy okazji czyjegoś wydarzenia.



 Oto co napiszę, ale przez sekundę wahałem się, gdyż w obecnej atmosferze kreowanej w mym kraju przy użyciu nadajników o zasięgu masowym, może to być wykorzystane do oskarżenia mnie o oszołomstwo i odchyły psychiczne, manię urojeń czy permanentne poczucie zagrożenia:

zainspirował mnie do tego komentarz internautki na portalu Onet, następującej treści: "to ciekawe, że ci co nie zgadzają się z prawicowym myśleniem, swoich adwersarzy odsyłają do wariatkowa"

 Sytuacja obecna i klimat, który nagle pojawił się nie wiadomo skąd, dosłownie w ciągu pół roku - przypomina ZSRR lat 70-tych, gdy przeciwników politycznych ustroju masowo wsadzano do "psychuszek" i poddawano przymusowemu 'leczeniu'. Również i dziś każdy, kto przebąkuje że cokolwiek jest nie tak, lub wprost twierdzi że wiele rzeczy jest grubo nie tak - albo nie jest na 100% pewien, że tragedia samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem była wypadkiem komunikacyjnym - otrzymuje łatkę wariata, i bezkarnie dyskutowana jest przez innych kwestia zdrowia psychicznego danej osoby. Ostatnio nawet biskup Pieronek przyłączył się do tej nagonki - a jednak wyszło szydło z worka, nigdy mi tego gościa twarz nie podchodziła; gdybyś był reżyserem, czytelniku - w jakiej roli obsadziłbyś go w filmie?

 No właśnie.


  Nie ma szans, żeby te elity, i te media - to się utrzymało. To już jest upadająca wieża Babel.. zapadają się we własnym bagnie - popatrz jak szybko zmieniają się ich twarze, takich np. osób jak T. N. czy M. O. - starzeją się o osiem lat w dziewięć miesięcy.

  O misji publicznej mediów państwowych nikt już nie mówi nawet żartów, ale dziwne jest to - że nawet przypadkiem, jak wynikałoby z rachunku prawdopodobieństwa, nie zdarzają się tam epizody poruszania kwestii żywotnych interesów narodowych; a chyba nawet ludzie ze szczytów władzy, przyznaliby w cztery oczy na ławeczce w ciemnym parku - że z naszym krajem porobiło się coś nie tak, a miejcami niezły chrzan. I wiele rzeczy jest na opak, i gdyby dziś upływały dopiero dwa lata od bitwy pod Monte Cassino - to wielu weteranów zastanawiałoby się, czy wracać z Anglii do Polski. Gorzkie moje słowa, lecz puste moje konto - więc uprawnia mnie by mówić od serca, gdyż nikomu się nie sprzedałem. Czy i u ciebie tak to wygląda?

 A nie wiem, może się za bardzo zdołowałem - może czasem się za bardzo przejmuję, gdy nie ma co robić i wtedy czytam, a szybko czytam więc dużo czytam, i czasem coś takiego przeczytam, jak na przykład też właśnie pół godziny temu na Onecie, komentarz innej internautki pod innym artykułem, o atakach izraelskich sił powietrznych na terytorium Strefy Gazy:

Mam duży opór przed napisaniem tego, co zamierzam napisać- boję się oskarżeń o antysemityzm i odżegnanie od czci i wiary. Ale napiszę. Zawsze współczułam Żydom i stawałam po ich stronie w dyskusjach i rozmowach na ich temat, bo fakt, że to co przeżyli w czasie wojny to straszliwy koszmar i totalna masakra, której nikomu nie życzę. Aż pojechałam uczyć się do Berlina. Mieszkałam obok synagogi i razu pewnego poszłam z ciekawości zobaczyć jak się ich "msze" odbywają. Wszyscy byli dla mnie serdeczni i mili i starsze małżeństwo zaprosiło mnie na szabes- do ich domu. Tam okazało się, że wzięli mnie za polską, niereligijną żydówkę i zaczęli szczerze mówić, co myslą o Polakach. Padały grożby, że za to co pozwolili Polacy zrobić Żydom na swojej ziemi bedą cierpieć do końca świata, że Polska nigdy nie osiągnie statusu materialnego europejskich państw bo Żydzi na to nie pozwolą, że Armagedon dla Polski już trwa tylko Polacy o tym nie wiedzą. Byłam w szoku i bałam sie przyznać, że nie jestem Żydówką. W największe osłupienie wprawili mnie opowiadając o sąsiadce gojce, która ma dziecko z Żydem. Mówili "powinna być szczęśliwa, bo dziecko będzie mądre, zdolne, nie miałaby takiej szansy gdyby żyła z goyem". Twierdzili, że tylko Żydzi są godni by rządzić światem, bo są najmądrzejsi, najzdolniejsi i mają boskie prawo by inne narody im służyły. Wtedy nie wytrzymałam i powiedziałam, że był już taki jeden który twierdził, że jego naród jest wyższy nad innymi- nazywał sie Hitler
Wyszłam trzęsąc się na całym ciele. Nie mogę zapomnieć tego zdarzenia, dręczy mnie ono. Nadal współczuję Żydom z powodu przeżyć wojennych, ale -niestety- inaczej patrzę na to co wyprawiają obecnie. U, fff... ulżyło mi . Obawiam się tylko teraz zalewu wyzwisk i pogardy z Waszej strony.



Idź jutro do kiosku i kup gazetę najlepszą z najlepszych. Czy wśród jej stron tak wielu, milionów liter, znajdziesz choć jedno zdanie z Ewangelii? Mocno wątpliwa sprawa. Choć to podobno Biblia jest obok mitologii głównym fundamentem kultury europejskiej, a jakże kulturalni usiłują wydawać się wszyscy ci współcześni faryzeusze, i ci co po twarzy widać, jaką mają duszę.

 A u mnie znajdziesz, takie "najlepsze momenty" z Ewangelii, składankę: bo to jednak jest top jakość, te niektóre rzeczy. Znałem gry, znałem filmy, znałem książki, znałem dragi, znałem setki rysowników erotycznych komiksów z wybujałą akcją, znałem spacery w przecudnych okolicznościach przyrody, znałem podróże, znałem imprezy i śmichy-chichy.. afery i fajerwerki, zwierzaki i nocne schizoli rozterki.. wszystkim tym z Wami się podzieliłem, okruchami mojego świata.. gdy że są niezłe rzeczy w Ewangelii odkryłem, całkiem niedawno - tej jesieni, też się tym dzielę na tej samej zasadzie; nie jestem osobą religijną, nie byłem i nigdy nie będę, gdyż nie kumam bazy, że jacyś goście stają pomiędzy mną a Bogiem, i oni tłumaczą jak żyć, bo wiedzą lepiej niż ja bezpośrednio telepatycznie z gwiazd w swoim sercu - a sami żyją wygodnie, a niektórzy w kościele to mówią takim tonem, jak baba w mięsnym zniecierpliwiona długą kolejką.

 Jestem natomiast osobą uduchowioną, w tym znaczeniu że zawsze poszukiwałem sensu trwania, i w sumie taki się już urodziłem - nawet za bardzo nad sobą nie pracowałem, raczej wciąż po prostu zastanawiałem. Wielu księży cenię, bo niewiele ich ode mnie różni - a także byłych księży, jak Tomasz Polak (dawniej ks. prof. Tomasz Węcławski - którego nieczystą grą niewidzialnych rąk wykolegowano z władz uczelni po tym, jak ujawnił dziwne skłonności pewnego arcybiskupa; znam tę sprawę z bliska, gdyż akurat był wtedy moim wykładowcą). Niedawno też czytałem, co jakiś inny ksiądz mądrego powiedział: "Są różne drogi do Boga, niekoniecznie przez Kościół". Moja droga do Pra-tajemnicy Żywej Rzeczywistości prowadziła przez takie wertepy, że nawet na dzikim wysypisku szukałem woreczków z białkiem po nocy; co innego w tym czasie robiłem, możecie sobie wyobrazić - lub np. jak wyglądałem, czy "pachniałem". A jednak człowiek nie jest robotem, potrafi się odrodzić niby baobab z ziarenka - i to bez żadnej pomocy "dobrych ludzi".

 Wystarczy, że nie wszyscy będą go katować słowami i spojrzeniami, że ktoś -zawsze to będzie dziewczyna - znienacka się do niego uśmiechnie, mimo wszystko dobrze mu zażyczy i popatrzy ze współczuciem, ale takim pełnym nadziei i otuchy - a nie: "ojej, jak ja ci współczuję ..źle z tobą, koleś".

  Religia w szkole podstawowej, średniej ani nawet wyższej - jakoś mnie nie zainteresowała, poza paroma przebłyskami typu Bierdiajew czy św. Franciszek. Dopiero po wielu latach, środkach zmieniających świadomość i przetestowanych we wyobraźni seksualnych perwersjach - na tyle uruchomiłem jakoś, w sumie niechcący, swój reaktor - którego nawet nie podejrzewałem, już dawno że byłem wyjątkowym dzieckiem zapomniałem - ..że zacząłem dostrzegać pewne rzeczy, i np. pierwszy raz zrozumiałem sens niektórych słów, co do mnie mówili inni ludzie, o czymi pisali poeci - czy np. właśnie z Pisma Świętego.

 Oto więc kilka wybranych cytatów, "naj z naj - top lista 50" ..ciekawe czemu o tym nie robią żadnych programów, gdzie się wypowiadają gwiazdeczki. Wiesz czemu? Bo dla nich to nic nie warte bajdurzenie, tak jak było wcześniej dla mnie, niezrozumiała nudna nawijka sprzed 2000 lat - dopóki coś we mnie się nie otworzyło, jakieś oko do wewnątrz się uruchomiło.

  A na pewno nie nastąpiłoby to od czytania gazet, książek czy słuchania profesorków, których wszystkich łączy jedna melodyjka: "rób tak jak każą, i postępuj w myśl danych nam wszystkim przepisów, od światłych i dobrych ludzi - którzy jak nie, to zamkną cię do więzienia"; czym nie różnią się od uczonych z XII wieku, XVI wieku i tak dalej.. - zawsze "mędrcy" tak twierdzili, że oni już wszystko wiedzą i mają rację, a reszta lepiej niech siedzi cicho.

  Ale to ja, uruchomiłem w sobie radyjko którym odbieram Wszechświat, i choć w tym roku dopiero zacząłem ćwiczyć rymowanie - to zamknięty w baraku w Mielnie z dowozem pizzy 3 razy dziennie, mógłbym napisać "Pana Marasa" w dwa tygodnie, czasem mam taką fazę - i nawet to nie jest już kwestia środków stymulujących świadomość; ..taka stymulacja nie jest potrzebna cały czas - wystarczy "zobaczyć tekturę, z której był krajobraz - tylko namalowany, pod tym jest inny świat ..bardzo im zależy, żeby ukryć go przed wszystkimi".

 Św. Łukasza 16, 10

Kto jest wierny w najmniejszej sprawie, i w wielkiej jest wierny, a kto w najmniejszej jest niesprawiedliwy, i w wielkiej jest niesprawiedliwy.


Łuk. 17

31 Jeśli kto w owym dniu będzie na dachu, a rzeczy jego w mieszkaniu, niechaj nie schodzi na dół, aby je zabrać; a kto będzie na polu, podobnie, niechaj nie wraca.
33 Ten, który zabiegać będzie o życie swoje, by je zachować, utraci je, a kto je utraci, odzyska je.
34 Powiadam wam: Tej nocy dwaj będą na jednym łożu, jeden będzie zabrany, a drugi pozostawiony.
35 Dwie mleć będą na jednym miejscu, jedna będzie zabrana, a druga pozostawiona.
37 A odpowiadając, mówią do niego: Gdzie, Panie? On zaś rzekł do nich: Gdzie jest padlina, tam zlatują się i sępy.




powrót na stronę główną
następne wpisy