Fraktalne refleksje 45




23 XI


Każdy kraj z własną walutą pozostaje odporniejszy na atak monetarny, wszystkie kraje powinny powrócić do swoich walut - wtedy bankierzy kaput,

wyłączyć im rezerwę, sami stracą werwę.
Dosyć jechali na Amerykanach - sto lat, odebrać im dzbana
to do amerykańskiego narodu krew i pot jego należy,
a nie gdzie sto lat chłepczą z New York bankierzy.

 Chełpią się potem, na bakier u nich z polotem, bankier nicponiem - bunkier nić płonie..

  Czas by zostało znacjonalizowane, upaństwowione
to co drukuje pieniądze one, jak jest w innych krajach
wtedy my tyle wytworzymy, że bankierzy sami znikną, jak ślimaki kiej szyny
jak rosomaki gdzie parków ścieżyny.

 Nie od razu się to stanie,
lecz zwrotnicy przestawianie ..zwykle przynosi efekt
(rozważ to, bo za 5 godzin dopiero mam defekt mózgu -
na razie płonie kupka nadmagicznego chrustu )

i cały już spłonąłem, odwrotnie ducha wyzionąłem.?.

W wielu krajach przejęcie firmy przez państwo następowało,
właśnie gdy zagrożeń z obu stron granic niemało..znaj co dawny człowiek powiedział, nie tylko Polak;
uważaj smoki dookoła ..












  Odwrotnie faza szła przez czaczę barwy, niż powiedzieli ci - że oni mogą zrzucać bomby, a ty tylko raz w roku masz petardy.



  Oni mogą ostrzeliwać wioski, a ty masz czyste mieć włoski.



A jeśli ja chcę mieć brudne? A jeśli nie nęci mnie ni wata, życie ich niby-cudne ..

tekturowe jak z reklamy, sądząc po płynach dzbany,

po dzbanach płyny - odwrotnie idą szyny

i przywracają kim jesteś stany, szwy sny ściegi sztangi szansy Sztandary





 odwrotnie idą młyny, odwrotnie w niebieskiej bluzie przerysowanej sylwetki szedłem ja śród wilgnej ścieżyny,

dumny potomek przodków, w cieniu posągu drewnianego Światowida - ja czułem tego ducha, natura go skrywa.



"Jednym Bóstwem to było, to co w nas w sobie postawiło - byliśmy raczej stworzeni,

gdzieś na skrótach czasu ulepieni -

Nasze Dusze, nie przechodziły wcale może, przez eonów katusze.

 'Od razu zostaliśmy stworzeni, tak by być lub nie zostać docenieni' Zostań - kto zostaje ?

  Tylko taki, co się nadaje; a nie znaczy jeszcze że wiedział o tym, wszak taki wciąż może wadliwy być prototyp.













Jak masz te Japończyki co se wynaleźli kurteczki,

że one przybierają kolor otoczenia jak na filmie "Predator" -

to zapewne we gwiazden jest technologia, że przybierają taki kształt. 'Wielu z nich, to uchodźcy z Ziemi dawnych epok - stąd o niej wiedzieli ..."











 sztuka cała gdzie powiedzieć,

to nie więcej by niż wiedzieć.







=------------------ 24.11. 2012

  Każdy wiedz teraz jedną prawdę, co powiem ja tobie. Często ja płakis. buju- buju, moje pisanie złe - ja ukarany, odwrotnie jak kto chce może być wyraz napisany (nie jest ortografia ważna, wręcz przeciwnie tu pokaźna, nowych znaczeń paleta - unosi się językowi powieka, on przyspiesza ..każdy język trochę jak maratończyk w tunelu miesza -

odwrotnie czasem wszystko wydawało mi się, że to nasze dociekania są złem - powrót w odczucie jedności-Wieczności ..

tak jak masz dom, i czasem przeciąg się robi,

tak istnienie masz i czas, ..to czas wydobywa się z Istnienia, nie znajdą początku ani końca - mierzą pierścień z zaskrońca

- ..ja byłem, miałem deskorolkę.. samowolkę - niejedną w głowie zdetonowaną laskę,
dynamitu - laskiem, dynamo do kitu , tkai do mandali - odwrotnie się Ukrainiec nawalił, ...

 i szedł na LSD stary kozak rozmrożony w jaskini, który wcześniej wypił 7 napojów energetyzujących.

  Tylko ktoś "pojebany" mógł przebić się przez ich kłamstwa; normalny zawsze by spuścił głowę przy murze, bo tak robią normalni..  "Oni są tacy normalni"

Dziś normalny, jutro jesteś robot zdalny.
Dziś tylko ugrzeczniony, pojutrze i w myślach swych poskromiony
ujarzmiony w marzeniach, trzymany na smyczy z dala od przeznaczenia
przez ich fałszywe mary, obawy którymi odwodzą cię od wiecznego sądu
koniecznego rozrządu - jedne kolejki linowe pojadą dalej,
a inne czeka rozmontowywanie

sto lat temu nikt nie szumiał że wolność, ale polskie dzieci miały jeszcze mózgi przynajmniej

dziś nie wiedzą nawet co to znaczy "bynajmniej".

 "Bynajmniej jeśli o mnie chodzi" - się stało coś w mózg temu narodowi,

ciekawe że w moich czasach jeszcze tego nie było, gdy dzieckiem się świat przykminiło.


czy to zastrzyki, czy w batonikach szemrane specyfiki

czy to łańcuszki w powietrzu, czy coś w z kranów deszczu

- takie głupie ludzie, to jeszcze nie były,
jak te zołzy co tera po świecie chodziły.



-----------------------------------------



25 XI


 Ino tera słuchaj mnie Kazik, bo pracowałem nad tym całe życie. To musi chodzić o te pytania, w życiu - ...ich sobie zadawanie; pewnie nie tylko o to, ale to samo - też mi się wydaje lux towarem-zapłatą ...za Istnienie - za Śnienie ..filmu za odgrywanie, jego reżyserowanie i na bieżąco scenografowanie imrowizująco = sylab zwykłe przestawianie, noniemi rubikowanie

dodaj z serca polewkę od cyber dżeka z Oplicy

transformicy - mistrzyni, matrycy - kominy, rubiny carycy
dodaj wszystko co masz, każdy z pola kwiat Rzeczywistości

..a pójdzie kwas obcego, co stopi pra-Ości.

stare trupy waszych ryb, odejdą tera gdy pstryknę palcami w mig.


wiedza wasza była dobra, gdy młyn używał wody by dać ludziom chleb

dzisiaj inaczej, dziady - w mózgach jest,

nowe dzieci wstały - różne sztuczki umiały.











Na pewno jakbym był takim KGB, to chciałbym mieć pełno agentosów - i w polskich służbach, a jeszcze więcej w polskim parlamencie - "ukrytych koni" ..liberum veto - "robiacze syfu"

  Niektórzy z nich, poddani cichej operacji podczas nocy w hotelu na Krymie w 1981 r - mogą wcale nie wiedzieć, że mają 2, 3 i 4 osobowość, włączaną z radyjka - odpowiednio dla wywiadu rosyjskiego, francuskiego i niemieckiego; wykonują dla nich zadania, o czym później zapominają. Mossad ich nie chciał.

 Tera tak. Jakby to wymienić wszystko pod hasłem "elektrycy do domu, rybacy do ryb - fajnie że odzyskaliście ten kraj, ale tera go nam oddajcie ..już tam nie siedźcie po tych Sejmach, się tak kurczowo tego nie trzymajcie - panowie, ile można. Ja wiem, że to fajnie jest siedzieć w Sejmie i pobierać te diety, a pobredzić z mównicy to nawet czad może niezły być i potem beka na imprezie, ale mam kilka pytań: -Kim jesteś pan, panie - stój tu - z wykształcenia? - Ja..? Wirtuozem naprawy kombajnów. - Aha, to do widzenia; nie ciągnie pana do maszyn? - A pan, panie, kim pan jesteś - na kogo wyuczony? - Boazeria, te sprawy; w tym jestem mistrzem. Coś przy szafce, dorobić, odnowić..? - Nie, nie - dziękuję. - Ja też dziękuję, spieszę się gdyż odebrać nagrodę na 49. Balu Solidarności pt. "To my odzyskaliśmy wolność", przyznano mi bowiem laur decyzją nowojorskiej Fundacji Dobrego Mówienia o Polsce"




..to po takiej wymiance by liczba takich agentosów drastycznie spadła, he he. Nowych by podstawiali, żeby wygrali te jednomandatowe miejsca - ale to by się rozwiązało w ten sposób, że każdy wyborca by podchodził na spotkaniu do kandydata i patrzył mu z bliska w oczy, da się wyrobić wiele tysięcy bo to trwa 2-3 sekundy.

 We Polaku uczciwym nie będzie w oczach złego cienia, ich komputerek może nie wie nawet że człowiek potrafi to rozpoznać.


 A już na pewno Polak - nie jakiś robot z Pij wie kąd.



 Rozumiesz Kaziu, dzisiaj to 15-latki wiedzą, że nic nie ma za darmo - i jak jest po spidzie fajna jazda, to wyrżnie później się na krawężniku gwiazda - i w prawdziwym życiu będą klęski, gdzie i mózg dostawał bęcki - niespanie, spytaj Kasparowa czy od tego mistrzem wygrywanie. " Zbudowali komputerek, a wygrał - choć komputer miał miliony milionów obliczeń, i jeszcze 18 ludzi do pomocy"


Do pewnego stopnia.. ludzie posiedli zdolność stwarzania "istot komputerowych". Wystarczy jeszcze takiemu podłączyć dwie kamerki, głośniczki strunowe - i membrany sensoryczno- zapachowe ..mikrofon, program - I Żyje patefofon .. Zakazana Wiedza!- odwrotnie powiedział,

 dlaczego nikt jeszcze nie zauważył, że dziś taką możliwością już Bóg nas obdarzył - stwarzania tak jak my zostaliśmy Stworzeni - ..bo tak jest, jak diabły w panach nie powiedzą, że coś zauważyć - to oni nie zauważą; albo sam człowiek zauważy, albo zaufa zbytnio ich kłamstwom

i okłamanym przez nich vel kupionym



wielu jest w dzisiejszych czasach mędrców

o śmiesznym wyglądzie gogusiów, którym

nikt nie dałby poprowadzić warzywniaka.

"jestem mędrcem, fajnie - tylko czemu coś za łatwo idzie ?"



chodź, odwrotnie niech zawirują pokrywy

raz jeszcze dokonamy dziś Dziwy, boga pokrzywy

goga pokrzyczy bobas zaryczy - odwrotnie z dwutaktu sylab,

Bobby Zwid będzie popylał, opylał zapylał - czy on się komuś nie wydał?

 ..czy Ziemi czy tej się przydał, tej którą tak uwielbienił i nigdy żadnego papierka na nią nie wyrzucił, prawie - chyba że już nie było wyjścia ?


 Rymy wydawały mu się dość prostym wykorzystaniem mocy, naparzeniem z procy, odwrotnie do niemocy, demony - dawnej potnej nocy, strutej przepony ..głowy zatrutej ich sensami, niedotlenionej pytaniami.


Jednak zanim odejdę, zrobię porządek z tym sprzętem.

Nad groby wszyscy grabić chodzą, lecz przy legendach przodków zawodzą.

Co dla nich święte, najważniejsze, tyle się natrudzili żeby nam to przekazać - dziś tanio sprzedaliśmy ich, godząc się, by to nazywać "bajaniami". Co Obcy powiedział - zaraz wykonywaliśmy, mogąc się trudzić właśnie mniej niż oni - nasi przodkowie. To my bardziej zasługujemy na koniec świata, niż ludzie przed nami - co budowali te krainy pracowicie, długimi wiekami.


..tak że piętnastolatek wie, że nie ma nic za darmo - a minister nie wie. I bierze kredyt, i bierze pożyczki - i tera będziemy musieli to spłacać.. w trudnych czasach; "telepatycznie czułem już gdy podpisywali, że to będzie w przyszłości kraju kłopotami"


te Zenek, chodź - chcemy cię do podziemnej bazy,

czy umiesz formatu 5 wyrazy ?-

lawa sensów.. wodospad doznań - mógłby nas zalać, jak dywanowy nalot kwiatów pustynię,

nikt nie jest przygotowany we swojej głowie na atak psychotroniczny, a własnie dragi i inne dopalacze - jakoś by to, na zasadzie trudnego kursu dla komandosów, uodporniły. Nauczyły "radzić sobie ze zakłóceniami jaźni" ..iść temu pod prąd, być w tym wszystkim dalej sobą. "To dlatego zakazane ..??.!." ..bronie cały czas stosowane? - i elektromagnetczyne, i chemiczne ..i medyczne - i medialne; lecz szanse ich i tak były dość marne. 'Ludzie wstawali nieskończeni.. co niejeden wymiary Zwrotem sensów w Oku miał przebić.. ekscesów w metafizycznym wyskoku



Czy i rozważność twojego dziecka,

  spadła drastycznie w jakiś czas po którymś ze szczepień.







   To nie jest tak, że to wszystko przez przypadek jest, że odwrócone nam mówią jak to jest z węglowodanami, co ja jem całe życie i szczupły jestem - potem okazuje się, że odwrotnie nam powiedzieli też z życiem poza Ziemią - potem że odwrotnie było to, siamto - samo się tak nie mogło wszystko porobić akurat odwrotnie, przypadkiem - to oni między nami byli, chodzili pod postaciami imitującymi znakomicie nasze ciała - jednak jak żadne urządzenia, i owe nie były bezbłędne; czasami Bóg na kilka niewiarygodnych, "kompletnie niewiarygodnych" (i niepoprawnych politycznie) chwil otwierał nam oczy, by sprawdzić jak się zachowamy



rozbite dzieci za młodu, niby ta skorupka jajka - łatwym były celem,









rozwolnienie tekstu - w czasach, kiedy już wszystko było wolno

wszystko upadało - gdzieniegdzie gdy dobre wstało,

to świeciło jako wyspa - odwrotnie bańka w sens prysła,

  i ci którzy mieli wiele, poszli płonąć we wiecznym popiele, i szli z nimi ci co wiedzieli dużo -

ale poza tym czynili krucho, stali się truchłą posłuszną kuchom...

i poszli z nimi mędrcy, co ładnie się ubierali - a dwa razy dziennie Prawdę zaprzedawali

..ściszali głośność intuicji dzwonów, dziwnych od-Wiecznie Zbuntowanych kościołów - we wnętrzu miasteczka,

 we każdym ciecze tajna rzeczka, ściek śnieg ścieg sznur buszujący bursztyn, szyjący stalagmit - jutro znów przed ich sensem padnij,

na twarz, na dnie własnego sumienia - lub bądź sobą i tyraj i tak, przecież kredyt masz do spłacenia.

 "Mniej niż zero mamy, teraz dzieci staną się ich dłużnikami "

 Trudniej pokonać obcych, uzależniając się od ich sług -

kto nie chce wierzyć w ufo, ciekawa jest również opcja że nie ma żadnych obcych, są oni ("kosmici") wytworem ..czegoś gorszego, bliżej z tej Ziemi.







--------------------------------
===================================




 Aby Polska była Polską, chodziłem na polanę i uczyłem się teleportować patyczki, chociaż próbowałem -

 miałem odwagę - podnieść się na zniewagę, naszego narodu teraz tak po świecie bezkarną,

co my nigdy nikogo nie wykołowaliśmy, a ledwo trzy razy kogoś napadliśmy - 

 

 i o Niemcu nie wolno w New York mówić źle, o Izraelczyku nie - a o Polaku hej, wolno - co Polaków Niemcy bali się najbardziej, i to akurat świadczy na ich korzyść.

 "Ze Rosją telepatycznie wyczuwam trudny pokój na najbliższe 230 lat " - szczęście w nieszczęściu; po drugiej stronie granicy podobnie bez ..większych zmian, ale nie w tę stronę co każdy myśli. Dziwny efekt przymierza z Czechami i Litwą, Łotwą Mołdawią i Austrią - i tak dalej ..Bez brukselskiej pedofilii, unię możemy mieć gdzie ludzie mili, pracowici - oni jeszcze nie zepsuci.. Niemcy będą nam podsyłać sto milionów marek co godzinę wagon, żebyśmy ich do tego wpuścili, jak wilka do chatki babuni - powiemy im: dobra, to kupcie od Francuzów 110 okrętów. I kupią..

 Tam gdzie dużo starych dziadów żyje, przecież nie będziemy ich brali do unii, żeby na nich pracować - to oni chcąc sobie społeczeństwo odmłodzić, wzięli nas ..czego efekt jest taki, że jest więcej w sklepach i mniejsza różnica cen - tylko czemu tak jakoś ....owo ?

 

 

 

 



 

[[na rytm electronic : )} A łatwiej, powiada Pismo - co chcą powiedzieć też, że to bajania.. tylko na to czekają, "łatwiej wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogaczowi wejść do Królestwa Niebieskiego" - a człowiek który usłyszał to od Jezusa rozpłakał się, albowiem był bardzo bogaty. "Cóż zatem czynić mam, aby być zbawionym?" Idź i rozdaj wszystko, co posiadasz, a potem postępuj wedle moich nauk, a będziesz zbawiony. 

 

 

  Trochę może w odwrotnej kolejności z tym płaczem było, lecz tak w niewielkim przesunięciu tekstu mi się streściło.. "rymy prostsze miał jeszcze niż Mickiewicz, to jeszcze bardziej dwutwarzowy był królewicz, jedno oko było cyborga - a drugie ze bajki Gorga = olbrzymiego naiwnego misia, każdy z nas i wojownikiem, i kwiatem jest dzisiaj."

 
"Maczuga rymów, Tadeusz z Karczewa enzymów..
 ..kiedyś szranki i konkury, dziś łoi bzdury
kiedyś tysiąc przyjmował na klatę, dziś sprząta jak maniak własną chatę
bo ktoś przyjdzie i powie mu "brzydko masz, nie w porządku z tobą"
odwrotnie sensy i znaczenia wiodą, ja widziałem gdzie się spełnia
którędy ..po sumieniach. Z taką wiedzą, nieważne co o tobie powiedzą
 

 po prostu żyjesz uczciwie - i zobaczysz, prawda na wierzch wypłynie.

 

 


 
  Pismo pasmo passa pasja
epopeja żel pojeba,

odwrotnie się gwiazd dal rozbiega - ja tobie mówiła, ty nie wiedziała ...

  Odwrotnie we mnie płcia druga czasem wstawała, a może zawsze była - ona się już po zakamarkach czasów kryła,

 atak od odwrotnej strony horyzontu świata,
moja jest taktyka taka. "Bo tu bym z nimi nie wygrał " - w miasteczku,
więc wykumałem: "Dobra jest, gnoje, pojadę z wami teraz jak Mister Dżek Kung-Fu z nawiedzonego domu ciemnego Pe eR eL, gdy dzieckiem wychowywał się - pogardzany przez wszystkich, jedynie komputer był mu przyjacielem niezawodnym, przy nim się stawał pogodnym.

  "Najpierw się stanę najlepiej narysowanym ołówkiem na świecie,
a potem za bezmyślne grzebanie odpowiecie
przy mej bajce - za wywiercanie dziurek we mojej fujarce,

 straszną mam dla was niespodziankę - wszyscy tu grali my w skakankę każdego dnia, grzechów i wyzwań

złorzeczeń i wyrzeczeń, pragnień i na dnie czasem każdy knuje,

 a zaś zara wtem - Anioł go powstrzymuje,

i nagle się człek jakby trochę opamiętuje, podnosi na duchu 

a tego przyczyna w zesłanym nań duchu.
 


"sylaby zdań" nauczyłem się zwijać jak dywany, teraz zawsze tyle samo mamy; 7 = 9 magia której nie rozumiem, ale następna co ją umiem - widzę, coś się zmienia

 wzrasta nadmagiczność, powiększa znaczeń strun losów przeznaczeń splotliwość-gęstość ..wzrasta świata poręczność. Staje się on bardziej snem, co zasłużę to mam wiem, wnet - o re ty = oresiaba, prawdę przepowiednia powada ..i nieraz się jeszcze nada, przez eter niewidzialnych kabli - na które wasi "mędrcy" jeszcze nie wpadli, jeno jak odsunąć resztę od żłobu - nie będzie miał ich system nigdy .... wzoru - wzoru na oka błysku przyczynę w rytmie atomów,

 
















 

 

 

 

 

Istnieje inny wymiar, krawiec stamtąd wział już na mnie przymiar 

 
ze innej strony pochodzimy, przecież nie tu my ulepieni
 
nie w systemie kłamstw z głośników Ziemi
 

 
tu z każdym z nas, gdy dzieckiem był, zrobili co chcieli sensy swe w niego wtłoczyli i sposoby patrzenia , i swoje jazdy w niego wpuścili jak poj..echane kolory we film..
 

Dzieci powinny być zostawione rodzicom, często tak byłoby lepiej - a do szkoły, powinny chodzić, powiedzmy raz na dwa tygodnie lub jeden miesiąc przez rok. 

 

 Oczywiście w społeczeństwie przyszłości, nie teraz jeszcze kiedy rodzice nie daliby rady zapewnić edukacji, liczni dziś.

 

 Ej tam, słuchasz co ci bredzę? -"Ten tylko nie wtopił,
kto nie kropił."

 

 
 Dał ci Bóg ręce zrywaj owoce,
 
nogi - spaceruj, oczy - patrz tam gdzie wzrok przykuwa,
 
struny głosowe - śpiewaj, talenty nowe - podkręcaj, dawaj fazy co tam masz najlepsze panie majster
 " o, a co to - mówisz, że jaźni wichajster ?"

 paliwo do trampek a'la Marty McFly
odwrotnie zabłysnął kraj

 
ludzie wyemanowali mocą, koty się nie darły nocą
 już - odwrotny cud. Cały świat miał się uspokoić, i oczekiwać

 

 

 

 

 

 

 Odwrotnie na wspak fazy, stawiał będę jak Michael Caine pośrodku filmu, swe wyrazy

 
mędrcy wasi mnie skrzywdzili, oni mi coś wstrzyknęli
 
po tym zdrowie straciłem, jako dziecko; choć w sensie fizycznym przeżyłbym na jachcie po końcu świata nie krócej niż Korzeniowski, to jak widzicie nie całkiem wyzdrowiałem, na zawsze pozostałem okaleczony - jakoś wtedy, młody kwiat został przetrącony, - i w inne wody wrzucony,
 

 
po latach odnalazłem się jako mutant - he he, tak się odwdzięczyłem, kontratakowałem
 
prawo natury, wieczna walka mijanie
 

 
skoro nie oni mnie, to ja ich - dziś robiłem ci szlaczki z ich kich,
 
już wierszykami rozłożyłem wapno ich na czynniki pierwsze,
 
bo sam byłem kiedyś takiej szarańczy świerszczem,
 

 
co tylko są silni, bo liczni
 
a w sensach już otyli, już łatwo im się myli - i już sami doszli do tego, że z linii prostych nie ułoży się bez wygięć okręgu żadnego
 

 
a tera już nie mogą żagli postawić, bo sami pocięli maszty na wióry
 
twierdząc że "pojedziemy na silnikach"

 
ej no bo tak jest - to ubaw będzie na fest..
z tych dzisiejszych "mędrców". Przyjdzie dzień, gdy okaże się że świat to (co najmniej) dwa sny i my je wybieramy, wchodzimy w nie jak w ekrany kin wydobywające się, ...snujące z Wyobraźni - wiecznej kaźni jaźni jazdy fazy pra-mazi - świadomości - świato mości, światło miłości - ..poproszę 4 kilo kaszanki ze słów.. -Proszę. 

 
dziwny fach opanowywali niektórzy, jak na torze przy motorze się kurzył
 
sens akcent - dzieci się porodzą, których nie dosięgną zastrzyki. One będą miały wyniki..
 
jak szamani, jak z Animatrix będą biegaczami
 
silniejsi ode mnie, trudziłbym się przeciw takiemu czy takiej nadaremnie ..
 
spojrzeniem w oczy - czystość ich przeźroczy,
 
nieskażonych chemią, syfem dodawanym do ziela

 
"..ja patrzę teraz w ich czyste spojrzenia"
 
błękitne - nie wiem dlaczego, to często są oczy szczytne.
 

 
Z ponad głębin czaczy fazy, -
 
 uciekł z gierki niejeden, już, cyber-Protazy.
 
 A z afiszu zszedł Rejent, i powiedział "kwasa wkleję"
 przy Teatralnym w Poznaniu - nie wszystkie dusze trafiły do raju, i nie wszystkie się w piekle smażyły; dopiero się szale widzisz Stefan kurna ważyły.
 
 Powiedzieli ci: "Nie myśl o tym."
 

 
Albo o tym nie myśl, faktycznie ...albo właśnie myśl - bo od myślenia się zaczyna, to czego oni nie chcą; dlatego np. wolno rzucać kamieniami w policjantów, a nie wolno zapalić ziółek które uwalniają myśli z kul przy ich nogach.
 

 
 Obecnie prace trwają w ogóle nad zakazem wszelkich ziół, nawet w uprawach działkowych - "sposoby babuni" są na celowniku karteli farmaceutycznych; tyle nam dali praw, ci dzisiejsi władcy - jeno nie takiego prawa, że np. możesz nie chcieć tych praw. A te wszystkie prawa to i tak możesz nimi zrobić wiesz co i wiadomo komu. Jadą z nami jak chcą.

  Można tego nie zauważać, i być może za 21 000 co miesiąc na konto też bym tego nie zauważał ..bo jednak każdy jest tylko człowiekiem, ..'a grzechy trzeba lepiej poznać, by dobrze z nimi walczyć' - zawsze miałem taką maksymę, nie do końca roztropnie jej użyłem.
 

 

 

 


Gdybym jeden dzień w życiu przeżył jak normalny, zwykły człowiek..

to podejrzewam byłby to jeden z najbardziej nie-moich dni w moim życiu.







26.11.2012

Jakie są efekty globalnego upupienia duchowego? - otóż zamiast czaić bazę, co naprawdę jest w życiu ważne, a system poszukiwania tej odpowiedzi jest wbudowany w każdego człowieka, i wyraża się poprzez opowieści, sztukę, czasem orgazmy czy poprzez bycie kibolem, ..wszystko co istnieje może i musi być dla kogoś, w jakiś sposób, drogą do Boga

 zamiast tego współczesne ludzie dołują fazy zabieganiem o Ich pieniądze, które podkręcają jedynie wentylację w przedpokoju, gdzie zbieramy żetony by pograć Tam ..konkurs "Gorące krzesło"

I tak obojętnie kto by miał ile pieniędzy, to oni dodrukują odpowiednią ilość, i tamten ktoś stanie się 2x biedniejszy, choć będzie miał niby tyle samo. Ci co to drukują, oni kontrolują; kontrolując pieniądze, kontrolują masy dla których one stanowią największą wartość; ten stan rzeczy starają się utrzymać prowadząc "wojnę ze świadomością".





"Nie będę grał waszej poj..anej roli, jaką dla mnie złomy przygotowałyście" - wykrzykiwał









Jednego dnia cię babo widziałem, i było mi cię żal; drugiego dnia cię babo widziałem, i było mi cię żal; trzeciego dnia cię babo widziałem, i było mi cię żal w ....

- nie wszyscy na Sądzie będą że 'niewinny' ..każdy spójrz wewnątrz siebie, i zobaczysz tam swoją "niewinność"

łaska i Moc Zbawienia - mam nadzieję że to nas odmienia, bo sam zmienić do końca się nie potrafiłem; za bardzo "sobą" byłem .

 Nastawiałem tych liter jak Birkut na speedzie, odwrotnej ku dziś wszystko żeliwniło pokrywie.











Istnieją miejsca, gdzie czas nie płynie - tam na wieczność zawyjesz,

 kto niezniszczalny a ogłupiony, ich złem zmieniony



pochodzili z krainy krwi, a odwrót stanowiliśmy my

niektórzy stali się tak poje..ni, że roz...ało to ich plany



a niektórzy mieli więcej werwy, niż tysiąc płatków ścierwnych

mędrców płatnych, skąd dmucha latawców








jedno można o człowieku wiedzieć, że do niego należy stawianie pytań - poszukiwanie za odpowiedziami.. a nie spływ po wyznaczonym nurcie łodziami



dlaczego elektroniczny sprzęt przełączał (wym. "przełanczał") mi czasem ciśnienie w uszach, dzwonieniem - tłamsiło to myślenie jak w zapaśniczym ucisku,

jak zimny wiatr po wyjściu z chaty na mrozu rwisku

"otwierasz drzwi - zamarzł ci ryj" albo wiatr na.....ala po pysku kurzem i cegłami,

a znów latem goręcem duszeni my bardziej niż smagani, kiedyś było cieplej jeszcze w lato a dawało się przeżyć - któż dziecku twemu tlenu nadmiar do mózgu uśmierzył?

  Tym byś się lepiej zainteresował, te panie naukowiec płatny - mówił robot - gdyby ty się nie bał robić coś, co inny nie robi - tacy byli "uczeni" jak konsultanci w firmie telefoniczno-informacyjnej, każdy po prostu wykonywał swój zakres obowiązków i na tym polegała ich praca, nie na główkowaniu przy regulaminie owego PGR-u.

 Obcy nie atakują nas przy pomocy armii wielu gości z dzidami, oni inaczej przy nas grzebią - w bardziej wyrafinowany sposób.. A wielu im pomaga, co łatwo do nich siano idzie i dziwią się "tylu zdolniejszych, a biednych; czemu ja mam tyle kasy - chyba nie jestem szmatą ?.. -Chyba nie zaprzedał.m wiecznych prawd od pana Jezusa, w Sercu?

Uważam że w 2031 r. już będzie tak pojechane, że wymyślą jakiś powód dla którego poprzedni akapit powinien być zakazany. Robią z wami co chcą, to zakazują czego tylko rozkaz z krypt pod tunelami Washington otrzymują; jeszcze to w dobroć próbują ubierać, i wielu wierzy że to dobrzy ludzie ..którzy "dbają o bezmiar naszej wolności".

 W 2089 r. już nie będę mógł napisać, że mi się nie podoba własna twarz w lustrze - już nawet o sobie nie będzie można źle pisać, tylko trzeba będzie myśleć o sobie dobrze-pozytywnie albo leczenie, a o innych tolerancyjnie i wypowiadać się ciepło albo więzienie, to właśnie będzie ta wolność - do której oni nas upupiają, rękami "mędrców" i "dobrych ludzi".


  Goguś taki, że w warzywniaku by go zepchnęli na margines w kolejce po marchewkę - a on fazi klimat, w telewizorze opowiada młodym o sensie życia. No i mówię ci Kaziu, patrzę jeszcze no na tę młodzież, bo idzie kamera zwrot zrobiła - ...nie no, co to jest ..sama jakaś głupawka, mózgi zlasowane ostro - tam pewno deep we Warsaw ghetto.. gdzie media i propaganda,



patrz kurde nie no, już nawet nie mogę napisać "deep in Warsaw ghetto" że niby tak w liście pisze jeden podstarzały zomowiec do drugiego, o czasach współczesnych - ale getto w sensie amerykańskich murzynów, tam w tych miastach - że to taka dżungla, i jakby obóz uchodźców którzy o tym nie wiedzą, że gdzieś niedaleko jest ocean czegoś innego ;; tera jak napiszę to "getto" to mi zaraz mogą robić problemy, że odnoszę się do ich getta, i już nigdy o Warszawie nie mogę powiedzieć w innym kontekście z tym gettem. A nie mówiłem?

 Coraz mniej jest wolności myśli, i wypowiedzi. Ci którzy dużo tam spacerują i jeżdżą rowerkiem, to dostrzegają.


Te, ...a murzyn to też już chyba źle jest, nie jak było w szkole ..jeszcze niedawno uczyli? - I tak mam się tłumaczyć 80 stron z 5 myśli ..? (Już dziś wiele "rozpraw naukowych" młodych doktorów tak wygląda, 40 kartek żeby wytłumaczyć i usprawiedliwić 4 tezy, niczym niewinne nastolatki na balu debiutantek Ohio'85. )



Mózgi kazali nam gasić se, a nie rozpalać.




  Jak są te ongi, nie - te gazetury..: to oni tak wyśmiewają tych innych, że potem normalny człowiek nawet nie weźmie tego do ręki, takie to oszołomy. Pamiętam gdy czytałem "Wyborczą", i czasem było coś o "Gazecie Polskiej" - normalnie jakie oszołomy, aż do dzisiaj nie miałem żadnej "Gazety Polskiej" w rękach, tak mi obrzydzili (i moim znajomym? ). Tam zawsze we Wyborczej jak coś o nich pisało, to w takim kontekście że weź idź i nie wracaj, a raczej w ogóle tam nie idź - miałem ich na tej podstawie za jakichś totalnych oszołomów z Ciemnogrodu, którzy na klęczkach jeden miesiąc w roku cyrkulują wokół bazyliki, rzucając cienisto-złowrogie spojrzenia niewiernym .. A tak w ogóle to wszędzie podejrzewają Żydów niuchają , taki mają uproszczony obraz rzeczywistości, są rasistami - i w ogóle imbecylami, prostakami.

  Taki miałem ich obraz. Dziś nie czytam żadnej z tych gazet, ale mam pogląd "prawda może jest gdzieś, gdzie nadal czeka na tych którzy Jej poszukują "... - nie jest tak, że jeden dziennikarz na osiedlu strzeżonym, drugi dziennikarz na zwykłym osiedlu, trzeci mieszka w kamienicy, czwarty dojeżdża z małego miasteczka - ... to nie jest tak, że ten z tego najbogatszego osiedla ma rację, a pozostali odpowiednio mniej. Nie, nikt nie ma racji - każdy poszukuje :Obcy poprzestawiali nas naprzeciwko sobie.

 Skoro pieniądze napłynęły zza granicy, dla tych dziennikarzy, na te gazety itp. - to raczej wręcz ci co mają ich najwięcej, prawdopodobnie najmniej mają racji, prawdy ..i paru innych rzeczy.




W cyklu "Stefan i jego cytaty"

"Międzynarodowy system prześladowania mniejszości używkowych kruszy się na naszych oczach."






Matoł? Te, a jakby zakazać ludzi? -Gdyby we innym wymiarze na jakiejś planecie, tam gdzie grają w kule .. gdyby zakazać "ludzi", po prostu.. wszystkich też wrzucić do jednego worka, i nazywać to "ludzie" w ramach propagandy - a potem podawać przykłady, że np. ten człowiek był seryjnym mordercą, tamci ludzie okazali się niebezpiecznymi zamachowcami itd. - i na tej podstawie domagać się utrzymania zakazu "ludzi" - gdzieś w odległej galaktyce..

Jak wpadłem na ten pomysł ..? Nijak,
nic tu nie musiałem wpadać - po prostu opisałem
w innym przebraniu głupotę obowiązującą dziś jako prawo.




Przykładowy przebieg myśli w mojej głowie, nie jest to chyba styl głębokiego pisarza: "..A jakby napisać takie zdanie, którego nie napiszę, ale jakby brzmiało: Bóg może być bardziej podobny do człowieka, niż człowiek myśli "A jakbyś był Bogiem, to ile byś chciał mieć rąk - 50 ..?" Bóg jest poza materią przecież, sprzed.. czyli materia wydobywa się ..jest pomyślana


 CZYM JEST MYŚL ??   ..czym właściwie jest myśl, czy to nie jest jakby że my terminalami ..idzie na serwer - i tam następuje myśl, np. co by było gdyby istniała materialna rzeczywistość z określonymi prawami fizycznego oddziaływania na siebie nawzajem cząstek

 ..wtedy w jakiejś przestrzeni, nazwijmy ją Przestrzenią Idei - następuje symulacja.. myśl jest pomyślana - rzeczywistość w tej samej "powodo-sekundzie" zasymulowana -nie umiem wam tego opisać, ale przez chwilę było to w mojej głowie. Najlepiej samemu próbować tam dojść, niekoniecznie dokładnie po tych moich zdaniach - coś jakbyśmy się przedzierali przez dżunglę, i widzisz niedaleko moją czerwoną koszulkę.. ale przecież nie idziesz dokładnie tą samą drogą, choć czasem jest ta sama. Podobnie z tych zdań, niech idą twoje myśli ..czasami tracąc je z oczu - do Celów, którymi są odpowiedzi na pytania; jeśli nie masz pytań, to pomyśl o tym - Kosmos usłyszy, i przyjdą dni że zacznie rozpytywać.




- Weź jeszcze te dwie butelki.

- Dobra.. aha, jeszcze Kasia chciała żebym cię coś zapytał: czy jak pisałeś o tych miejscach poza czasem, że może być coś gorsze niż nicość - że ty doszedłeś jakoś po swojemu na około do tego, co jest w Piśmie Św. .. po prostu czytałeś dużo różnych rzeczy, nie zawsze dobrych - np. jak byłeś w pociągu, to czytałeś to co tam jest na ścianie przywieszone ..no i dużo przed telewizorem czasu spędziłeś, gdy inni uczone księgi wertowali czy prowadzili ważne badania ..potem necik - jak każdy, nabredzić coś u siebie na stronce, a potem poczytać na paru pi razy drzwi na krzyż stronkach, co się dzieje ... - nie żeby tam jeździć po konferencjach, i słuchać czy udzielać prelekcji; to czy to ściema jest, że i tak ci się jakoś "same z siebie" poukładały możliwe odpowiedzi na któreś z "rozstawionych" pytań - czy naprawdę to bez kitu opisałeś?

  -Bez kitu. Bo widzisz - podałem mu dwie butelki - ja mam w głowie taką taczkę pytań. I gdziekolwiek bym nie poszedł, do lasu czy gdzieś do fabryki, to tam będą ze mną te pytania - i one się wysypują z tej taczki niby kamienie, coś trochę jak Syzyf miał.. - i w każdym moim dniu są i będą te różne pytania, nie potrafię od nich uciec choćbym chciał, a nie chcę ..nawet - w Pewien Sposób, Czuję Jakbym To Ja Był Tymi Pytaniami.




27 XI 2012


W cyklu "bez polotu" odc. 638 wyobraźmy sobie taką sytuację, że prezydent Światowego Związku Żydów i 95 osób z tego środowiska znajdujących się na pokładzie, giną w katastrofie samolotu pod Warszawą, powiedzmy w roku 2008 czy 2011. Oj, co by to było. Już nie mówię o atmosferze podejrzeń, i przypominaniu w związku z tym "wszystkiego" składającego się na obraz, że mieszkańcy Izraela i Niemcy to dobrzy ludzie, a Polacy to ci źli i wstrętni - ...ale czy do wyobrażenia jest sytuacja, że dwa i pół roku później ten samolot nadal byłby u nas ..przecież wyśmialiby nas na cały świat, że u nas w lesie ciągle leżą ich telefony komórkowe, a Obama dzwoniłby co drugi dzień w sprawie czarnych skrzynek, przesuwając lotniskowce po mapie.

 Można powiedzieć: "no tak, fajnie - ale skoro my nie mamy lotniskowców, to jak naciskać na Rosję". Racja, nie możemy; ale gdyby Rosji samej zależało na oczyszczeniu się z podejrzeń, już dawno wszystko by zwrócili. A tak - nie ma nagonki, nie ma tematu ...już nawet w Polsce członkowie parlamentu mówią publicznie: "wykluczam możliwość zamachu" - niby na jakiej podstawie? Myślałem, że to ja mam zdolność jasnowidzenia, co prawda dawaną mi przez Pana Boga jak chleb w obozie, nie wtedy gdy chcę ale tylko czasem, bardzo rzadko gdy naprawdę to jest coś ważnego - ...to może dzwonili do Jackowskiego? Nie sądzę, bo upadek gospodarczy Polski przepowiedział już na rok temu, a dopiero co byłem w "Żabce" ..poza tym na Euro mieliśmy wg pana Krzycha wyjść z grupy, a ja w dniu losowania mówiłem przy świadkach "..coś czuję, że będą trzy remisy" - i wiele się nie pomyliłem.

 Gdyby jeszcze ponownie otwarli te sklepy z dopalaczami, to sypnąłbym przepowiedniami... - tylko mijany na klatce schodowej wyglądał jak pomieszanie wodorostu z amerykańskim pustelnikiem.




 "Czy wolna wola istnieje ?" - stare pytanie filozoficzne, które zadawali sobie wszyscy po epokach i przerwach między zajęciami, które co roku uśmiechało się do mnie z gablotek zawieszonych na ścianach korytarzy.. Znów ostatnio do mnie wróciło, i jest co dnia, pojawia się ..niby dawno niewidziana dziewczyna, która wróciła do miasta.

  Niby nie powinno być tematu - no bo jest ta wolna wola, i jutro rano mogę trzepać Freda albo nie, a wieczorem wciągać kreskę lub iść na spacer i patrzeć w gwiazdy.

 Problem w tym, że po popełnieniu miliona błędów, gaf i złych wyborów ..co jakiś czas mam wrażenie, że moje przeznaczenie dokładnie się spełnia - że jestem tam, gdzie Bóg chciał mnie widzieć ..cały czas gram swoją rolę w Jego planie perfekcyjnie, choćbym nie chciał.. Mogę się na przykład zbuntować na dwa tygodnie i robić coś zupełnie przeciw wszystkiemu związanemu z mym życiem i osobowością - a Bóg i tak to umie jakoś tak zrobić, że te dwa tygodnie "się zwiną" i pływ czasu pójdzie dalej tak, jakby tego nie było ..i wszystko ukaże i tak na swoim miejscu, że właśnie tak miało być ..trochę jak na filmie "Harry Angel" - tylko bardziej doniosła jawiła się ta moja misja, jakaś rola ..którą odczuwałem od dzieciństwa, do pary z tym że już poprzednio byłem jakimś wodzirejem od wielkogabarytowej zawieruchy - ..wszystko to, choćbym był biedny i samotny, wydaje się powoli, nie rok po roku - ale 5 lat po 5 latach.. spełniać, i coraz bardziej wyraźny staje się obraz z tej kliszy

 Nigdy bym tego nie wymyślił, nie był w stanie wykoncypować - w dawnych latach, tego kim dzisiaj zostałem. Rozumem nigdy bym do tego nie doszedł, się nie wystrzelił w to ..kim dziś się okazałem. A jednak te przeczucia.. mówią prawdę, muszą więc istnieć struny losów, takie jakby ścięgna ..żywe, kolorowe we innym wymiarze (mówię tak jak widzę to kątem oka Wyobraźni) ..tam to co przyszłe już istnieje, sprzężone z teraźniejszością jakby komórki żywej tkanki.

  Ciekawe, czy każdy człowiek to odczuwa, że ma do odegrania jakąś rolę. Nigdy nie wiesz, na czym to może polegać - ja np. powiedzmy jestem uniwersytetem, i w swoim gmachu mam zawieszonych tysiąc portretów - a są to różne twarze i miny ludzi, których spotkałem w życiu ..niektórych tylko przez chwilę. Uczciwa twarz, osoby pełnej godności i światła w oczach - potrafi zostać we mnie na całe życie; podobnie, jak gdy ktoś zrobił coś złego, bardzo złego - nie potrafi wymazać tego ze swojej twarzy, grymasy jego nocy i niespokojnego snu.. odbijają się wyraźną rysą, jak kanion, jakąś niewyrażalną - dla komputera.. ale dla człowieka dostrzegalną.

 Odbijmy tu w wątek poboczny wykorzystując to porównanie komputer-człowiek. Obecne przepisy prawne, oplatające nasze życie niczym piasek Rorka albo dżungla starą świątynię - te złożone ze słów reguły są zrozumiałe dla komputera, i na dobrą sprawę odpowiednio zaawansowanymi robotami można by zastąpić tych wszystkich strażników, policjantów i sędziów. Tymczasem jak widzieliśmy to przed chwilą w wyobraźni na przykładzie z twarzą mordercy, komputerom wiele rzeczy umyka, jakże kluczowych odnośnie jaźni Człowieka. Nie czaję dokładnie, jak wygląda tu przejście logiczne - lecz z tego jakoś wynika, że słowom i przepisom ze zdań tak samo wiele umyka, a z tego z kolei jest wniosek - że im więcej będzie przepisów dotyczących sfer-sposobów przejawiania się ludzkiej aktywności = tym będzie gorzej, to będzie już tylko gorzej a nie lepiej - jak z człowiekiem, któremu podaje się coraz więcej lekarstw, i na końcu on już bierze 100 różnych dziennie.. "które go uchronią przed wszystkimi chorobami".

 A czy już wynaleźli tabletkę na "chorobę tabletkomanii", na którą widzę że miliony cierpią? Ja ostatnią tabletkę zjadłem chyba z parę lat temu, a może więcej - nie pamiętam, nie potrzebuję tego ..Ich lekarstw. Siłą psychiczną wydobywam swoje ciało ze wszelkich dolegliwości, których zresztą nie mam bo się zdrowo odżywiam (a niedrogo).

  Ludzie, gdybyście wiedzieli ..ile od 1999 roku zażyłem tych wszystkich narkotyków i dopalaczy, to byście też z dystansem podchodzili do "poglądów naukowców", w myśl których powinienem już 3-4 razy nie żyć i 11-14 razy nie mieć mózgu.

  A tymczasem to ja, po tych wszystkich latach - choć nie dorównałem Mickiewiczowi, to przynajmniej mogłem sobie zadawać to pytanie.

 Nikt tego nie wie tak jak ja, jak bardzo wyolbrzymiane są negatywne skutki dla zdrowia środków zmieniających świadomość, i jak skrajnie różniące się w działaniu i pochodzeniu substancje są wrzucane do jednego worka pod hasłem "narkotyki" czy "dopalacze" - równie dobrze można by tak traktować "lekarstwa" i wchodzić do apteki z tekstem "poproszę lekarstwo", albo "książki" ..albo że wszyscy ludzie na stadionie, to po prostu "kibice" - i jak ktoś nabroi, to wszystkich należy ukarać tak samo.

  Dziesiątki tysięcy ludzi siedzą w więzieniach, młodym łamie się życia, plany i kariery.. - nie bo kogoś skrzywdzili, ale gdyż nie chcieli być, choć przez godzinę, takimi samymi robotami jak wszyscy ..którym czasem coś dziwnie dźwięczy w uszach, jakby zmieniało się ciśnienie - poszli nad rzekę zapalić jointa, chcąc sobie porozmyślać dopóki "paliwo do rozważań" nie przestanie działać i napędzać nowych refleksji - a tu bach, za to są ukarani i siedzą za kratami. Ci co wyszli z domu za głosem sumienia, a nie przygotowywali konspekt na jutro dla firmy założonej za pieniądze zza oceanu, gdzie wiadomo jak "powstają".

  Jak pod rozbiorami. Ja nie wiem, co ci wszyscy posłowie tam robią na Wiejskiej - i czym się zajmują przez tyle lat; o czym oni myślą - chyba jak zostać ponownie wybranymi, a nie o Polakach.

 

W cyklu "lepsze myśli". Kiedyś myślałem, że bycie gnojkiem o 80-ciu maskach sprawia, że co jakiś czas przytrafiają mi się w życiu sytuacje niemiłe i trudne. Jednak później ..bla bla bla.. - zaś już miałem takie dni, że naprawdę wszystko dobrze robiłem, myślałem i nikogo nie skrzywdziłem - a i tak robił się syf i gnój, i cierpiałem.. przez kogoś, przez niesprawiedliwość - wtedy z kolei wpadłem na pomysł, że może to za bezczynność, że ja tu wypielęgnowałem swą duszę, a gdzieś indziej lecą bomby na chatki i bardzo niewiele dla nich zrobiłem, grzech zaniechania.

 Dziś uważam jeszcze inaczej, a jest to oparte częściowo też na zdarzających mi się ostatnio dziwnych stanach ..we śnie, lub tuż po przebudzeniu - lub w takim wielogodzinnym śnieniu - odzyskiwaniu na momenty przytomności.. wtedy mam najlepsze wiersze, z których żadnego nie zapisałem - i najwspanialsze myśli.. raczej nie nazwałbym tego myślami, to są jakby objawienia.. Kiedy nagle coś rozumiem, wszystko powiedzmy z danych dni co mnie męczyło, filozoficznie nie mogłem tego rozgryźć - zło widzę wtedy jako dobro na końcu tunelu-leju ..i takie tam, trudno to oddać słowami, pewnie się nie da. W każdym razie, we chwilach tych "widzę..." ...znam wówczas odpowiedzi na nurtujące mnie do żywego pytania, na przykład czemu moje dni są spaprane i inni traktują mnie jak zlew w kuchennej restauracji, potężny uśpiony zlew z innej galaktyki, który już nie chce się "przetransformować". Inaczej próbuje wrócić do domu..

 To już wam pisałem z tym zło-dobro, dla przypomnienia: że obojętnie jak jest fajnie, to potem będzie ....owo, przyjdzie taki dzień że nadmierne zadowolenie z siebie odbije się czkawką - i odwrotnie, na dnie największej doliny ..tam właśnie się przegrupowujesz, i dokładnie wtedy przyszły szczęśliwy dzień sukcesu kujesz, który nadejdzie. "Zło" - "dobro" ... cały czas jest taka huśtawka, tylko trudno to dostrzec.

 Ale o czym innym chciałem teraz. (O kurde, ręka mnie rozbolała od pisania - ale dziwne.. Tak to jest, jak się je 3 posiłki dziennie - a nie co godzinę, jak lubię.. I bądź tu normalny - gdybym robił, jak wszystko każą i polecają, już dawno bym nie żył - i śmiał się jak z frajera, z każdego kto przyszedłby na mój grób.. )

  Otóż teraz myślę, że obojętnie czy ktoś jest bogaczem super-miliarderem, czy jakimś biednym dziadkiem zbierającym złom koło torów - jego życie wygląda tak samo, tylko szczegóły są inne. Otóż życie prowadzi nas od jednej trudnej sytuacji, do drugiej niezwykle napiętej po sensach i sumieniach, powiedzmy 3 tyg. później. Nie da się tak żyć, żeby to ominąć - chyba jakiś mnich medytujący w klasztorze.. - obojętnie jak świetlane ideały i szlachetne zasady stosujesz, i tak życie ..niby to było wyreżyserowane.. - zaprowadzi cię w półmrok trudnego dylematu, gdzie na jednej szali będzie twoje dobro i bezpieczeństwo, a na drugiej prawda i dobro ogólne. Nie da się tego uniknąć, już próbowałem wszystkiego - "sytuacje" nadal się pojawiają.. Wszelakiej, przeróżnej maści. Jedyne wytłumaczenie że to Żyjąca Rzeczywistość przygotowuje dla nas te scenki, niby publiczność w teatrze studenckim. Każdy to ma, nikt tego nie ominie.

 Dziś wielu "mędrców" twierdzi, że świat to przypadkowy mechanizm, tak jakby stary zegar z wahadłem wyrzucić przez okno i tam na bruku jeszcze będą się poruszać te koła zębate, ale ogólnie bez głębszej w tym myśli. Otóż uważam, że to jest inaczej - odwrotnie: sensu nie jest 0%, ani 20%, ani nawet 50% - ale 100%, wszystko jest sensem i dla sensu, stamtąd się wyłania. Naprawdę istniejemy w wymiarze znaczeń, sumień, Sensów. To stamtąd zawiadywana jest mechaniczno-organicznie nasza materialna rzeczywistość, która jest tylko cieniem-odbiciem. To dlatego szlachetnym wiedzie się godziwie, a niegodziwym obrzydliwie; również tłumaczy to "sytuacje" - o których dzisiejsi uczeni mogą twierdzić, że ich nie ma ..a przecież każdy wie, że tak jest, widział je w swoim życiu i jeszcze zobaczy - swego rodzaju jakby zaaranżowane chwile, w których całą naszą moralność musimy wytężyć i zdecydować, czy wybieramy małość czy w jakimś sensie naśladownictwo Ofiary.

  Bo życie wymaga czasem, by zrobić z części siebie ofiarę. Tak już jest, bycie "najlepszym" czy "najszlachetniejszym" wcale od tego nie zwalnia, niestety. (Niestety? - musi być w tym jakiś głębszy sens, to nie może być niestety, "niestety" nie wychodzi w równaniu sprawdzającym; dla potomnych - my już do tego nie dojdziemy, pokolenie które musiało palić skażony towar, gdy Niemiec i Francuz sobie popalają zdrową maryśkę bez chemicznych doprawiaczy)

  Bóg też coś pewnie musiał z siebie ofiarować, nas stwarzając; może to dlatego, na przypomnienie. A może to na zasadzie - spójrz na mrówkę, skoro tam muszą się niektóre poświęcać dla dobra ogółu.. to przemyśl to.


W Holandii, gdzie trawa jest legalna,
taka jest "lightowa" czy słaba, że aż czasem
mnie to wk..... - tak by było i u nas,
gdyby państwo się przestało zachowywać jak stara
zakonnica, przełożona w żeńskim internacie - dewotka.

Ale po co trochę szczerości i trzeźwości,
"ludzkiego podejścia" do tematu - jak można
mieć milion młodych ze zrytą psychą, bynajmniej
nie od gier ale od zażywania nie wiadomo czego?
Ostatnio sam się przestraszyłem takiej hordy idąc
przez park koło mojej podstawówki - nie jest dobrze..

 "Hula... - Hoop..!" - wyskakuje policjant z Warszawy na scenę. "Ja was wszystkich pozamykam, ja z wami zrobię porządek.. Oni muszą się bać !" ..Nie tędy, Stefan. Nie wszystkich można zastraszyć, nawet robot ci powie - pewien procent społeczeństwa przeżył w dzieciństwie takie rzeczy, po których powiedział sobie: "O nie, k.... !" - a nie ma żaru na dnie wulkanu, jak w oczach skrzywdzonego sprawiedliwego dziecka. Takiego kogoś się nigdy nie złamie, nigdy nie zastraszy, niczym.


************************ =================== = **** 28 XI 2012

Czasem śnisz, nawet już wiesz że to sen - chcesz się obudzić ...a tu k nie da rady. Trochę podobnie jest z życiem, gdy kończy się, to "nie gaśnie światło" ale ..dopiero się budzisz, jakby wstajesz z łóżka tej materialności, nawet powiedziałbym pryczy - tak na to patrzysz później. Byłem tam, raz jeden obudziłem się "na drugą stronę Snu" we śnie i wtedy w jedną sekundę wszystko (z)rozumiałem, wiedziałem tyle co Anioł - .. tak samo trochę jest po śmierci, nagle wszystko rozumiesz.. Ale chyba nie od razu po śmierci, a zresztą nie wiem; może ja byłem wtedy tam, gdzie się rozumie - a kto inny będzie w jakimś tunelu, gdzie demony pod postacią krewnych będą go mamiły i zachęcały "pójdź z nami..". Twoi zmarli krewni najprawdopodobniej żyją już jako dzieci we innych ciałach, więc uwaga na takie bzdety, bo z zasad natury wynika, że naiwnych łowią nie tylko w wymiarach osiągalnych dla przyrządów z laboratorium dr Drewnoida.

 Prawdopodobnie przeludnienie wpływa na to, że "po tamtej stronie" odpoczywa się znacznie krócej niż być powinno; stąd może wszyscy jesteśmy "duchowo niewyspani", jacyś tacy podk..., łatwo się denerwujemy, szybko męczymy; - czysta spekulacja.

  Ale o czym innym miało być, w cyklu "nie jestem taki nudny jak Kartezjusz". Otóż wymyśliłem taką anegdotę:

  Jest rok 2211. Dryfujący pojazd kosmiczny "Cyrankiewicz" dokuje przy niewielkiej, pustej asteroidzie ..wszak z atmosferą umożliwiającą oddychanie i przebywanie. Wysiada jedyna ocalała osoba, czyli piękna 17-letnia Andżelika, niewinna do głębi studni młoda dziewczyna, nie znająca perwersji ni pokus tego świata - choć wiadomo, jak to jest z ciekawością u takich niewinnych, wiem bo sam kiedyś byłem 'straight edge'-m z dobrymi ocenami, uważającym marihuanę za zło gorsze od wódki 19 razy.

  Trochę ma pecha ta nasza królewna, że obok niedaleko mają stację paliw takie stwory, gdzie u nich jest rok 70.000 - są brzydkie, wyglądają jak pomieszanie diabłów z potworami, mają czułki i inne tam takie, są duże. Normalnie królewna nie miałaby szans z takim jednym, co właśnie lata nad jej asteroidą po cichu i niewidzialny - ale on wie, że nie może bezpośrednio ingerować w jej wolność, gdyż sam by to potem słono przypłacił - "nie opłaca się w Kosmosie nikomu gwałcić reguł Żywej Rzeczywistości"; jedynie może ją wziąć wtedy, gdy ona stanie się winna i będzie zasługiwać na taki los.

  Toteż rozpoczyna się "wystawianie na pokusy". Królewna się przechadza - ..a to browar leży, a to książka a na niej usypane dwie grube kreski.. A to magazyn erotyczny "Uległy Mario", a to coś_tam-coś_tam ..rower bez siodełka, po którym przyjdą wyrzuty sumienia i złe myśli, gorszy obraz siebie ..z którego bliżej do kolejnych grzechów. I tak "diabeł" (vel kosmita, ew. inno-wymiarowy ludek) może tylko kusić, i liczyć na to że dziewczyna straci niewinność, że najpierw spróbuje tej kreski ..potem następnej; dwa tyg. później sama pomyśli "gdyby rozbił się tu jeszcze jakiś królewicz-dealer, to w sumie bym mu dała za chociaż jedną porządną kresuczci.." - wkrótce potem na horyzoncie pojawi się statek wykazujący problemy ze sterowaniem.

 Pewnego dnia, gdy przyjdzie czas zwijania stacji paliw - diabeł będzie miał prawo ją porwać, lub nie. Tak może właśnie to jest.




Jak jest ta telewizja, nie..? Jedna czy druga, typu "wszystko jest o.k." Albo partia polityczna - jedna, druga czy trzecia, podobnej orientacji propagandowej. To przecież są to setki osób, dziesiątki z nich znamy z ekranów, znamy ich twarze i nazwiska, osiągnięcia. To na zdrowy rozum, ktoś z nich - chociaż te parę osób, powinny wierzyć, że "Smoleńsk to był zamach". Tak wynika ze statystyk, sondaży - ze wszystkiego; a tymczasem dziwna, nader dziwaczna wśród nich jednomyślność - nikt z nich nie myśli, że to mógł być zamach, wszyscy wiedzą że to był wypadek - ci dziennikarze z pierwszych linii ..śmieszne to w sumie jest, bo nawet politycy z rządu zachowują wstrzemięźliwość w tej kwestii, starają się unikać wypowiedzi i mądrze, a dziennikarzyny tak waflują z takim zapałem.. że już nawet pewno zdarzają się telefony "nie wafluj aż tak" itp.

 Co to za ludzie - już samo to dobitnie świadczy; ile warte są współczesne "elity"..

 Kiedyś wszyscy byli biedni, i nawet prezydent miał mniej niż dzisiaj właściciel trzech mięsnych - ..a dziś, wyrosły nam elity nie wiadomo skąd, za kasę zza rzeki lub zza wielkiej wody - spotykają się w efektownych salach z pięknymi żyrandolami, stroje mają teges-teges, że w Hollywood by się nie powstydzili - tylko te twarze.. te miny, o k co to jest.?!.!

 Ale może tak jest wszędzie na świecie, choć myślę że w Skandynawii na pewno nie ma tyle syfu. A weź pójdź na zebranie roboli do fabryki - tam ile szlachetnych twarzy.. Bez kitu, na pewno 4x więcej niż na balu BPM (Biznes-Polityka-Media ..tyle mają melonów, ochrony - a rozj...e ich jeden Przepowiednia)

 Przepowiednię od początku w sobie osobistą nosiłem, długo jej nikomu nie ujawniłem. Chodziłem po świecie, patrzyłem czytałem - wszystko co mogłem, co chciałem ..i jeszcze więcej - w sobie kumulowałem. Pracowałem nad sobą dłużej, niż w Los Alamos nad programem "Manhattan". Ich sensy to dla mnie wata, zjadałem to jak potwór żyjątka. Przejrzałem na oczy.. a że akurat byłem mutantem, co miał coś nie tak z oczami.. - zaraz, a może "ze słowami". Nawet w dokumentacji medycznej mam wpisane w 1990r. "podejrzenie mutacji poszczepiennej"..        X-men czy kiks-męt, decyduje się od nowa każdego dnia - jeden dzień genialny bywałem, to znów tydzień się nie popisywałem ..



  Długo nic mnie nie mogło powstrzymać od przecinania nudnych dni zażywaniem substancji zmieniających świadomość, "nitro" jaźni... Aż doszedłem po milionach pytań, przygód, skarbów i maszkar - do takiej Ściany, że i ja tam wymiękam, i każdy wymięka.. i Einstein by wymiękł, jeno może nie św. Franciszek.

  'Zagadka istnienia' .. 'Wielka tajemnica istnienia' ... "Paradoks istnienia" .. "Dlaczego jest raczej coś, niż nic ?" - te dość niewinnie brzmiące w dawnych latach studiów pytania, dopiero teraz pojąłem jaką mają wagę. Nieskończoność ton...

  "Dlaczego istnieję ?" -- "..czy mógłbym nie istnieć?" ==== " Dlaczego wszystko istnieje, jak powstało.." - zadając sobie te pytania, mało nie zwariowałem ..tak daleko sięgałem już jaźnią w leje Odpowiedzi, to znaczy daleko jak dla mnie - pewnie dla ufoludka to jest jeszcze brodzik psychiczny. Nic nigdy mnie tak nie przeraziło i nie przerazi, jak niektóre te wkrętki.

  Zrozumiałem, jak wielkim darem jest To - sam fakt, że istnieję..

..później doszedłem do spekulacji, że być może żyjemy po części na kredyt.. "Nie ma nic za darmo" - szansę istnienia trzeba spłacić, i albo robisz to w ten dobry sposób ..albo kosmos inaczej ściągnie z ciebie należność - "wieczna męka" ..kojarzy ktoś ten klimat ?.. Niestety to może nie być ściema, widziałem to w umyśle. Są miejsca poza czasem, nie chciałbym tam trafić po śmierci. 'Wieczność' - przynajmniej przy okazji tej schizy-wizji_piekła pojąłem i uprzytomniłem sobie nareszcie, że istnieje wieczność i nieśmiertelność poza czasem ..również w pozytywnym sensie, choć ta akurat wizja miała inny klimat. To czas powstał Z Tego Czegoś, a w nim zawierają się wszelkie rzeczy takie jak pojęcia początku, śmierci, pustki..

  Czas to tylko dywan, a my znajdujemy się w Mieszkaniu. Nie będę ci tego uzasadniał, czy próbował udowodnić ..przekonać - ja tam byłem, przez chwilę "ogarnąłem" to ..co prawdopodobnie pozostaje poza zasięgiem jakiegokolwiek komputera, i większości uczonych w śmiesznych staroświeckich strojach.

  Miałem się po tym trochę jak obłąkany, prawie oślepiony - po wyjściu z platońskiej jaskini.


  Było to gdzieś też w wierszach Mickiewicza, jeden raz jest o tym mowa - ciekawe, że on też doszedł do "myśli, której pomyślenie jest najgorszą zbrodnią" - o tym, że Wszechświat mógłby nie istnieć. Nie wiem czy to aż taka zbrodnia, bo choć faktycznie coś w tym jest - to jednak aby się posunąć dalej w tych odpowiedziach na pytania, trzeba trochę rozważać te tematy, acz najlepiej ostrożnie. Wydaje mi się, że doszedłem w tym dalej akurat niż Mickiewicz, i teraz sądzę ..że aby powrócić do Boga, znów zespolić się z jego naturą - musimy prowadzić takie rozważania, to o to właśnie chodzi w gruncie rzeczy w naszym Istnieniu, "taki jest tytuł filmu"..

  Więc jaki jest temat tego wpisu - znaczy się, myśl przewodnia? Otóż wymyśliłem, że tak jak fajnie gdy kraj ma najsilniejszego człowieka - który potrafi rzucać głazami na odległość trzech metrów.. I fajnie, gdy kraj ma płetwonurka najszybszego pod wodą.. To również jest dobrze dla kraju, gdy ma takiego mocarza pytań - co nie ma wielu, którzy zaszli aż tak daleko. Bo zupełnie co innego o tym gadać, czytać czy pisać - jak to na uniwerku.. A co innego, gdy jedziesz sobie rowerem, patrzysz na drzewa, pola, ptaki.. i nagle Jeb w głowę toporkiem, pośrodku fazy - Kwestia cię znalazła, pytanie same cię odnalazły.. i już opuścić nie miały.

  Ot, taka refleksja. Chyba w związku z tymi środkami zmieniającymi świadomość, choć nie jestem pewien czy to w związku z tym chciałem o tym wspomnieć, bo ..zapomniałem (czyli są też minusy ich stosowania, a nawet wielkie minusy - patrz Wieczny Sąd). Mimo wszystko jednak uważam, że "na trzeźwo" przemierzywszy życie za ...ja Franka nie doszedłbym do takich refleksji, Takich Pytań i prób odpowiedzi. Na pewno nie doszedłbym do tego drewniano-spłaszczoną świadomością, którą mi zrobili ..oni mnie jakoś przekształcili, bo nie takim przybyłem w dziecko - pamiętam dobrze, jak było magicznie, gdy miałem kilka lat. Inne barwy, inne przeżycia.. "Jest tu kto?" - ledwo się w myślach spytałem, zostawszy sam w mieszkaniu czego nie lubiłem, nie było bata żeby coś nie stuknęło w którymś z mebli - wówczas wracałem do klocków i starałem się na nich skupić; czasem miałem takie wrażenie, że ktoś ze mną jest w tamtym pokoju - teraz mi się właśnie przypomniało, przy pisaniu poprzedniego zdania.. nie wiem po co. Już mnie takie rzeczy nie ruszają,

 ..tyle przeżyłem tego wszystkiego, dziwnych schiz na powyginanej jaźni - że chyba dlatego teraz nie zwariowałem, pod Ścianą pytań. -Może tak miało być?

 Zawsze jako młody chłopak lubiłem "świrować" i gdy nazywano mnie świrem, a później w latach młodzieńczych jeszcze konkretniej uderzyłem w te klimaty, dzień bez trzech schiz pod wpływem różnych środków był dla mnie dniem pełnym ziewania. "Wyprzedziłem szaleństwo".. - i tak jak się szczepią mikro-porcjami, żeby potem uniknąć prawdziwej choroby.. Tak ja zapodałem sobie tysiące schiz i mikro-drak ..a dziś okazałem odporny nie tylko na demony i psychotronikę, ale nawet niezatapialny w obliczu Wiecznych Pytań - przynajmniej na tym świecie, bo co będzie Tam.. - nie wiem tak samo, jak przedtem ..i jeszcze przedtem. 'Cały czas jestem takim samym grzesznikiem, albo jeszcze gorszym niż w chwili pobudki w noworodku' - ..tak mi się trochę wydaje; ale może to dobrze, bo właśnie ktoś zadowolony z siebie ma chyba większe szanse, że mu "kuponik nie wejdzie".






Dlaczego jak są teledyski, i widzę fragment jakiegoś przełączywszy akurat na kanał muzyczny podczas "skakania po kanałach" - ..to od razu po twarzach poznam, czy to Polacy, np. jakaś młodzież bawiąca się w dyskotece na klipie - bo te ich miny jakieś takie proste, twarze niewyrafinowane ..oczy zmulone, jakieś takie k tępe.

 Który kraj w Europie jako jedyny "wygrał" walkę z dopalaczami, przy okazji demonstrując jak można beztrosko omijać i naginać prawo? Polska. Czy teraz polska młodzież mniej ćpa? Bez kitu. Po prostu inny syf idzie, przygotowywany w piwniczkach i ciemnych pokojach dilerów o ciemnych oczach, którzy rzadko kiedy nie dosypują czegoś dla zwiększenia swych zysków.

  Chodziłem do tych dopalaczy, akurat zdaje się do pierwszego sklepu jaki był w Polsce - i wiele razy widziałem tam w piątkowy dajmy na to wieczór przed wejściem dziewczyny o ciekawych fizjonomiach, a wewnątrz stojąc w kolejce - obserwowałem różne fajne parki i w większości też ciekawe twarze, i wyszukane miny - a nie taką prościznę, jak macie na tych teledyskach. 5 piw + extaska w kiblu na bazie spida ..oto jak teraz się bawią chłopacy i dziewczyny, sądząc po tym jak wyglądają. Wiem bo sam kiedyś brałem extazkę dziennie, to doskonale pamiętam jak to upraszcza oczy i likwiduje wyższe funkcje umysłowe, na dłuższą metę te obszary mózgu zarastają niby stawy zielenią.

  Następnym razem, jak ktoś będzie chciał nawijać o sukcesach rządu - to niech se włączy jakiś polski teledysk i popatrzy, jak oni wyglądają. Nie ma tego na klipach z lat 90-tych, gdy np. gandzia była jeszcze legalna "na własny użytek". Ciekawe.. - ale pewnie tylko ja to zauważyłem, bo 40 milionów innych jest w tym czasie zajętych "byciem bardzo mądrym".


----------------------------------------------------------------------------------
29 XI 2012
 Właśnie przeglądając neta natknąłem się na kolejną historię o gościu, który był zdeklarowanym ateistą ..palił marihuanę i tak dalej - ale potem odkrył na nowo Jezusa, i dziś szuka szczęścia w drodze do Boga, szuka spokoju. Skojarzyło mi się to z wieloma innymi historiami, w tym moją własną - co do dziś nikt z moich znajomych nie uwierzyłby, gdyby nie zobaczył, że czytam Pismo Święte.

 Ale tak to jest, jak ktoś jest szczery - idzie przez życie konkretnie, odważnie .."żyje" - a nie pozoruje życie, udając po prostu kogoś takiego samego jak reszta, dla bezpieczeństwa i unikania docinek.

 Być może tylko ktoś, kto miał odwagę zanegować w swym umyśle istnienie Boga - i poszedł w ..jak to się mówi - kiedy ktoś nie boi się żadnych konsekwencji..? Tylko ktoś kto szczerze odwrócił się od Boga, i poszedł w zło ..w narkotyki, w perwersje, i tak dalej - patrz Św. Augustyn - tylko taki ktoś może dojść do murku, wilgnego murku w ciemnym zaułku ogrodu własnego życia, gdzie widać które cegły są czarne, a które białe. Tylko taki ktoś może na powrót odwrócić się i zobaczyć blask, pojąć o co w tym chodzi z tym Zbawieniem, Ofiarą ..i tak dalej, i tak dalej. Jeśli kogoś denerwuje to co teraz napisałem, nie ma sprawy - sam jeszcze rok temu, ba - pół roku temu, skończyłbym czytać już zdanie wyżej, bo nie lubię takiego bredzenia religijnego, i liczy się dla mnie tylko to, co przeżyłem we własnym wnętrzu. I nadal uważam, że żaden ksiądz ci nie pomoże, ani inny katecheta - trzeba to wszystko samodzielnie przeżyć, ujrzeć w sobie w dżungli pytań i skrętów na ścieżkach losu ..ja dopiero jako dorosły wykumałem o co biega z tymi podstawowymi terminami telogicznymi, wcześniej tylko je "znałem mózgiem", a nie czułem sercem, dla dziecka uważam to jest nieogarnialne, więc nawet trochę bez sensu że uczą młodych tej religii - bo i tak nikt z tego nic nie zrozumie, tak naprawdę - choćby dostawał same piątki ze sprawdzianów z operowania słowami wokół tych zagadnień.

  I tak mamy sytuację, w której większość osób chodzących do kościoła, po powrocie do domu zdejmuje buty i odstawia chyba do szafy tę swoją religijność, oj nie przypominają pana Jezusa w ani jednej sekundzie doby swoich czynów, słów czy myśli, życzeń wobec innych.

 Natomiast byli narkomani, i inne tam zjeby - jak już taki się nawróci, to światło faktycznie strzela z jego oczu, to prawdziwe halogeny a nie "plakat".

 Podobnie trochę z narkotykami - ktoś kto doświadczył rozpadlin jaźni i innych bagien wyobraźni, ktoś kto połamał już nieraz żebra i kości świadomości - on może naprawdę zabłysnąć w sobie, "wykrzesać ogień" i zostać humanistą, choćby jakimś nieznanym poetą spiskowym, który nie zafunkcjonował w systemie, bo "się nie udzielał". Natomiast osoba dojeżdżająca do pracy czy szkoły codziennie tym samym tramwajem o tej samej godzinie - nawet jeśli jest dyrektorem Instytutu Filozofii, moim zdaniem humanistą nie zostanie lepszym niż robot skonstruowany w Tokio w 2051 r.





W sumie trochę mi głupio, bo niby taki jestem mądry - i nie tylko takiego zgrywam, ale sam naprawdę się za mądrego uważam; dopóki nie znajdę w necie jakiegoś oczywistego spostrzeżenia, co sprowadza mnie na ziemię - tyleż już razy okazywało się, że w mojej spostrzegawczości więcej dziur niż w serze, a przed chwilą kolejny raz podczas czytania następującego artykułu - którego lekturę polecam (j. pol.) na temat licznych niewyjaśnionych śmierci w wolnej Polsce po 1989 r., za którą tyle już sobie nagród przyznali.. i ciągle nawzajem waflują, jedni drugim fundują laurki i koperty - potem tamci im przyznają koncesje i rady nadzorcze ..wszystko się to kręci bez końca po tych balach, tylko twarze wciąż te same.. I jakoś na tych minach widać coraz większy lęk przed społeczeństwem, przed wyjściem na ulicę między zwykłych ludzi, poza kordon ochrony - ci sami, którzy kiedyś chodzili w dżinsach i sweterkach, spokojnie mogli przejść się po deptaku.. Dziś widać lęk na ich twarzach, że tak naprawdę baliby się wyjść do ludzi. Ja się nie dziwię.

  Lecz to nie "ludzie" się zmienili - bo nie mogło nagle 38 milionów ludzi zamienić się w jakichś psychopatów, zresztą mowa o tym samym społeczeństwie które tak pokazało klasę w czasach "Solidarności". To elity się zeszmaciły, nastąpiła polaryzacja - albo/albo ..i niestety ogromna większość wybrała to pierwsze albo, z pięknymi żyrandolami i salami o marmurowych posadzkach; niestety dla nich - bo twarz człowieka jest odbiciem tego, co dzieje się z jego życiem - a te ich twarze... Każdy widzi w którą stronę to zmierza; lata 50-te dwudziestego wieku przychodzą mi na myśl, jeśli chodzi o ten "poziom twarzy w Polsce".

 Ale wróćmy do artykułu, wyliczającego dziwne przypadki śmierci - na końcu listy pojawia się teza, której prostota mnie olśniła: dlaczego te wszystkie wypadki i samobójstwa zdarzają się tylko przedstawicielom jednej opcji? Dlaczego nie wykazują takiej umieralności osoby "nie wychylające się poza szereg", które zawsze "walczą, walczą ..." - ale tak naprawdę nigdy nie przeskakują płotku kontrowersyjności, nigdy niczym nie zaskoczą ani nie spowodują, że o 3 w nocy w ambasadzie Rosji zadzwoni telefon.


30 XI 2012


  Nie mam dzisiaj natchnienia i nie będę miał, ani jutro ani pojutrze - z góry to wiem, że nic rewelacyjnego nie napiszę, co by mogło stać na bibliotecznych półkach przyszłości - moja świadomość nie uniesie się ponad chmury, raczej będę trawestował bzdury i krytykował zjawiska oraz osoby, do których normalnie nie przykrawałbym zdań swoich urody.

   Jednak takie dni mają tę zaletę, że wyostrza mi się umysł i wytęża pamięć; poza tym bardzo dużo wtedy czytam, co z kolei przydaje się później, w dniach gdy pociągi wznawiają kursowanie. Otóż przypomniało mi się coś ważnego, co jestem w stanie oddać teraz za pomocą zdań.

  Kiedy pewnego dnia, około 4 lata temu - pośrodku ciężkiej doliny i przytłoczenia skalą globalnej manipulacji informacyjnej, którą wtedy w przyspieszonym tempie poznawałem - ..a raczej pewnej nocy: gdzieś się przedarłem, czy zostałem zabrany - we śnie byłem swoją duszą, lewitującą w kosmosie pośród innych istot.. nie zwracałem na to jednak większej uwagi, ani na jakąś olbrzymią kulę w pobliżu której to się działo, choć był to jedyny raz gdy byłem w kosmosie - ale wtedy właśnie to nie był dla mnie jedyny, gdyż przypomniałem sobie wszystko.. Tak jakby, powiedzmy że żyłem już 3423 razy - i pomiędzy każdą śmiercią a narodzinami byłem "po tamtej stronie". To przypomniałem sobie właśnie ten sumaryczny czas w tamtym kontinuum, całą jakby "historię mojej duszy". Uczucie było to bardzo błogie i kojące, przepełniające poczuciem bezpieczeństwa i nieśmiertelności, a wszystkie zmartwienia i lęki doczesnego padołu wydawały mi się wręcz śmieszne, tak nieważne jak perypetie jakichś postaci z dowcipu.

  Ale o tym pisałem już wcześniej; natomiast co chciałem teraz dorzucić, to takie spostrzeżenie: szokujące było dla mnie wtedy, tak że aż "psychicznie zaniemówiłem" - to, że "sens życia" i "o co chodzi na Ziemi, w takim codziennym trwaniu" - to kwestie mające się w rzeczywistości zupełnie inaczej, niż jest to przedstawiane na Ziemi przez mędrców, z książek ..autorytety ateistyczne czy religijne, bądź medialne. Na Ziemi nie wiemy nawet 50% prawdy, o co w życiu chodzi - nie jest to nawet 25%. Może między 13% - 5% ..tak to jakoś pamiętam.

  "Po co trwamy i jak to robić sensownie" - pomyłka jest tak wielka, że raczej nie może to być przypadek; wtedy jednak o tym nie myślałem, więc nie będę mieszał dzisiejszych refleksji z tamtym przeżyciem, jednorazowym acz które rozjaśniło moje życie jak latarnia mrok zatoki. Dodam tylko na zakończenie, że "istoty zwodzące", jeśli to one sprytnie, niewidzialne ..latając sobie po innym wymiarze, skąd nas widzą a my ich nie, i mogą wchodzić w nasze głowy.. a my nie zawsze nawet się skapniemy - one robiąc nas w konia, nie czynią tego na zasadzie jak z płytkiego horroru, że to jest tylko straszne i brutalne - tylko tak "pół na pół", a może nawet w dwóch trzecich - robią sobie z nas jaja, pokazują panu Bogu/żyjącemu kosmosowi jacy jesteśmy śmieszni.. To wszystko jest trochę śmieszne, ma charakter żartu - używają przeciw nam naszych własnych słabości i lęków, zawijają nas w matnię takimi lejami-szalami ..wysnutymi z naszych własnych pomyłek i małości, lub naiwności i innych wad. Wszystko to jest trochę "beka", nie tylko "horror" - i każdy, kto był lub będzie tam gdzie ja byłem, się trochę śmieje, zamiast płakać, z tego jak dał się wkręcać; a przede wszystkim żałuje, że całe życie "był obok życia", gdy prawdziwy nurt trwania był tak blisko.. jednak przedkładając ich kompasy nad busolę własnego serca - właśnie tak się to kończy, że człowiek po śmierci czuje się jak ktoś, kto z biletem do kina poszedł na seans, tylko usiadł na krześle w bok - i patrzył w ścianę, ekran widząc jedynie kątem oka. To dobra metafora tego, co czuje się "po tamtej stronie" odnośnie żywota tutaj - wszystkie lęki i nagrody, którymi ta "słaba rzeczywistość" nas mami, to pic na wodę; o inne co w życiu chodzi - blisko bohaterstwa, orgazmów i innych skrajnych przeżyć, by to było raczej; "skrajny" tu, znaczy tak naprawdę "pełny", "normalny" - tam. Ogromna większość ludzi na Ziemi żyje imitacją życia, zabrali nam to ..omamili fałszywymi sensami. Wszyscy błądzimy - i to tak, że każdemu kopara opadnie, gdy w końcu wyzwoli się z ciała.

 Jednocześnie każdy ma na Ziemi jakby "indywidualne zadanie do rozwiązania", swój własny problem do rozwikłania - wadę do naprawienia, lekcję do odrobienia; samobójstwo nie jest wyjściem, bo wtedy i tak "tam" cię nie przepuszczą w lepsze filmy. Bo ostatnią rzeczą, jakiej będąc "tam" pragniesz - jest powrót na Ziemię, do tej doliny i codziennej schizy, pełnej ataków z zewnątrz ..od "dobrych i porządnych ludzi", którzy wybierają się w twoje życie z oczami i słowami, niby to kucharka w mleczaku podchodziła do kotła i mieszała w nim widelcem.





  Kiedyś moim nałogiem było "chodzenie na salon" - chodzi o salon gier video, czyli popularne w czasach pojawiania się mikrokomputerów pomieszczenie z szafami-automatami, gdzie wrzucało się monetę i można było zagrać; jako dziecko musiałem tam iść każdego dnia, choćby tylko popatrzeć - nawet gdy miałem opiekować się sparaliżowanym dziadkiem, co skończyło się dla niego rozbitą głową; innym moim nałogiem było kino, jedna z niewielu ..bardzo niewielu rozrywek w małym miasteczku przełomu lat 80-tych i 90-tych - nieraz na ten sam film chodziłem kilka razy. Oprócz tego książki - ale nie że je lubiłem, tylko po prostu też to był nałóg ..codziennie coś musiałem przeczytać, zwłaszcza kiedy byłem chory i nie szedłem do szkoły - kiedyś mama nakrzyczała na mnie, że za szybko przeczytałem całą książkę, którą mi tego dnia kupiła ("Znikacz i jego broń") i nieśmiało spytałem o następną, czy czasem jeszcze nie ma jakiejś drugiej schowanej w szafie - jak bywało; gdyż jako dziecku niewiele mi brakowało, i raczej musiałem ukrywać ilość zabawek przed kolegami z placu, bo jako jedyny miałem LEGO itp. co rzecz jasna nie przysparzało mi popularności, i tak dość nikłej; zawsze jako dziecko czułem się kochany, i byłem naprawdę kochany, przez wielkie serce i czystego ducha - może dzięki temu na czarno-białym zdjęciu w wieku może trzech latek mam minę cyborga-Frankensteina-Tysona-potwora który niczego się nie boi ..i faktycznie niczego się nie bałem jako mały-mały dzieciak, czułem jakbym "mocą" był w stanie w razie czego pokonać każde zło; a dziś mam odwagę być kimś, kogo można podpiąć pod 12 paragrafów, a nie przygarną go ani anarchiści, ani faszyści, ani nie będą chcieli do PiSu, ani do SLD, ani nigdzie - i nikt mi nie pomoże w razie czego, jestem sam; ale spoko, tak było całe życie - przynajmniej w zamian coś od niego otrzymałem, i to niejedno. Nieraz wielu mi zazdrościło, głównie odwagi niebycia rybką z ławicy; ale gdy samotnie spędzałem kolejny wieczór, bezkarnie obmawiany w tym czasie w wielu miejscach naraz - tego już by pewnie nie chcieli, wszyscy owi zawistni z powodu tego, że ktoś daje radę nie być taką samą cegłą jak inni. Te, ale o czym to było - aha, o nałogach.

  Wiele lat później moim nałogiem stały się środki zmieniające przerzutki świadomości - też każdego dnia musiałem zetrzeć nudę niby marchewkę na tarce, i robiłem to - i nie wiem czy za tą kasę mógłbym sobie kupić samochód, czy wręcz małą kawalerkę w starej kamienicy.

  Wielu dzisiaj jest psychologów i profesorów, czy wykształconych jak pierniki z foremki pań psycholożek, udzielających się w mediach na podobieństwo głupio-mądrych jednoosobowych scenek - które to osoby za wszelką cenę chciałyby leczyć takich "nałogowców", jak ja. Tyle że ja nic nie chcę od ich żyć, niczego tam nie wybieram się zmieniać - nawet ich nałogu "braku nałogów" czy nałogu "bycia idealnie zdrowym psychicznie, niby k.. z foremki" - i założę się, że 7 na 10 osób zmuszonych powierzyć komuś na chwilę pieska pod marketem, wybrałoby mnie ze względu na "ogólne wrażenie twarzowe" - niż takiego 'dobrotliwego profesorka.. który niesie wszystkim pomoc'.

  Te, ale o czym ja w ogóle chciałem napisać, że to wyliczam - bo jednak dekiel już trochę poorany, po tych wszystkich latach.. I tylko czasem znów jestem geniuszem, że z nikim się porównywać nie muszę.. I bywały dni, że nie czytałem Mickiewicza ni Słowackiego, by "nie psuć sobie fazy" i nie dołować poziomu swojego rymowania. Aha - no bo teraz moim nałogiem stało się ..blogowanie. Nie wiem czy jest to już gdzieś rozpoznana jednostka chorobowa, i czy z tego powodu też będzie grozić mi ubezwłasnowolnienie i przymusowe leczenie, czego nie musieli się obawiać dawni pisarze jak Balzac - ale zauważam, że już praktycznie nie potrafię przeżyć dnia bez pisania.. Że czasem, gdy wpadnę na pomysł, o czym by tu "strzelić parę akapitów" - jak np. teraz - to cieszę się, niby alkoholik na widok kieliszka. Jestem grafomanem, ale pierwszy raz w niniejszym zdaniu należy wymówić to słowo "grafoman" jak "narkoman".

  Po prostu jestem maniakiem, psycholem - nie wiem.. przybyszem z innej planety, gdzie wszystko robi się bardziej intensywnie ..a doba trwa 54 godziny. Nie żartuję akurat teraz, wiele razy to zauważyłem - wszystko robię jakoś "bardziej i dłużej" niż inni, co nieraz powodowało docinki i inne tam takie - np. gdy w kofie w Enkhuizen siedziałem 5 godzin dziennie przez dwa tygodnie, gdy jeździłem rowerem po Jeżycach godzinę dziennie przez dwa miesiące, gdy siedziałem na chacie na Łazarzu non-toper całymi dniami, gdy przesiadywałem na WNS-ie tygodniami.. -To, co inni robią w jakejś tam powiedzmy skali n, ja jak już zacznę - to potem robię to w skali 3 x n, co powoduje komentarze że jestem nienormalny itp. A może po prostu jestem sobą, bycie kimś innym byłoby dla mnie cierpieniem - przecież nie udowodniono, że nie ma reinkarnacji, że na Ziemię nie przybywają dusze z innych planet, np. drogą rozbijania się statków kosmicznych. To na pustyni są wraki samochodów, a na planecie nie będzie zepsutych pojazdów międzygwiezdnych - bez kitu.. Aaa, może w kosmosie nie ma życia ..- i co jeszcze? Bo ja nie miałem takiej fazy po żadnym towarze, aż tak mnie nie pogięło żeby tak zakładać.

  Nie rozumiem co to jest tutaj za moda, że wszyscy mają być tacy sami - "normalni". A jak ktoś ma "odchyły", to trzeba go leczyć. Czasem tak mnie to wkurza, gdy sobie o tym pomyślę ..o tych wszystkich ludziach, którzy zachwalają tę taktykę z równie nieciekawymi twarzami, jak ziemniaki w skrzynce - czasem wzbiera we mnie jakaś taka energia psychiczna, że kiedyś chyba zdalnie wywołam lawinę ..gdzieś w Tatrach - albo najlepiej gdzie indziej, na marmurowych schodach lawinę gości jakiegoś balu dla "nadpsutych twarzy".

 Już jako dziecko miewałem przeróżne tiki, na które nie pomagały lekarstwa; i ciągle musiałem coś robić, tworzyć ..chciałem przeżywać coś nowego - czy to źle, że mam trochę więcej pary, niż inni..? Że wyłysiałem w wieku 27 lat, tyle mam testosteronu..? Że wrzuciłem w siebie przez całe życie tyle narkotyków i dopalaczy, że policji starczyłoby takiej ilości na ośmiokrotne odtrąbienie znaczącego sukcesu? - i nic mi nie jest, zdrowie mam jak dziki knur, a umysłem sięgam czasem wyższych półek i ponad nie ?

  Czy to moja wina - i to wszystko trzeba " leczyć, leczyć i leczyć ... " ?? - ..a może to wy jesteście poje.ani, hej tam bando psychologów i innych ekspertów od mojej jaźni, co o Tajemnicy Istnienia dziwnym trafem wszyscy myślicie tak samo, jak was wyuczyli (?..!)

 
 Kto tu jest nienormalny?


a właściwie takie słowo "nienormalny"
nawet nie powinno istnieć, być
używane.. najwyżej "groźny" może być Zenon P.
który czatowałby pod szkołą na jakieś dziecko
----------------------------------
każdy inny ma prawo żyć będąc sobą,
a nie jakąś postacią wydumaną przez autorów
książek. Czy Mickiewicz był normalny, kiedy
napisał Wielką Improwizację, a potem zemdlał?

 Takie wsadzanie i leczenie "na wszelki" kojarzy
mi się z osobami, które przed laty za studenckich
czasów, widząc moją kościstą twarz i goryle ruchy,
komentowały to słowami, że "takich jak ja się
powinno zamykać" - po prostu dlatego, że mój
wygląd sprawiał iż czuli się niepewnie. A to że
do dziś nie zabijam nawet komarów, to już szczegół.


**********^*^*^*^*^*^*^

 Kurde ile mam teraz siły. Mógłbym tak pisać i pisać, przez sześć godzin. Niestety w mózgu idzie "zwykła taśma", więc kończę - ale czuję się taki silny, taki zdrowy.. że tylko chciałem o tym wspomnieć. Zdrowie fizyczne wynika z psychicznego - o wiele jestem zdrowszy, podejrzewam, niż wielu gości którzy nigdy nie próbowali żadnych narkotyków, ale brak gimnastyki jaźni sprawił, że są gnębieni przez jakieś schizy i inne tam takie, lęki i żale.



1 XII 2012


 A propos tych dragów to jednak jest taki motyw, że ok. 4% społeczeństwa to "uśpieni schizofrenicy", którym wystarczy raz zapalić trawkę, by palma im odbiła permanentnie. Tego akurat nie wyczytałem w żadnej książce, gdyż sam byłem blisko takiej historii - i wszystko widziałem od początku do końca, od A do Z; ludzie, którzy gdyby nie to być może normalnie funkcjonowaliby całe życie - nagle popadają w lęki, paranoje ..itp. syf, syf syf i jeszcze raz syf, głupi śmiech i wyraz twarzy podobny do opętania - od samego spróbowania środków psychoaktywnych. Tak jakby.. "trzecie oko" otwiera się im na oścież, niby ..wyważone drzwi - i już się nie zamyka, wieje przeciąg cały czas straszny ..szybko dochodzi do przeziębienia mózgu.

  Czy to argument za delegalizacją? To równie dobrze można by powiedzieć, że należy zdelegalizować samochody, ponieważ 4% procent osób nimi podróżujących zostanie rannych w wypadkach.

  Nawet wydaje mi się, że dla tych 96% użytkowników - podróże jaźnią więcej mogą przynieść pożytku niż podróże po asfalcie automobilem; a ryzyko jest podobne. Osobom w zbyt świetlanych barwach widzących kwestię urozmaicenia sobie życia narkotykami, polecam jednak następujący link do tematu z "branżowego" forum, gdzie opisano wiele historii podobnych do mi znanej.

 I jeszcze jedno - sam też po zażyciu różnorakich środków, tysiące razy łapałem schizy, że "wszyscy na mnie patrzą" itp. .."oni wiedzą" - jednakże zawsze mijało mi to po max. 3 godzinach. Wszyscy tak mają, praktycznie; dopiero z czasem przychodzi zdolność opanowywania tych wkrętów, gaszenia w zarodku myśli tej tonacji. Nie warto się więc schizować, gdy komuś to się zdarzy - "o kurde, odbiło mi". O "awarii psychiki" mówimy, gdy taki stan paranoi utrzymuje się po 24 godzinach od "ściągnięcia bucha" i dłużej.. A wtedy już jest za późno i tak, choć będą momenty i długie miesiące "zdrowego umysłu" dla takiego chorego.

  Coś jak z alpinizmem, jak z badaniem głębin morskich, jak z lotami balonem - gdzie przygoda, tam i ryzyko.





  Jestem potężnym, olbrzymim duchem. To życie tu, to tylko sen - a w nim próba, "jak się zachowam". 3700 niewidzialnych oczu cały czas mnie obserwuje, lecz od pierwszej do ostatniej sekundy życia nie będę w stanie ich zauważyć, "są na zewnątrz bańki".
 
To dalsze wrażenia z "tamtej podróży, gdy wiedziałem tyle co wie dusza po Tamtej Stronie" - innymi słowy próbuję to oddać, i jeszcze wiele razy będę próbował; bo to może najcenniejsze, co mam do przekazania. Tak jak czasem we śnie zdarzają się, wiem i Tobie, niebezpieczne przygody ..w czasie których nie zawsze uda się zachować szlachetnie i bohatersko, bo wtedy nie wiemy że to sen, a czasem bywa koszmarnie - więc co i rusz, przynajmniej mnie, zdarzy się wykazać małością i tchórzostwem, w tych "porąbanych przygodach snów". A potem po obudzeniu się jest mi wstyd, że nie zachowałem się z klasą, tylko egoistycznie; podobnie może być z tym całym życiem tutaj - to też jakby "Sen" prawdziwego życia czarodziejskiej duszy tchnącej przygodami przez Kosmos ..i wszystko tu też jest na niby, nie bardziej naprawdę niż we wirtualnej gierce - cały ten świat fizyczny tu, i nasze ciała - to jest pic na wodę, to nawet naprawdę nie istnieje; to iluzja, wkrętka, hipnoza - byłem tam, pamiętam to wrażenie-olśnienie ..przypomnienie, czegoś o czym zapomniałem przez wszystkie te lata od zlądowania w noworodku.

   Z innej beczki: uświadomiłem sobie właśnie, że szanuję zarówno Jarosława Kaczyńskiego, i go rozumiem - jak i wciąż darzę pewną sympatią Donalda Tuska, i go rozumiem; oprócz tego cenię rysowników sadomasochistycznych komiksów erotycznych, i jestem też początkującym znawcą Pisma Świętego - ...czy jestem poklepany? -A może po prostu jestem sobą?.. a może to jedno i to samo.

Im dłużej żyję, tym mniej jest osób których nie cierpię, jakichś tam "przeciwników ideologicznych"; ..każdego już potrafię zrozumieć, oprócz gnoja co zostawia psa w lesie, czy innego co hoduje zwierzęta na futra w klatkach, lub trzyma świnie czy krowy całe życie bez słońca - dla takich wciąż jestem Freddy Krueger. Ale ogólnie odkryłem, że i faszystom, i anarchistom, i liberałom i socjalistom - chodzi naprawdę o to samo, tylko innymi drogami woleliby prowadzić tam społeczeństwo. Chyba powinni mnie leczyć, bo nie spełniam 'norm nienawiści' i już właściwie nikogo nie nienawidzę, i w Sejmie nie nadawałbym się do pyskówek. Może to dlatego, że moim zdaniem obcy sztucznie poustawiali nas jednych przeciw drugim, i potworzyli podziały z pojęć? W których sam świetnie bym funkcjonował, gdyby parę "odsłon kurtyny jaźni" nie otworzyło mi na to wszystko oczu..

 Nie rozumiem tych dzisiejszych podziałów, że jedni są z takiej partii, a drudzy z tamtej - i nawzajem się nienawidzą, i wyszydzają. O ile te różnice programowe można jeszcze pojąć, o tyle wzajemne kopanie pod sobą dołków i obrzucanie błotem - wytłumaczalne jest jedynie chciwością władzy, a nie patriotyzmem. I tak też ci ludzie wyglądają, prawie wszyscy po tych parlamentach - rzadko na tych twarzach widać finezję, filozoficzne wahadło Foucault, troskę o Polskę; raczej jest to małość, myślenie o sobie ..a w każdym razie o sprawach nie oddalonych o bardziej niż 2km od danego człowieka.

 Ale nudy - ten tekst. Ciekawe, czy gdyby wszyscy pisarze w historii pisali na trzeźwo, albo co najwyżej pod wpływem alkoholu - literatura też byłaby tym, czym jest. A literatura to kultura, a kultura to humanizm, a humanizm to człowiek i jego jaźń, świadomość jednostkowa i podświadomość kolektywna. Czyli wracamy po nitce do kłębka..
 
  Kurde, takie słabe i nudne te niektóre wpisy, że pod koniec niektórych zastanawiam się, czy w ogóle tego nie skasować. Teraz wierzycie, że kiedyś mało kto chciał się ze mną kumplować, bo byłem nudziarzem typu drewno? Dopiero gdy w wieku 19 lat spróbowałem tej marihuany, pojąłem jakim cały czas byłem pustakiem i płytkim pozerem; ..i następnie zacząłem nawiązywać normalne relacje z innymi osobami, typu przyjaźń. Ale pewnie wg profesorka, który zawsze ma rację i tak od 20 lat ma bez przerwy rację - to źle, i należałoby mnie leczyć, żebym wrócił do tego poprzedniego stanu. "Był zdrowy" - jasne, tylko co to za życie..? To ja już wolę być chory, ale być tym sobą, którego bardziej wolę, którego czasem "gdzieś brakuje" komuś i wtedy namawiają mnie, żebym wpadł; choć rodzina wolałaby żebym znów został komputerowcem i miał full kasy.. Ale przecież to nie oni żyją moim życiem, nie oni są w moim sercu i to wszystko czują.

 Każdy powinien sam decydować o sobie, o tym kim jest - i czy rano iść do kościoła, czy do sex-shopu dla gejów, czy pić kawę, czy palić papierosa ..czy jeszcze coś innego. Ciało pozwalają juz nam ubierać w takie stroje, jakie chcemy - ale jaźń.. tego jeszcze nam nie oddali, naszej świadomości; wciąż, najwyraźniej, to należy do nich - a wielu się znajdzie Polaków, jak i w poprzednich epokach historycznych, co za pieniądze będą wykonywać prawa obmyślone przez obcych, i gonić z kajdankami za rodakami, którzy nikomu nic złego nie zrobili. "Ja tylko wykonywałem rozkazy" - sprawdź poruczniku Stefan w książkach z działu "Historia", jak skuteczny to potem tekst, gdy w końcu przyjdzie co do czego. A przyjdzie, bo musi przyjść.. krople nie zaczną płynąć pod górę.



  Obawiam się, że ...właśnie naszedł mnie pomysł na kolejny wpis. Akurat niezły - ale najpierw taka uwaga odnośnie tych wpisów: podobnie trochę jak z moim kumplem, który na trzeźwo zwykle milczy choć wtedy właśnie gadałby mądrze, a gdy się upije - raczy wszystkich swoimi mądrościami, które są wtedy na poziomie szóstoklasisty z rozbitej rodziny.. Tak i ja, w trybie "katecheta" piszę i piszę, nie wiem o czym ..aż mi pod koniec dnia głupio, ile tego napisałem - że ktoś będzie się trudził czytać - a pamiętam po środkach grzybopodobnych, gdy nadmagicznie dokonywałem sztuczek ..które trudno opisać, a zresztą i tak najciekawsze działo się wtedy w jaźni, na poziomie przed-słownym ..tak jak Neo widział w Matrixie cyferki, ja widziałem struny ..ścięgna rzeczywistości, liany znaczeń-sensów idące przez czas, są wszędzie wokół nas.. - ..gdy otworzysz książkę na jakiejś stronie, i tam zaczniesz coś czytać, o czymś - to już jesteś w takiej strunie, tunelu-leju ..który cię zaprowadzi dokądś, do czegoś co jest z tym związane ..następnym segmentem dżdżownicy.. WSZYSTKO LEPI SIĘ INACZEJ, NIŻ NAM MÓWIĄ ..uczą nas patrzeć, że wszystko jest osobnymi klockami - podczas gdy to jest jak makaron.. Każą patrzeć na nuty, a tak naprawdę istnieją tylko melodie. Do końca życia tego nie zapomnę (mam nadzieję) co wtedy zczaiłem, po dopalaczach imitujących działanie grzybów; zamknij oczy i wsłuchaj się tylko w swoje serce - zobaczysz, że wszystko ci będzie wychodzić; nawet rzut piłeczką do celu na oślep przez ramię. Świat wokół nas tak naprawdę nie istnieje, to jakby sen; a we śnie często ulegamy złudzeniu, że to nie my fabrykujemy zdarzenia.

pisząc powyższe kilka zdań czułem
się tak jakoś dziwnie, jakbym wyjawiał
np. prawdę o Smoleńsku czy coś - tak
jakby to była ściśle zakazana, groźnie kluczowa
wiedza.. Grożnie dla "nich" - ja skrewiłem,
że w ogóle się tu urodziłem - bo gdybym
naprawdę był taki czysty w duchu, jak o tym
ciągle zapewniam, to w ogóle nie musiałbym
tu wracać.
Może i nieszczególną mam dziś pamięć,
ale za to niektóre wspomnienia mi się
wyostrzyły .."coś za coś" - to, co
pamiętam, to jest petarda maksymalna.
Nie żałuję - bakania; jak już, to jazdy po
"białej łące"... - tego się boję, czy nie
styrałem sobie duszy już za bardzo,
w czasie bezsensownych kuligów.

---------------------------****

 No więc w tamtym stanie akurat wstydziłem się cokolwiek napisać, czułem jakby każde słowo było bardzo ważne, a zdanie - ho, ho..! to już wymiękałem..

  Wszystko mamy do góry nogami, ten nasz świat; zostaliśmy wyuczeni by wstydzić się właśnie wtedy, kiedy jesteśmy lepsi - by milczeć; a produkować się bez obaw ni opamiętania - gdy jesteśmy prostakami. Choć może i jest w tym trochę sens, bo te zdania wszystkie, co teraz napisałem i napiszę - być może 1000 takich nie jest warte tyle, co 1 zdanie napisane wtedy ..więc może to dlatego nie czuję ich "wagi", bo jej faktycznie nie mają.

  Te, ale miał być pomysł na wpis - dobra, jest. Otóż właśnie próbowałem zasnąć, ale nie mogłem - więc włączyłem telewizor, żeby się domęczyć. Akurat był jakiś bokser czy coś, po walce się wypowiadający, sądzę że wygranej. Pomyślałem - koleś młodszy pewnie ode mnie, a jak sobie radzi; jemu nie grozi, że go ubezwłasnowolnią.. nie musi się takich chorych zagrywek obawiać. No i właśnie - jak to jest, że gość który naparza się z innymi po głowach, w czym chodzi o odbicie mózgu, bo wtedy się wygrywa gdy mózgownica drugiego tak walnie o czaszkę, że tamten aż traci przytomność - i on to trenuje całymi dniami, te uderzenia.. biją się nieprzerwanie - on nie musi się obawiać ani ubezwłasnowolnienia, ani więzienia.

  A kolo, co pali marychę nad rzeką - żeby se potem porozmyślać "tak inaczej" o wszystkim, o całym swoim życiu ..dostrzec w tym jakieś nici wzorów, których wcześniej nie przyuważył.. - albo po prostu popisać wiersze, gdyż spostrzegł że nie tylko jego rymy, ale w ogóle wiersze w sensie klasy i sensu, są co najmniej 2x lepsze w stanie obudzonej szyszynki, niż normalnego robotix jakiego chcą władcy.. - jemu grozi i więzienie, i ubezwłasnowolnienie.. a w niektórych krajach po prostu strzał w łeb.

  I niech mi ktoś jeszcze powie, że nasz świat nie jest poje.... - że mam jutro znów od rana po prostu włączyć telewizor, czy wziąć do ręki gazetę - i się cieszyć; nie wiadomo z czego - że ktoś mnie robi w .... ?

 Ja się do tego kształtu świata nie przyczyniłem, nie wziąłem za to ani grosza; i nie wiem, czy mi się będą śnili dziś kosmici, czy inne zbiry, czy co tam za roboty z przyszłości - ..bywa ostro w tych moich snach, w końcu słyszało się o tym czy owym ..myśli się o różnych sprawach; a w przyszłości nie stanę się nagle byle rybką z ławicy, więc i ten wątek "snów proroczych" to niezły Michael Madsen na kwasie bywa - ..ale wiem, że kładąc się spać, będę spokojny - jak co dnia.


2 grudnia 2012


    Jakbym był kimś, kto się uważa za dziennikarza - to bym zrobił o tym jeden ze swoich programów, np. "Wykrzyknik po o" - jeden odcinek bym chociaż walnął o tym, dlaczego ja i wszyscy, co myślą podobnie, że wszystko jest o.k. i Ruski sami se poszli, zostawili nasz kraj bez walki niby pizzę, którą już mieli w rękach - dlaczego ja i inni, którzy tak uważają, mamy się dobrze i pławimy się w luksusach, tylko boimy się wyjść "do zwykłych ludzi" na ulicę - a ci, którzy uważają że dochodzi wciąż do masakrycznych przekrętów, nie ma prawdy, wiele rzeczy się nie zgadza w sprawie zagadki smoleńskiej - dlaczego oni wciąż umierają, z takich czy innych powodów, dlaczego jest tyle zagadkowych zgonów wśród tej "drugiej opcji", i wciąż przybywa nowych.

  Te no chociaż jeden program bym o tym zrobił, czy inny artykuł - chyba szans na Pulitzera bym przez to nie stracił?.. Tak by z przyzwoitości wynikało, bo jednak też jest to "temat" - na pewno bardziej zresztą nośny, niż wiele innych temacików które trzeba skołować na każdy dzień nowy. Czeka taki duży temat, na niejeden wręcz program - a tu nikt go nie rusza.

  Czym to się różni od dziennikarstwa z czasów PRL..? Ej, no ale - poważnie pytam - czym ?

-----------------------------------------------
  Inna kwestia: jak są te gazety i stacje tv, to kiedy zatrudniali tam tych "tropicieli prawdy", to przecież były jakieś rozmowy kwalifikacyjne itp. A wtedy się zadaje pytania różne, m.in. na bystrość; mam tu przykład takiego pytania: "Czy jeżeli kraj A po wojnie z krajem B okupuje przy okazji kraj C, i potem ma tam bazy przez 46 lat, wyznacza przepisy, rządy, generałów oraz szefów służb, którzy wszyscy przechodzą szkolenia w stolicy kraju A, którego setki tysięcy żołnierzy zginęły podczas wyzwalania kraju C - to jaka jest szansa, że gdy mieszkańcy kraju C o to poproszą, aparat kraju A nagle się zwinie i "pojedzie do domu", zostawiając kraj C do wchłonięcia przez inne bloki geopolityczne?"

 Dzisiejsi dziennikarze mediów nie narzekających nigdy na braki finansowe, wydają się uważać że "kraj A grzecznie pozostawi kraj C jego mieszkańcom i nie będzie próbował wykorzystać np. 1000 uśpionych agentów, do wpicia się w żyły jego sektora energetycznego, czy właśnie medialnego".

  A może oni wcale tak nie uważają, tylko udają że tak sądzą? Ciekawe, co odpowiedziałby superkomputer, gdyby zapytać go czy bardziej do tych ludzi pasuje określenie "dziennikarze" czy "płatni zdrajcy". Ej no bo naprawdę nie wiem - bez kitu; co zawyrokowałaby maszyna ?.. Ktoś wie ?..

  Ludzie mają swoje emocje, i animozje; każdy jest po czyjejś stronie, komuś wafla robi - maszyna oceniłaby to bezstronnie. Bardzo chciałbym to wiedzieć.. albo na przykład kosmici, z latającego spodka ufoludki - czy oceniłyby tych ludzi jako "zdrajców", czy "dziennikarzy" ..? Też nie wiadix. Jak można za pieniądze omijać pewne tematy, próbować zwodzić masy rodaków byle samemu żyć w luksusie materialnym. A co powiedzieć o gremiach, które tamtym "dziennikarzom" przyznają ciągle nagrody? ..że większość funkcjonujących w nich osób, była już aktywna społecznie przed 1989r. ?..

 Buntuję się dopóki jestem młody, bo dał mi do myślenia przykład pewnego znanego buntownika imieniem wieszcza, który za młodu darł się wniebogłosy na korytarzu przed celą, autentycznie przerażony.. a dziś niewiele mu już chyba przeszkadza, bo jakoś nie słyszę żeby przeciw czemuś protestował, choć nie jest trudniej niż wtedy dostrzec, że "wiele rzeczy jest nie tak". Ja też może na starość będę zadowolonym kontestatorem jakiegoś systemu, będę miał kasę i laski, i dom i jacht i ryj szmaty; nie czytajcie mnie wtedy, choć pewnie zdania będę umiał strugać jeszcze gładsze, jak Urban na extasy z domieszką Szczypiorskiego..  ;)





  "Jestem gejem" - ilość odwagi potrzebna, żeby tak powiedzieć = 66%

"Szanuję zarówno J. Kaczyńskiego, jak i lubię trochę Tuska" - ilość odwagi, żeby tak powiedzieć = 88%

 "Co za dziwna kraj" - powiedziałby Zulu-Gula. Jakie to dziwne, że łatwiej przyznać się, że ktoś np. ma manię gromadzenia kolorowych szmatek, i zajmują już cały magazyn - niż że kogoś nie nienawidzi. Przynajmniej jeśli chodzi o tych polityków, parlamentarzystów - niepostrzeżenie zaistniał dziwny wymóg psychiczno-towarzyski, żeby każdy kogoś nie cierpiał: ..albo trzeba nienawidzić Kaczyńskiego, albo Tuska. Co za schiza

 gdzie teraz są ci wszyscy profesorowie, i panie psycholog z "Biedronki" - czemu nikt z nich tego nie zauważył, o tym nie opowiedział, nie zaczął bić na alarm ..?

 Ja wam powiem że teraz normalnie czuję taki strach, kiedy wyznałem, że nie gardzę ani panem Kaczyńskim, ani panem Tuskiem - ..teraz to już normalnie wszyscy mnie przekreślą. To może już nie powiem, co sądzę o duchownych i osobach hiper-aktywnych seksualnie - bo jeszcze by mnie gdzieś za to zamknęli..

  Nie, nie jestem normalny. Nie jestem taki jak wy.. Już nie - wpierw owszem, ulepili mnie; lecz teraz odzyskałem swą pierwotną postać, choć czasem jest trudno i zdarza się nie sprostać.

 A kiedy osiągnę sztukę rymowną poziom V.3 - co nie trenuję jeszcze nawet rok, a już nie jestem zły; to przejdę się po Noblach jak robol w cukrowni po burakach, i dopiero będzie draka - ..bo na pewno nawet Zrzeszenie Stróżów Nocnych nie przyzna mi nadal choćby głodowego stypendium, i tylko znów Johny Wafel ze zgraną twarzą będzie odbierał w Warszawie nagrodę za swoją powieść "Kuku w pulpie - rozważania dziwoląga na zjeździe"; ..i dobrze, niech tak będzie - niech mój los będzie dowodem i wypalonym znakiem na "historii" dzisiejszej Polski.

 Kiedyś byliśmy krajem, który tworzył historię, a jego władcy na obrazach mieli dumne wyrazy twarzy, ich oczy patrzyły gdzieś w przyszłość światła pokoleń; dziś ministrowie głupio śmieją się uzasadniając wszelkie nowe długi i straty suwerenności tym, że "przecież półki robią się pełniejsze" i bardziej kolorowe rozmaitym szajsem; a twarze tych ludzi, ich mimika - wywołuje wrażenie, jakby więcej czasu obracali się w sferach międzynarodowych, niż spędzali z rodakami.





  Kiedyś miałem takie sny, że wszystko jest spoko.. Obojętnie jak źle byłoby na tym świecie, na tamtym byłem wolną, nieśmiertelną, szczęśliwą duszą.

 Po mega-dżezach z dopalaczami do wciągania nosem, czy innymi tabletkami - nie pamiętam już, jak sobie to tłumaczyłem... - to się zmieniło. Miałem nieraz już takie sny, w których "byłem po tamtej stronie" i giga-dołująca była świadomość, że obojętnie co nie zrobię, w którą stronę nie pomanewruję swoim życiem - już jestem jako dusza "stracony", nie ma już dla mnie ścieżki, żadnej choćby najmniejszej ewentualności ..że jeszcze "wypłynę" - zbyt ostro czopsowałem, za bardzo sobie zryłem jakiś umysł-jaźń-duszę ..nie wiem do końca, gdzie to się łączy i na czym to polega. W tych snach jakby widziałem przyszłość, że załóżmy pokieruję swoim życiem w tę stronę - i co będzie dalej; ..w tamtą - jak to się skończy, wszystko w mgnieniu oka widziałem, rozwijały się te lata; i wniosek megadołujący był taki, że obojętnie co już nie zrobię - i tak jestem stracony, "potępiony", do zezłomowania.. Do przetopienia, w wiecznym kotle grzechów. (Choć tak naprawdę jeszcze gorsze jest to, co raz mi się "śniło" - że jeszcze tam powiedzmy 1000 wcieleń będę żył, i w każdym z nich będę coraz bardziej zły ..i to całe zło, które ujrzałem - to ja właśnie go dokonam, czego nie chcę ..ale muszę, nie mam wyboru - tak jakbym był marionetką na sznurkach, już obojętnie co bym nie chciał, to się i tak stanie i tak.) Kurwa, mógłbym cię zdołować bardziej niż Stephen King - a najgorsze, że to wszystko prawda.

  Dodam tylko dla wyjaśnienia, że nie było to po latach palenia marihuany, czy nawet po sezonie bycia spidziarzem - ..ale później, gdy na nowo wróciłem do kresek i tabletek po latach, i tym razem ponieważ wiedziałem "jak się z tym bawić" zdołałem znacznie więcej tego przerobić, pocieszając się że "przecież to tylko dopalacze, a nie prawdziwe narkotyki". Tak na początku wszyscy myśleli o tych dopalatorach, że to tylko ściema i pic na wodę, lajtozja - nie będzie tak działało.. Okazało się jednak, że niektóre z tych substancji są wręcz silniejsze od narkotyków, choć nie uzależniają aż tak bardzo. Już lepiej by było zalegalizować gandzię i grzybki - tak by było najzdrowiej dla populacji; wiem co mówię; ..zresztą do podobnych wniosków doszli w Holandii, gdzie wszystko jest jakby 37 lat do przodu - na przykład każda partia/opcja/mniejszość ma tam własne radio i telewizję, co jest dość sensownym wyjściem z kwestii demokratyczności mediów, zamiast rozdzielania koryt przez paru gości o twarzach że ..nic nie powiem.

 Ale nie piszę ci o tym (że moja dusza ma AIDS), żeby się pochwalić, czy ponieważ kącik zwierzeń zakładam. Otóż przed chwilą myśląc o tym, jak to możliwe że taki ktoś wporzo jak ja tak wtopił - doszedłem do refleksji, iż uratowałoby mnie rozumienie, że "w każdej sekundzie życia trwa walka".

  Tym chciałbym się podzielić; może to komuś pomoże, uratuje przed moim losem. Tak naprawdę mało mnie to obchodzi, co również jakoś o mnie świadczy - ale jednak troszeczkę. Pamiętaj więc: obojętnie, czy jesteś na topie, czy narkomanem w ciągu amfetaminowym - czy na jakimkolwiek innym dnie: w każdej sekundzie życia trwa walka, i należy się starać, zawsze zmagać z własną słabością, z pokusami i tanimi chęciami - obojętnie jak przywalili cię mułem i zdołowali, nie pozwól by to cię we wnętrzu zmieniło, zawsze pozostań w rdzeniu dzieckiem i walcz ze złem, nawet gdyby zdawało się dochodzić z wewnątrz ciebie. A co jest złe, każdy jakoś tam wyczuwa - czy chce, czy nie; i nie zawsze zgadza się to z tym, co mówił katecheta.

 Inaczej katecheta wchodziłby bez lęku do ciemnego parku. A to ja, wchodzę tam bez lęku. .. i nie dlatego, że mam osiem czarnych pasów - ale bo mam "moc" ..nie wiem na czym to polega, tak jak potwór-mutant nie rozumie czym jest.. wiem tylko czasem, że nic mi nie grozi - ja jestem rzeczywistością, ja wytwarzam. .
Przez jakiś czas próbowałem ściemniać,
nawet tu na tej stronce - pewne rzeczy
zatajać, no wiecie... Ale przy mojej
dziurawej pamięci, taktyka ta była
niewykonalna - i jedyna możliwa strategia
to szczerość, pisać wszystko jak jest..
Bo w kłamstwach i tak bym się pogubił.
----------------------------------
 Kolejny k.. zły efekt długoletniej bakenzy,
 ej tam panie profesorku.. ech - nie chciałbym
być tobą, co mówiłeś pół życia o szklance mleka,
 nie wiedząc jaki ma smak.

 A niech potępieni będą ci, co widząc upadłego
bliźniego - jeszcze go dołują swoimi straszliwymi
słowami, spojrzeniami i kłamstwami. Zgroza im !!!

----------------------------------
Kontynuując ogłoszenia parafialne:
"POMSTA NALEŻY DO MNIE!" - powiedział Bóg,
więc nie ganiaj z procą za tym, kto cię
skrzywdził - lecz wybacz mu zrozumieniem.

"Co dla człowieka niemożliwe, dla Boga jest możliwe"
- dlatego każdy może być zbawiony, każdy grzesznik.

****************************************
  Kto uważa że jestem porąbanym katolem, następnym klientem który był twardy ale mu w końcu odbiło - powinien zobaczyć nagranie z kamery przemysłowej moich 24h. Po prostu całe życie, choć nikt mnie o to nie prosił, ani nawet nikt mnie do tego nie zachęcał - kierowany jakimś wewnętrznym zewem, niby rybka do przynęty.. zadawałem sobie pytania o sens życia, i tak dalej. W tym celu też zażywałem mnóstwo różnych środków zmieniających świadomość (choć po ich poznaniu, często robiłem to potem dla przyjemności) - ..i po tym wszystkim, jakoś tak po wielu latach ..przeczytaniu wielu książek i uczonych teorii, ukończeniu studiów filozoficznych - ..jakoś tak zupełnie niedawno pojąłem, że to co jest napisane w Ewangelii - to jest innymi słowami to, do czego ja doszedłem; ..to znaczy jeszcze nie doszedłem do tego wszystkiego, ale już wiele rzeczy się pokrywa. Oto jak "uwierzyłem"

 nie zacząłem od tego chodzić do spowiedzi ani uczestniczyć we mszy świętej - nie stałem się od tego żadnym katolem ani innym prawosławnym - nie przestałem też być "oświeconym, liberalnym agnostykiem wierzącym tylko w prawa kosmosu" ..jakoś tak jestem wszystkim naraz, po prostu sobą. Proszę nie przylepiać mi łatek, ani nie zrażać się po przeczytaniu paru zdań, gdy udaję proroka. -Zresztą, czy prorok - jakiś prawdziwy - czy on wiedział, był pewien, że jest prawdziwym prorokiem..?

 Mówią, że na początku było Słowo. Zastanawiałem się nad tym wczoraj, i przypomniało mi się co sam kiedyś odkryłem/opisałem ..o samopiszącym się wzorze. Nie wiadomo, jak to tam z tymi tłumaczeniami.. Być może bardziej trafne byłoby: "Na początku był wzór." Bo wzór może być wzrorem na samego siebie, może się sam stwarzać - "..i wszystko, co się stało, stało się przez Słowo." Może zamiast "słowo" powinno być "wzór" w naszym dzisiejszym znaczeniu, wzór jakiś tam ..matematyczny - tego typu. Albo po prostu "Słowo" rozumieć w tym znaczeniu, bo wtedy może jeszcze nie mieli matematycznych wzorów i stąd nie mieli na to określenia, więc najbliżej było "słowo" lub "symbol".




 Ups..? Heloł, to znowu ja -już tej normalnie położyłem się spać, umyłem ząbki i przytuliłem psa.. I tak jeszcze rozmyślałem o tym, co napisałem - że "gandzia i grzybki powinny być legalne" ..a reszta nie. I nagle - eureka! Akurat tak wybrałem, i tak wybrali Holendrzy (przypomnę że ich piłkarze to wicemistrzowie świata, przegrali jedynie z Brazylijczykami - a ich zawodniczki to mistrzynie świata w jeżdżeniu na rowerze bez trzymanki, w której to konkurencji też mógłbym być jakimś mistrzem województwa - choć jako dziecko tylko ja tego nie umiałem) ..no i przecież gandzia i grzybki to jedyne z listy popularnych narkotyków, które występują naturalnie w przyrodzie jako rośliny, a nie są wytwarzane sztucznie.

  Czyli najprawdopodobniej nie są to narkotyki, a po prostu elementy przyrody, które rezonują z częściami nas ..w naszej jaźni, ukrytymi obwodami - magicznymi stawami, które nam wyłączyli. Jesteśmy magicznymi duchami, które tu przybywają w ciała ..z krainy jakby czarów, do której później wracamy. Kto przeżył to, wie o czym mówię.

 Powtórzę raz jeszcze, bo to chyba naprawdę jest genialnie proste, a wagi wyższej niż wieże w Kuala Lumpur - marihuana i grzybki zawierające psylocybinę są częściami przyrody, zostały dane od Boga - "..czy Bóg się pomylił?" -Nie można ich wpisywać na jedną listę ze sztucznie stworzonymi substancjami, często w celach wojskowych. To wręcz zbrodnia, wątpię czy fatalna pomyłka - raczej ponura zagrywka obcych.

  Czy i ty "tylko wykonujesz rozkazy" ..?


3 XII 2012


  No tej, Marych, myślałem że dzisiaj nie będzie wpisu ..bo dopiero jutro ma być przywrócone napięcie na linii trakcyjnej, co zwykle poprzedza dzień wyciszenia - ..ale jednak: tematem dzisiejszego wpisu będzie "zmiana podejścia do problemów".

 Opowiem najpierw anegdotę o zajączku w parku X. Kiedyś bardzo chciałem go złapać - i non-stop, dwa lub cztery razy dziennie, przeczesywałem park X. Powiedzmy, zajączka widywałem kilka razy do roku.

 Później opuściłem tamtą dolinę, i tylko z rzadka ..raz na miesiąc lub 2-3 - przekraczałem rzekę, aby od niechcenia przejść przez park, nawet już nie rozglądając się za zajączkiem. Co ciekawe, co drugi raz go spotykałem.

 Hipotez można postawić wiele, np. że to jakoś "zależy od strun losów", ile razy ja i zajączek się spotkamy - częstotliwość przeczesywania parku nie wydaje się mieć znaczenia; wbrew to zdrowemu rozsądkowi, ale tak okazało się drogą eksperymentalną.

  Świat jest czymś zupełnie innym niż nam nagadali, inne tryby tym rządzą; jesteśmy magiczni, żyjemy we wspólnym śnie. Paliwo sumień - o wiele jest cenniejsze, niż kto ile złota ma w portfelu. Ale nie o tym będę nawijał, bo na trzeźwo wciąż w 78% jestem tym, którego "oni" chcieliby zrobić z każdego - drewnianym Pinokiem, robotem uruchamiającym programy wnioskowań w swojej głowie. Tak jak Witkacy by ci nie walnął portretu, po wyjściu z kliniki ..skąd pewnie zresztą nigdy by go nie wypuścili, i nic by nie napisał.

 Otóż zacząłem zauważać, że walka z problemami i próby ich rozwiązania - przynosi dokładnie tyle samo efektów, co nie robienie z nimi niczego; problemy same ulegną rozwiązaniu, w sposób którego nawet nie potrafilibyśmy przewidzieć. Nie jestem naćpany, więc w trybie "skryty i 8 masek na ryju" nie będę ci tu podawał przykładów z mojego życia..

 ..oprócz tego jednego, który jest właśnie tematem-pretekstem do wpisu. Otóż od dłuższego czasu dołuję się kwestią, że trwonię talent i rozcieńczam swą spuściznę komentowaniem byle kogo, jakichś tam spraw bieżących i polityków, o których wkrótce nie będzie pamiętać nie tylko historia, ale nawet nikt z ich dzisiejszych popleczników. Otóż dzisiaj chyba ten problem się rozwiązał, bo poziom debaty publiczno-medialnej sięgnął dna.

 Osobom, które będą czytać te słowa w przyszłości, naświetlę co dzieje się teraz w Polsce: otóż trwa lament "elit" - czekej.. Najpierw zdefiniuję te elity: są to osoby uczestniczące w czymś w rodzaju remake'u atmosfery serwowanej z nadajników PRL-u, mianowicie że "wszystko jest fajnie", nie ma się czym przejmować, Rosjanie to aniołki.. nie ma się czego doszukiwać, kilkadziesiąt dziwnych śmierci ważnych osób twierdzących inaczej to jakiś przypadek, którym zajmowaliby się tylko psychole.. A w ogóle to najlepiej jutro zaczytać się w "Gazetę Wyborczą" i pooglądać stację telewizyjną Polsat ..ponieważ te media nie powstały ani za pieniądze z Zachodu, ani ze Wschodu.. i są polskie, one reprezentują polski interes - i dlatego ich przedstawiciele boją się wychodzić na ulicę.

  Bo właśnie o to się robi lament i tera są ciągle dyskusje, w telewizji czy innym radiu - wszyscy przedstawiciele tych elit ciągle biadolą, jak to są obiektem ataków i nienawiści, jacy to oni są biedni - a zewsząd czyhają na nich jacyś psychole, agresywni ..niebezpieczni - którzy winią ich nie wiadomo za co.

  Otóż dla mnie to jest przegięcie, że elity w sytuacji odrzucenia przez społeczeństwo, zamiast uczciwie spojrzeć w lustro - uważają, że to ze społeczeństwem jest coś nie tak. Komputer, czy robot - zapytałby: do kogo idzie kasa? Czy to sfrustrowani ludzie pracy mają jakieś korzyści z tego, że tak znienawidzili tych przy korycie? Czy to raczej "elity" czerpią zyski z tego, że nadal się utrzymują w tych kręgach, co jak wiadomo musi wiązać się z pewnego rodzaju "dyscypliną światopoglądową".

 Gdybym ja na akademii szkolnej - a na niejednej występowałem, ponieważ czytałem na głos najlepiej z najlepszych - gdybym ja na szkolnej akademii, występując powiedzmy przed 998 osobami - spotkał się z gwizdami i okrzykami "Kicha!!!" "..Wypad, luju !" - to miałbym potem pretensje do siebie, że widocznie coś źle rozegrałem.. A nie uważał i próbował przekonać innych, że to tym 998 osobom coś odbiło, wielu z nich to jacyś niebezpieczni psychole..

 Tak że poziom debaty publicznej zapadł się już w tak obrzydliwie zakłamane bagno, że postaram się i czuję się usprawiedliwiony, już tego dłużej nie komentować. Niech się spotykają dalej, i nawzajem sobie waflują przed kamerami, że to oni są ci dobrzy i pokrzywdzeni - i nie wiadomo za co tak znienawidziły ich miliony Polaków, pewnie przez Józefa z Ciechanowa który pisał niewybredne komentarze, to on zaczął. Gra jest przegrana.. - od nawijania dalej szpuli tych kłamstw, ludzie ich nie pokochają. A nie da się okłamać społeczeństwa, na siłę przekonać go do swoich "racji" - co właśnie pokazał nam PRL.

  Ironią losu jest, że te osoby - które zostały powołane przez kręgi magdalenkowe do rozreklamowania zmian z roku 1989 jako przebudzenia wolnej Polski - stworzywszy dziś tą zdjętą z chmur medialną atmosferę "wszystko jest fajnie, tylko atakują nas jacyś psychole, którym się coś nie podoba - nie wiemy co" ..właśnie one dzisiejszym "pędem w zaparte" sprawiają, że ludzie zaczynają dostrzegać - w tym i ja - jak niewiele różni się obecna sytuacja od tej z PRL właśnie; coś jak z grami komputerowymi - wtedy była część trzecia, a dzisiaj gramy w czwartą - ale to właściwie to sama gra, zmieniła się tylko grafika, postacie, wątki fabularne i nieznacznie logika gry.

  "PRL-bis" - jeszcze rok, dwa lata temu słysząc to, myślałem: "..o, to znowu oszołomy z PiS coś pier...ą" ..jaki PRL-bis, przecież jest wolności i prawdy dużo więcej jednak niż wtedy. Dziś dopiero doceniam, jak jednak trafna była to metafora.



powrót na stronę główną
następne wpisy