Fraktalne refleksje 55
MMXIII
4 czerwca 2013
  

Taki tam znalazłem komentarz, nie wiem czy to prawda - ale coś może być na rzeczy, i to niejedno - mi świta:
Dzięki "wolności" i Solidurności: - jesteśmy: w 1948 r. jeśli chodzi o wydobycie węgla, - w 1959 r. jeśli chodzi o budownictwo mieszkaniowe, - i w 1965 r. jeśli chodzi o całe górnictwo odkrywkowe. A w produkcji miedzi (bo jest koniunktura i wysokie ceny) zwiększyliśmy produkcje nawet o 6% - W STOSUNKU DO NAJLEPSZYCH LAT KOMUNY. Za to mamy: - ponad 30% odłogów, - zniszczony absolutnie przemysł stoczniowy, zbrojeniowy, samochodowy, rolnictwo, hutnictwo, - z 77 kopalń zostało nam około 35, - średnia płaca w przeliczeniu na towary jest 2-4 razy niższa niż w 1979 r. (4 razy to w oleju napędowym), - bezrobocie osiągało już w rzeczywistości ponad 20% - jeśli uwzględnić wyjeżdżających "za chlebem", - banki już nie są polskie (co jest ewenementem w skali światowej!), - nadal istniejemy z wyprzedaży tego, co wybudowała komuna, - zadłużenie jest kilkanaście razy większe niż za Gierka.
Ja nie narzekam i nie mówię, że sam bym przeprowadził lepiej kraj przez odmęty brutalnej gry światowego podwórka. Tylko mnie niesmaczą te ciągłe gale w telewizji, gdzie się śmieją i sobie laurki przyznają, klaszczą pod żyrandolami rozświetlonymi za pot górników i trud rybaków - no to nie jest na miejscu, i przypomina atmosferę schyłku sanacji; kraj wkrótce zapłaci za próżność warstw rządzących - i nie trzeba być prorokiem, żeby to przewidzieć, wystarczy mieć kalkulator Atari z programem do gry w karcianą wojnę, i wgrać tam wiadomości z lekcji geografii dla klasy V.




Co przynosisz dla wieczności ?



  Świadectwo kolumbijskiej dentystki rażonej piorunem, która następnie przebywała w śpiączce i odbyła podróż astralną do "drugiego świata", gdzie spotkała swoich zmarłych rodziców oraz gęsto tłumaczyła się ze swojego życia ateistki - nie zrobiłoby na mnie wrażenia jeszcze 10 lat temu, gdy bardziej zależało mi na wykombinowaniu LSD lub Extasy, bo ze speeda już wówczas wyrosłem, a gandzia to był mój chleb powszedni. Znałem wiele dróg, było fajnie - jeno mózg nazaś tętnił jednostajnie, i już nie byłem geniuszem - wręcz kłopot miałem z animuszem, niewiele już mi się chciało - co dostałem, przez palce przeleciało.

  Dużo się potem zastanawiałem, przy okazji strugania własnej jaźni do poziomu patyczka, gdzie kiedyś był pieniek - jak to jest z tym istnieniem i czy mam prawo tak postępować, wiedząc że ceną jest zawężanie świadomości samego siebie i przytomności istnienia. "Po co się istnieje, czy mógłbym nie istnieć - czy jest cena za to, że się istnieje, czy to jest za darmo ?" - nie były to dla mnie głupie rozważania wzięte z chmury, ale palące kwestie praktyczne dotyczące wyborów w życiu codziennym, więc musiałem dużo o tym myśleć - żeby gdzieś marnie nie skończyć, w jakimś piekle czy coś, jeśli by istniało. Jednocześnie miałem już za sobą młodzieńczą fascynację szkołą, profesorami, naukowcami i innymi takimi bzdurami, które okazały się wielkim picem na wodę sprzedajnych, starych dziadów. Toteż ufałem tylko sobie i wszystko to przerabiałem we swym umyśle, niezwykłej maszynie nieznanych rozmiarów - która kiedyś zdolna była do pisania programów komputerowych składających się z wielu tysięcy linii kodu, tak że przescrollowanie takiego wytworu przez ekran zajmowało 10 minut.

     Zawsze byłem cwaniaczkiem, który lubił nagrzeszyć, ale tak żeby nie ponieść z tego powodu żadnych konsekwencji - więc i do tej sprawy, która rozpostarła się przede mną w moim życiu jak przepaść, podszedłem z przytomnością umysłu i sprytem spłukanego starego alkoholika, który odwiedza zamożną ciocię. Oczywiście różne środki zmieniające świadomość stanowiły paliwo dla tych rozważań, i jednocześnie podłoże kolejnych eksperymentów - tak że często byłem w ruchu, a kiedy kolejny raz jechałem pociągiem tą samą trasą - musiałem mieć coś do czytania, najlepiej kieszonkowego formatu, żeby nie przeszkadzało mi przy przedzieraniu się przez krzaki i w trakcie zgrywania luja latającego przez płoty, etc.

  Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego wieczoru w czasie takiej podróży powrotnej, w sennym wagonie natknąłem się w Ewangelii - bo akurat tego dnia wziąłem Nowy Testament, taki niebieski ..jakieś darmowe wydanie - odkryłem, że Jezus mówił generalnie bardziej wyszukanymi słowami o tym samym, do czego moja maszyna umysłu doszła w toku rozważań na wyżej wymienione tematy, że to tak musi jakoś być - żeby Istnienie istniało, i miało to sens wart istnienia, by najpłynniej się zgadzało z prawami kosmosu i zasadami zachowania energii, czy jak to tam zwać. Dodam, że zawsze obserwowałem przyrodę - małe owady w piasku i ruch chmur na niebie, tak że sporo o tym wiem, jak to się wszystko kręci ..nieważne co tam jakiś płatny rzecznik nabajdurzył w której książce o fizyce.

  To był dla mnie niezły szok, że ja tu taki narkoman, buntownik, samożeglowny luj i w ogóle - a tu patrzę, Pan Jezus taki święty, Syn Boży ..i nawijka o tym samym. To znaczy nie dokładnie o tym samym, ale tak jakby o to samo chodziło - tylko że ja używałem bardziej cybernetycznego, nowoczesnego, bioinformatycznego słownictwa w swoich myślach i pismach - ale sensy były te same, że jak te koła zębate muszą trybić, naszych przyczyn i skutków, po co w ogóle istniejemy i czy mamy prawo robić z tym naszym życiem, co nam się podoba - czy jednak jest to dar, za który też coś jesteśmy winni, takie Istnienie. Czy sam się stworzyłem, czy jednak ktoś mnie stworzył? he he ..mi to podarował. Śmierć to nie jest że "gaśnie światło", niektórym nie będzie do śmiechu - ja nie chciałem być wśród nich, bo zawsze byłem cwaniaczkiem, jak mówiłem.

  Skąd Pan Jezus, drepczący w sandałach po Galilei, dwa tysiące lat temu wzdłuż i wspak starożytności - wiedział o tym, o czym ja dowiedziałem się w Holandii, gdy zjadłem całą paczkę najmocniejszych grzybów na raz? Że świat wokół nas, tak naprawdę wcale nie istnieje jako solidne bryły - tylko tak udaje, taki prawdziwy, i taki się dla naszego dotyku zdaje, jeno gdy trybimy umysłem w takiej samej częstotliwości, w jakiej nas hipnotyzują nasze myśli wszczepione nam niby wirus jako tzw. "wiedza" - ..a to z wiedzą ma niewiele wspólnego.

  Frasowało mnie to i doszły kolejne motywy, że np. otwierałem Pismo Święte prosząc w duchu Boga, aby pozwolił mi znaleźć fragment który chcę jeszcze raz przeczytać, bo nie wiem gdzie to było - i bam, książka otwiera się akurat na tej stronie, za pierwszym razem gdy takie coś spróbowałem. To już nawet dla zawodowego reprezentanta filozofii jako nauki ścisłej z kredytem na karku byłoby dość, żeby zainteresować się tą religią, jakby na nowo - bo dzieckiem to wiadomo, każdy słuchał katechetki, a rysował sobie nieraz w zeszycie wojnę.

 Jakoś nie wiem czy to coś mam w sobie, czy tak miało być ..czy tędy najbliżej do Światłości - ale nie wylądowałem bynajmniej w osiedlowej parafii, choć jest tam wcale przyjemnie, ani przed telewizorem słuchając papieża Franciszka - lecz rzuciło mnie w jakieś internetowe witryny ortodoksów, którym nie podobają się posoborowe porządki, nie bardzo po drodze im z korporacją Watykanu - za to różni święci i inni maksiarze, to spoko, a ks. Natanek to dla co poniektórych prorok naszych czasów. Na początku oczywiście chciałem się trochę pośmiać, jednak minęło już trochę czasu - i muszę przyznać się sam przed sobą, że jednak wczytuję się w te klimaty, bo chyba sam jestem też jednym z tych ortodoksów ..bo po prostu lubię tą wiarę, są może trochę radykalni - ale przynajmniej z ich wpisów ..jest taki efekt, że nie masz tam trzech zdań następujących zaraz po sobie, z których by nie biła jakaś taka żarliwość, prawdziwa wiara z głębi, przebija tam życie duchowe na drugą stronę kartki - w sposób, którego nie można podrobić, i żaden ruski piechur internetowy by nawet nie próbował. Umiem to poznać, bo tak jak obleśny dziadek z Antwerpii zna się na diamentach - ja znam się na słowach i literkach, niewiele jest rzeczy których z nimi nie robiłem. . Hm...

  No i natrafiłem na różne takie historie, o których gazety ci nie napiszą ani w telewizji nie powiedzą, chociaż to prawda. Na przykład o dwóch obrazach jednego księdza, chyba z Włoch, które roniły krwawe łzy - i jak wysłali to do analizy, do jednego z najlepszych laboratoriów w Europie, to naukowcy tam prawie zwariowali, gdyż okazało się że krew ta zawiera ludzkie DNA, ale inne od każdego genotypu każdej rasy, jaką mieli w banku danych. "Te wyniki poruszyłyby nawet posąg" - napisał w liście zwrotnym jeden z pracowników laboratorium. I inne takie historie, jest ich wiele... Nasz świat jest animowany, tylko wkrętka idzie że to jest film fabularny; nie jest tak. Spytaj się Bruce'a Lee, od czego zginął - nie był to strzał w ryj.

  To idź na Haiti niech zrobią na ciebie laleczkę Vodoo, skoro nie wierzysz w magię..

  Każdy wie że coś w tym jest, te rzeczy działają - czuje się to przez skórę. Nie trzeba być zdolnym twórcą, któremu 24 razy zdarzyło się coś takiego, że kiedy rozmyślał o istnieniu istot niewidzialnych manipulujących nami, i wpadł nagle w końcu na pomysł, jak o tym napisać czy zrobić jakąś animację, czy powiedzmy grę - nagle jednocześnie dzwonił telefon, dzwonek do drzwi, ktoś wchodził do pokoju a pies zaczynał wariować, i to był dopiero początek..

  "Nie ze mną te numery, Bruner" - mówił Hans, a mój też nie był pusty lans. W ogóle wiecie, ciekawe to jest - ile istnieje tych alternatywnych światów, wobec koryta papki surogato-informacyjnej, jaką tuczone są masy. Najpierw, z siedem lat temu - odkryłem świat ufo: stronki, filmy, kluby ..wiele zmarłych nagle legend.

  Potem świat teorii spiskowych o tajnych stowarzyszeniach, arystokracjach, ukrytych grupach które rządzą światem - oni z kolei wierzą w to, ale nie wierzą w ufo, bo "to zbyt szalone".

  Potem jest świat gości, inżynierów i konstruktorów, którzy lubią tam sobie poszperać w garażu - i co jakiś czas któryś z tych jełopów wyskakuje z silnikiem, co sam chodzi na magnes, ewentualnie trzeba co jakiś czas dolać wody czy powietrza, bądź innego tam piasku. Oni wiedzą, że rządy i grupy trzymające władzę uciskają tę branżę, mordują wynalazców i fałszują informacje, mając prasę w kieszeni - ale w ufo już ci nie uwierzą, czy inne spiski i niejawne porozumienia, bo dla nich to zbyt wysokie schody.

  No i teraz jeszcze odkryłem tych religijnych, że też wiedzą o cudach i innych bajerach, o których dyrektorowi zety się nie śniło - ale w tamto ci nie uwierzą, to poprzednie, bo to dla nich jakieś świrusy, albo wręcz demoniczna propaganda.

  I tak sobie odkryłem te różne światy, żyjące obok siebie, które nawet nie wiedzą jeszcze nawzajem o swoim istnieniu. Sam pochodzę z rodziny nienormalnych, toteż od tego nie zwariowałem - doszedłem jedynie do punktu, gdy sympatyzuję zarówno z punkowcami, jak i narodowcami, rozumiem jednych i drugich, o co walczą i jakie światło bije w ich sercach.. byłem jednym i drugim, ja JESTEM JEDNYM I DRUGIM! Tak samo z tymi Marszami Równości - miałbym ochotę i iść w pochodzie, optować za równouprawnieniem i walką z dyskryminacją, przezwiskami - jak i mógłbym stanąć w grupce zniesmaczonej faktem, że zbokole paradują po mieście i mącą w głowach dzieciom, które jeszcze nie kumają o co chodzi. Tak naprawdę wszyscy mają dobre intencje, a jedni i drudzy wysyłaliby mnie do czubków gdybym powiedział, z jakiego wymiaru siły są według mnie odpowiedzialne za te podziały, konflikty i agresję między nami ludźmi, którzy wszyscy mamy takie same serca.

  Dobra, my tu gadu gadu - a właściwie to chciałem opisać, czy skierować waszą uwagę, na niezwykłą relację tej kolumbijskiej dentystki, którą póki co możecie sobie przeczytać tu (tak trochę trzeba przewinąć z 1/6 strony w dół).




   Wracamy do cyklu "Rymowanki napisane z dala od szklanki"

Niemcy konstruują drony,
a w Warszawie dziś kolejny bal wystawiony.
Czy pamiętasz jak ktoś urwał Chinom dziesiątki tysięcy kwadratowych kilometrów ich terenu, a Chiny powiedziały "o.k., dobra, my nigdy nie spróbujemy tego odzyskać - macie tu jeszcze ciasteczko.. "

Nie opowiem ci o bojowniku, co został prezydentem i dziś zachowuje się niby długoletni makler trawny na giełdzie elit, a prezencją, mimiką i gestykulacją coraz bardziej przypomina postać z fabuły Jima Hensona, legendarnej krainy bajek - jednostajnej gry mijanek, codziennej karawany uników - każdy podług ich idzie styków, bo chciałby człowiek poderwać, powiedzieć do niejednej, raz na rok potykanej o oczy dziewczyny -Hej maszyno, hej nieznana jeszcze mi gwiezdna kraino?

 Gdy ktoś ciężko pracuje, to to po nim widać. Gdy się dużo martwi o kraj, też (Tusk). A gdy czyjś dzień to jest laba od rana do wieczora, luz i wypas - to to też jakoś po nim widać z czasem na twarzy, i w ogóle.

moje moje oczy - nie zamieniłbym ich na księżcowe kamienie, nawet dwa; więcej mogły, aniżeli księgi waszych mędrców dowiodły

 te wrażliwe urządzenia, nieraz kryły się do cienia - przed prostackimi wiązkami z oczodołów bab i młodych o świńskich oczkach; już takie dziewczyny powiedzmy w wieku licealnym, nie robią z kolei krzywdy ich wejrzenia - podobnie dzieci, ich spojrzenia ("wiązki wyobraźni") nie czynią punktów bólu na źrenicach, w momencie zetknienia dwu wizji rzeczywistości, dwóch końcy co się staje w czasie ości - a często jest to ość Bogu w gardle, oś go brama i szkarłat, szmaragd szafir aksamit - turkus i skały grań - szansa tu krótka, a zaś długo się odpracowuje, jeśli dni tu marnuje.


  Tak, "zetknienia" a nie "zetknięcia", głupi naukowcu - bo język pójdzie tam, gdzie nasze dusze go zawiodą, jak chorągwię ..a nie gdzie ustalił profesor Hans von Zimmermann w 1849 r. w Zabrzu na spotkaniu starych dziadów, frajerze. Ale czekaj, czekaj - widzę młodzież rzuca się na to, co Ty napisałeś, więc idź kaligrafuj autografy - w tej śmiesznej todze lub bez, i tak przejdziesz do historii ..ty i ja to wiemy.

jeden robił se kulig na sankach oklepanych teorii
drugi brnął przez chaszcze, lecz wedle własnej trajektorii
A którego by wolał chłop z chaty uczciwej, na kawalera dla swej córy jedynej ?

  Nie wiem czy ci co przyszli i powypełzali z kątów w 1945 r. - odeszli w jakimś pochodzie, licznym marszu w roku 1989. Bo ja widziałem tylko odjeżdżających radzieckich żołnierzy, byli w porządku ..młode chłopaki, grałem z nimi w piłkę. Dobrze że przyjdą te czasy zawieruchy i tajemniczych kawalkad przez niebo, bo w kraju dużo jest mętów na górze i lipnych oczu wśród kręgów, gdzie rozdziela się pieniądze zabierane zwykłym ludziom. Dobrze to będzie dla naszego kraju, że przyjdą te zmiany, zniszczenia i czas wywrotu, który widziałem w swoich snach. A i tak u nas będzie najspokojniej, najmniej ognia.. Chcesz się bawić w strażaka to jedź do Francji.




* * *

" Gdy się życie kończy, to ty i Ja razem oglądamy film " - mówił Bóg, razem się ogląda z Bogiem. Janusz nie wie jaki masz numer telefonu, Stefan nie wie co tam piszesz w notesie - ale jest ktoś, kto będzie wiedzieć wszystko. Gdy Siła, która jest Istnieniem - przyjdzie ocenić wykorzystanie przez ciebie Daru, we twej godzinie, gdy zapłaczą po tobie i najwięksi w rodzinie wrogowie, co najprędsi byli w obmowie - wtedy dla Niej poleci cały film, a czas jakby się wtedy zatrzyma, ale będzie to całe życie i wszystkie jego wydarzenia, następstwa ..skupione w jednej kropli, zatrzymanego czasu - gdy Bóg dowie się o tobie dokładnie wszystkiego. Ty też wtedy oglądasz i też wiesz wszystko, wszystko sobie przypominasz i dowiadujesz się reszty; to taki bonus. Potem niepotrzebne są tłumaczenia, bo każdy sam dzięki temu rozumie werdykt - jako cząstka istnienia był wtedy "na tej samej częstotliwości" co Myśl Nadrzędna Istnienia ..kropla na moment zlała się z oceanem - i teraz czy powróci do Czystych Wód świecić i perlić się w słońcu, czy do piachu na zatracenie z taką nieczystą kropelką. Porządek powinien być, a nie że jeden się obijał i dostanie tyle samo, co drugi - który wiele o innych myślał, żeby tak żyć co by innych nie krzywdzić.

Nie mówię tego bo tak mi powiedział ksiądz, ale bo kojarzę własne różne takie sny i wizje, dziwne przeżycia. Tak było, i tak będzie dla każdego z nas. Nie ma żalu - wtedy ci nie pomoże twój głupi mędrzec z kiosku ruchu czy innego budynku, jakich stoją i tysiące podobnych stawiają. Ani piosenkarka z teledysków - choćby milion babek tak samo się śmiało, zapewniało i cię przekonywało "wyluzuj, Kevin " - to ani jednej z nich nie będzie przy tobie, gdy opuścisz ten świat i Wrócisz Tam, skąd przybywamy jako wątki przytomności i gdzie Stworzone zostały nasze Świadomości. Bo niech nikt nie pitoli, że kiedyś nie miał świadomości, gdy był jeszcze małym dzieckiem w kołysce - bo wtedy właśnie świadomości każdy miał jeszcze więcej niż teraz, tylko nie umiał się odezwać żeby o tym opowiedzieć ( ..i w ogóle mało znaczył, a dorośli robili z nim co chcieli - niby trochę brutalne, prostoduszne roboty o dobrych intencjach w siatce niewidzialnych dla nich egoizmów).

   Janusz tyra na budowie, jest wtorek - myśli z kumplami: byle do soboty, bo wtedy extaski i jedziemy nach disko zum metropolia.

 Ja znam ten sposób rozumowania, bo też tak myślałem - i wiem co młodym chodzi po głowach. Ale nie tędy droga, przestrzegam Was choć i tak tego nie posłuchacie i wypróbujecie własną opcję "no problem". Nie tędy jest droga do satysfakcji, spełnienia, szczęścia - tak tylko to jest przebieranie nogami w powietrzu, donikąd się tak naprawdę nie idzie. A Czas Szansy ucieka...

I Do Tymoteusza, 6:7 Albowiem niczego na świat nie przynieśliśmy, dlatego też niczego wynieść nie możemy.



 Szansę każdy tu dostał, by z nasienia wyrósł jak kwiatek. Ale nie każdy ładnie pachnie, i jest ładny. Ogrodnik.

  Kiedyś pisałem o tych różnych jegomościach co pracowali w tajnych projektach, a potem nagle już nie żyli - opowiadali strasznie ciekawe bzdury... Bo uważałem że to jest b. ważne, dlatego o tym nawijałem. Teraz mącę o czymś innym - z tego samego powodu ... Co odkryłem, co wiem - tym się dzielę. Nie oczekuję że ktoś mi uwierzy, bo sam bym nie uwierzył komuś na to - ale przynajmniej szukajcie.

  Głupi motyw "wejdę na taką stronkę, żeby się pośmiać" - może odmienić twoje życie. Słuchajcie głosów intuicji, a racjonalną maszynkę umysłu - odstawcie w kąt, ten kombajn nieźle ryje zboże ale wielu rzeczy nie potrafi, i traci ogromy krajobrazu ten kto, tak jak ja kiedyś, zawsze zanim coś zrobi - musi jakoś to sobie uzasadnić, wyświetlić sobie sens tej czynności na kalkulatorze myśli w głowie.


terozki dajcie tych naukowców, niech się tłumaczą - czemu tyle pieniędzy wzięli, a nie zauważyli - ci światowcy, co ciągle latają samolotami.. czemu nie powiedzieli ludziom komuny, lat 50-tych i 70-tych ..że to że na Zachodzie, jest lepiej jak u nas pod względem gospodarczym i wachlarza usług, względem Prl - to wcale jeszcze nie znaczy, że powinniśmy ślepo ich we wszystkim naśladować. Innymi słowy, panie tej uczony głupszy od kalkulatora "u nich jest lepiej z zaopatrzeniem -nie równa się- możemy śmiało założyć, że najlepiej będzie ich naśladować" Wcale nie powinniśmy tak we wszystkim ich naśladować po 1989, w niecałej połowie rzeczy jeno.

  To był historyczny błąd, za który nikt jeszcze nie uderzył się w pierś - a jeno tysiące nagród sobie przyznali, i innych programów pochwalno-historycznych narobili, a jeszcze laurek im mało. Ja to znam, z historii - byłem wtedy mały, ale potem poznałem jak powstało to co było, i jaka jest historia tej ziemi, której nie wyczytasz nawet spomiędzy linijek w gazecie.

  Nagroda wielka, zamaskowana - tak zapakowana.. : żyłem w czasie biedy, lepszy mimo wszystko smak - życie miało wtedy..

  Woda mineralna, grodziska - w szklanej butelce.. Dlaczego nie ma już tego, tak dobrze to smakowało - ujęcie z prawdziwego źródła. Niech sobie zabiorą te stadiony, wsadzą między inne nagrody - które se wytopili z trudu śląskiego górnika i uprawiacza pola z Mazur. Ale niech oddadzą wodę grodziską, bo to jedno było lepsze, niż ta cała ich propaganda ..

  Niech zabiorą unię i inne światy, jeno niech chleb znowu smakuje jak chleb, a ser będzie serem - w razie czego, jak coś się zacznie, i tak możemy liczyć tylko na siebie - ..żadne Ligi Narodów nam nie pomogą, choćby chcieli - przykład z wulkanem pokazał, że nie zawsze komunikacja międzynarodowa jest możliwa (a słyszałem, że wystarczy walizeczkę wrzucić do takiego czegoś, żeby zaczęło dymić).

  Gdyby tak jacyś terroryści, obojętnie prawdziwi czy udawani przez służby jakiegoś spec-kraju ..bo w dzisiejszych czasach to oni sami nie wiedzą przecież często, czy są prawdziwi czy z ukrycia dyrygowani przez np. speców z kraju, zainteresowanego żeby ktoś go zaatakował - niby osiłek ze szkolnego boiska, co najwcześniej wyrósł i tera łazi, jeno czeka żeby ktoś go sprowokował - on by tego chciał, żeby ktoś go zaczepił..

 Gdyby więc nagle odezwały się i wulkany ziemne, i podmorskie, wichry się rozszalały a wiry ogromne na oceanach powstały - to kto, jak myślicie, przybędzie nam na pomoc - gdy ziemia dniami i nocami będzie trzęsła się jak galareta? Sami musimy być w stanie się obronić, i to przed silniejszym; kto o tym nie przypomina co dnia, nie jest Polakiem z dawnych legend i podań, jakich wyczekiwali przodkowie.





















czy nie uważasz, że to dziwne - że nie wypada jakoby mówić o istotach egzystujących we innym wymiarze, które potrafią mylić nas jak pstrąg tęczowy odbiciem słonecznych promieni w linii bocznej



  Pająki trzymają nas w matni, we pajęczynach mrzonek, którymi osnuły naszą percepcję niby łany zaawansowanych kwiatów telepatyczno-drapieżnych..
złapały nas dawno temu we innym wymiarze mokradeł, elektronicznie przekształciły
nastrojenie kierunkowe naszych jaźni, tutejsza "wiedza" tylko kończy robotę ..we wiązkach pozornych zdarzeń jesteśmy trzymani, tu jest gra o nic - czas ma dwie strony lustra, teraz i wieczność
przeglądająją się w iskrach połyskującej tafli człowieczej woli, różne przydziały doli - zaś będą,
 ale każdy musi pracować na to, że gwiazdy planetom znów wzejdą.

  Nikt nie wyjdzie z fabryki Czasu i Snu, nim nie posprząta po sobie stanowiska pracy. Nie wierz Stefanowi, co napisał w gazetce zakładowej inaczej. To nie on postwarzał pierścienie asteroid, i zrobił że drzewa rosną do góry - wszystko musi mieć sens, to nie powstało z przypadku ani bezsensu - bo tak nawet świetlica by nie powstała.


"wasz tu naukowiec - bardzo durna jest" - chichrał się z innej konstelacji aligator..



myślisz że sny to tylko fantazja, czy czasami jesteśmy tam w krainach - gdzie jest bardziej Naprawdę, niż tu takie codzienne naprawdę?


stare czasy, kiedy jedzenie smakowało jakoś zdrowiej
szare czasy, lecz to dziś w głowach jest płowiej
bogactwo przyszło, coś z naszego świata wycisło..
jakąś taką ludzkość.






X



 Zmęczony czytałem program telewizyjny na niedzielny wieczór, i coś mi się pomyliło - że powstała konstrukcja w mózgu: "Byli swoim snem."
 Nie ma takiego programu, sprawdziłem - był "Benny Hill" i "Ekipa na swoim", coś mi się zlało w oczach. Ale to przywidzenie zdążyło wprawić w drżenie strunę gdzieś głęboko w sercach mojego tknienia, coś jakiś żal - tęsknota - lęk, czy sprostałem Wiecznemu wyzwaniu ...

 "Byli swoim snem"   -   -

  ..we świecie żywicieli dla innych organizmów, tylko przez pomyłkę jeden z nich mógłby dotknąć prawdy, zbliżyć się do trafnego określenia sytuacji. Nie wiem czy to akurat zdanie jest prawdą, ale coś w nim jest - coś niepokojącego, i niby węgorz dla sieci z okami nieuchwytnego dla słów naszych mędrców i racjonalnej trójpolówki wnioskowań.

dusza jako sen samoistniejący sam w sobie = sen który sam się Śni, i na końcu gdy się budzi - to jest albo, albo..




 Oto zasik komentarz, co w necie znalazłem:


~trzeźwy_jak_świna : Przypominam że w Polsce od 93 roku zażywanie innych narkotyków niż etanol czy rozpuszczalniki lotne jest przestępstwem a intencją ustawodawcy jest postawić każdego konsumenta nielegalnych narkotyków przed sądem. Dzieci powinno się od małego informować za które substancje dostaną tylko burę od rodziców (alkohol, kleje...) a za które pójdą pod sąd - np. groźna marihuana.



" Spotkamy się kiedyś w psychiatryku !" - bo przecież nie ma żadnych istot. I dlatego tylko ci, którzy tak twierdzą, mogą czuć się bezpieczni

 "Arturku dopisz do lekcji o pijawkach niepostrzegalnych oczami:"
- światło im szkodzi
- zaatakowali mnie bronią "329 pomysłów z Czakis na minutę " - książka z pomysłami z przyszłości, źle może zaś być użyta


źle użyta wina,
kryminał - moralny
sobą reprezentujemy, są bo więźnie uciśnieni - więź nie, śnię uścisk.
so bą - są bo. Sąd obojga nas - dąs vs bojaźń, ostatnie odliczanie - jaźni kwalifikowanie. Małe pierwotniaki duszy, Dłuu..!!.gowiecznej głuszy

- mędrzec waszych literek śmieszny jest jak niemowlak w fotelu bujanym,
  kiedy idzie z kosmosa szum rozkołysany.

Śniliśmy się sobie, i niekiedy odbici we spojrzeniach -
Czasu Szans fajerwerkami, a niektóre nieudane.

nie wypaliły... nadmiar oczekiwań rodziny.
n.o.r. - groźniejszy bywa niż NORAD
 chcieli żelka, a mają potwora.

Tata chciał żebym był z tym, mama widziała owak mnie; oczywiście ciocia inaczej już, i Babcia - nie tak samo. A ja chcę żebyś był tylko sobą, po prostu dobył to kiedyś z wewnątrz siebie..

Na wyspie Norwegów urodził się pierwszy Jamajczyk - chodził pomiędzy nimi i sobą był, zapodał nowe rytmy; ..dobył to z wnętrza, głębi siebie.




Nie mam nic do Francuzów, oprócz tego że są wyjątkowo sympatyczni - ...że nawet te ślimaki im wybaczę, choć my takich bezbronnych nie zjadamy; obojętnie, jak dobrze by smakowały. Ale jest jeden taki znany u nas w kraju Francuz, i teraz patrzyłem coś o wulkanie w tv - i jeden z nich w tym programie był tak podobny do tego gościa, że nawet myślałem czy to nie ten kucharz ..albo jego brat, ew. kuzyn. A pewnie po prostu to inny Francuz, może z tego samego regionu.

  Sznupka taka jak u łagodnej, wysmukłej rośliny - więc sobie myślę: "jak to się takie uchowało, wątłe i wrażliwe z tymi delikatnymi oczkami - wśród tych niby neandertali, i innych rycerzy wieków, co przejeżdżali wśród zbójów i oraczy ciężkiej pracy? No ni ma rady, to inaczej musiało być." I tak mi coś zaświtało jakoś w głowie, że tam musiały w jakimś rejonie północnej Francji kiedyś jakieś ufoki wylądować, powiedzmy 5 wieków temu - i teges-teges z naszymi.. No i zaś się rozmnożyło to ich potomstwo, bo mieli inne atuty niż siła mięśni i atletyczna budowa - i teraz to jest taki jeden z tych "francuskich typów urody".

  Czyli we innych krajach też tak było, i stąd my się wzięli - różne ciekawe modele, bo przecież inny jest Holender od Rosjanina. Zatem nie oburzajmy się tak bardzo, gdy usłyszymy że znów obcy spółkują z jakimś irlandzkim radnym - bo te rzeczy działy się od zawsze, wykminiłem (jak i nieraz słyszało się tu i ówdzie.. - chociaż obecnie nie ufam żadnym źródłom, bo stwierdzam że tylko na własnej papce się nie przejadę).

Jak se sam obliczysz - tyle zaś mniej ćwiczysz ...
kto za się rozumuje - diabeł mniej nim knuje
mniej szyje - rannym wilkiem, co swem własnem głosem do księżyca wyje
Kto sam kończy pytania - mniej ma w łbie heblowania,
co przodkom i dziadom zrobili - obcy dość niemili,
zakazali nawet wykonywania własnych podobizn,
między ludźmi chcieli krwi, nie darowizn.

 Dziś są w innym wymiarze - czyhają w niejednym darze,
okazji która jest szansą do zguby, nieraz podstęp jest gruby.

 Uważaj na swoje chwile, dbaj o bilans gdy życie minie
bo najpierw się jest młodym, a raptem już są schody..!

 
naukowcy kazali nam szukać nie tam gdzie istniejemy, we wiązkach jak gdyby liano-zdarzeń... tkanych z naszych sumień.

"Szymonie, Szymonie - albowiem szatan uprosił sobie, ażeby was przesiać jak ziarno"

- jest całe nasze istnienie tutaj, na tym padole - próbą czy mamy prawo istnieć, testem czy możemy; zło pyta o nas.

Każdy jest odpowiedzią, nieważne jak ci powiedzą. Nieważne jak ci doradzą - oni kadzą,

oni byli truchłem, gdy ze serca chuchłem.

Gdy chuchnąłem, to jak smok na tych waszych mędrców zionąłem - i przyjdą po nich potwory,
jam jest jeno w kraj tu rzucony, miły duchom - Los rozstawia piony,
życzony był pomyślny wiatr ludowi, co swym duchem odpowiadał Bogowi
 a nie hasłami, planami, militarnymi czynami - czy propagandami albo monetami. Nie, my czynami dowiedliśmy -

że we sercach żeśmy błyśli, że w snach fale tak śmiało prujemy - więcej niż inni umiemy,

 bo pogadać z drugim człowiekiem, spojrzeć mu w oczy pośrodku lasu - chociaż to nieznajomy.

 Nie tak bywa u Belgów i Norwegów, gdzie widują w sobie wzajem szpiegów - dystans, szansa prysła. A Polak ma to gdzieś, czy kto złodziejem jest - bo zawsze jest też człowiekiem, i to wręcz polepsza się z wiekiem.

"-trzy kilo fazy poproszę"
od lat już tak noszę, "Maratończyk" ...
choć sto razy wróżyli, jeszcze się nie skończył. A na tych waszych lekarstwach,
by już dawno odwalił kitę - to co tam kupujecie w aptekach, te dopalacze-zamulacze
 zdrowia. Kłamie konował, kłamie naukowiec, dziennikarz - wszyscy kłamią,
jeno rymów oni nie złamią.



                                Kosmiczne dmuchawce, przysłał tu Bóg - malowane latawce, z A.I. -
pójdź dziadzia, przemierzają dziś polisz sky.

 



Wymyśliłem taki scenariusz do filmu, że tam w tym świecie -wszyscy sobie dają. Wynikło to z rzeczywistej sytuacji, gdy dziadek dawał mi 10 złotych i ja mu oddałem, a tak naprawdę obydwaj daliśmy chociaż nie mieliśmy - i stąd wymyśliłem świat, gdzie wszyscy sobie dają. Kamera pokazuje: gość wysiada z taksówki jak w New York, ale nie płaci tylko taksówkarz woła: -To mój dar dla ciebie. =Następnie on komuś też coś daje, za darmo. Wchodzi do biurowca ..- I tak tam dalej, cały ten świat. To już niech ktoś inny wymyśli, są młodzi ludzie zdolni różni - ja tylko mam co jakiś czas taki pomysł ogólny na odcinek jakby "Strefy mroku" polskiej - to jest u mnie regularne. Podobnie może Co chwile z życia paranormalne? - chwile stykania się z magicznością przypominające, że trwamy w innym świecie nie w tym tu, nas w którym cosik gniecie.

Wang- ding Bang bon din- don ..gdy się uruchomił, rozpie..a.a. dzwon
wibrą jak most pada od kroku piechura, żelazna imaginacja- bzdura
gdzieś w innym wymiarze rytmu dosięgalna, mniej ona niźli my realna.

Mniej dusza czasu zakonspirowana,
we każdym wahadło - kwiatka lub chama, poety czy drania -
a wszystkim się było, znaczy właśnie żyło: "tak samo szamocze się Istnienie" -
na przecenie, literek - tylko upodabniających bierek.



26 czerw. MMXIII 


Droga jest wybierana, a nie zawsze szansa dawana.

I tak będę żył, i tak -
a dawno mówili że wrak.
Ale mój wrak śni, marzy i błyszczy - czasem w tym pustym łbie coś zaświszczy,
zaskrzypi w kącie strefa mroku - dawny to klimat dla proroków.

Chciałem być robocopem jeno, cyber-inteligentnym hieną ..ewentualnie w garniturku, na przedzie merców sznurku

 a zostałem, jakimś kurna - religijnym eklezjastą, snów pokoleń fantastą ..bajkopisarzem, i jednocześnie naukowcem od zdarzeń.

  Od zdarzeń realnych, a nie we literkach policzalnych - istoty między nami były, we licznych one żyły. Licznemi kierowali, gdy mali z nas wzrastali - żeby takiego większego od razu wypróbować, czy trwale się umie zachować. I tyleż razy spadałem...

  Choć wcześniej szczyt osiągałem, sylabowiru perfekcji - wtedy to ja mogłem udzielać lekcji,

  dowolnej bandzie profesorów - staruchów, co wg mnie bardziej nadawali się na pastuchów.

  Słabe ich były kije odwagi serca, szli taktowani według Gigaherca. Gigla mnie ta heca,
historia bunt wznieca - Stefan przebiegł setkę w osiem, ja kilogram rymów znoszę. Maria sześć o tyczce skoczy, dzieciak wstanie typ proroczy - co będzie widział przyszłość; zdiagnozują to jako chorobę, którą najlepiej leczyć zastrzykami.

  Zło ukrytymi oczami,
od dawna na nas tu łypie.
Lecz ich gierka trochę się rypie...

  Tak, kurMa - zrypałem Ich świat,
              aż taki był ze mnie psubrat. Nie miałem fazy chrząstki,
nie dla mnie marzeń kąski - oprócz tych kilku diamentów, w młodości ..gdy los mi za dzielność mościł. Za upartość,

 za nieodmierzalną wedle ich gadania, ..- wartość.

 Za hardość ducha nie widzianą, że wciąż mnie obgadywano.

  Lecz ja, przykryty piaskiem, czekałem - by wstać radioaktywnym blaskiem.

Ja rację miałem, ja udowodniłem - ja, przy murku zła i z powrotem byłem. Ja wróciłem - jeno się trochę zmieniłem...


 zmieliłem, zmyliłem, zgubiłem - coś, a może właśnie To - straciłem, na drobne się rozmieniłem. Nie chadzaj ty już złą drogą, jam sprawdził - oni krótko tak mogą.

  Ale gazetom też nie wierzaj. Bądź
 w typie sprytnego zwierza, co potakuje
 ...a dziki plan w ślepiach knuje, i w puszczy marzeń
wciąż tajemną swą nitkę produkuje.

 Antoine de Saint-Exupery - żył dawniej człowiek, jak dziś liczni my. Żył we tamtych czasach,
 jak dekad okrasa. I Salinger drugi taki -
wiek później ludzie-robaki ..drążą szpalty magazynów, "nie znają już dziś ani rymów".

 Przyjdzie taki czas, że ludzie nie będą już mieli snów, że powiedzą że to też "legendy przodków" - jeśli się utrzyma ta sprzedajność gadaczy-powtarzaczy, łatwy rodzaj pracy. To już taka prostytutka z drogi ma więcej uczciwości, bo ona przynajmniej młodym nie wciska kitu

 Tak, głupi naukowcu - oj, czekaj ..ja cię dorwę. To już fałszerz od gry w trzy kubki, mniej jest oszustem i zdrajcą, niż wiele dzisiejszych profesore - co dużo pieniędzy biorą, za przebieranie słowami tak, że to jest właśnie daleko od prawdy. -A takim co szczerze szukają, nogi i inne laski podstawiają. Nikt ci potem profesorku nie pomoże w razie pożaru, dla ciebie nie użyję daru

 Dla ciebie nie rozedrę kurtyny czasu,
rzucając parkę jaźni asów.
Sypiąc iskrami woli,
której "fizyka" nie poskromi.

Ja jestem fizyka, ja duch ruchu joysticka.
Ja zmieniam co jest na ekranie, każdy tak mocną ma banie.
Tylko ci powiedzieli, wmówili - że oczami się patrzy; byśmy nimi nie robili.

Oko - wola - myśl i wiara -
..wygnie w pałąk cara.

 Armię wielką skryją kurzem,
długie sumienia podróże.


Są we każdym granaty, co rozpier....ją chwilę
  masz ich tylko ileś.


 Pharras symetrii snu cię odnajdzie,
gdy skromność zgubisz na rajdzie.



Posłuchaj mej katarynki,
 to gwiazd krążownika są ścinki. ------------------------------------------------------------------------
dekiel marnowany, we heblu tkany - dany
jestem rozłożony na rany.. O rany, teleportował się ..."na asfalcie"

gdzie pierwsze przyjaźni zawarcie w oczach zdarzyło,
odbite dni wielu rozjebanym ryjom - lata osiemdziesiąte,
gdy z bólem brzucha od piąstki wracało dodom dziecko co dziesiąte.

  I ja żyłem wtedy, ponad współczesne trendy -
jakoś wszystko było wówczas bardziej siermiężne, niż teraz
a i tak lepsze, niż ta pustota w oczach co dziś ludzi udają.

 Napisałbym lepsze programy, niż ich zachowania wyszukane
mówił jedwabnik wychowany na ziemi trudu długiej modlitwy.

 więcej umiał niż Belg, i nie bał się Szweda
 szedł nowy typ jeżozwierza - telepatyczny zwracacz Zdarzeń, hej satelito namierzaj -
ja już w Ciebie byłem w odwrotnym czasie.
Punkcikiem na większej trasie, pikselem w gwiezdnym atlasie -
 niepowtarzalnym - zbiorem intencji wyliczalnym
w praktyce, gdzie bardziej byłem w piaskownicy wciąż niż w lektyce.

 Jeszcze biją dzwony,
a już elektro-energetyzują się trony.
Energia zmieni rzeczywistość, bo nie tak jak prawią Istność -
nie tak świat istnieje, niż obcy wiatr przez pajęczynę we literkach mędrca wieje.

Nie tak inny szum energii ruchu spirali we węgorzu idzie po ciemnym dnie jeziora,
niż miałem ja po rdzeniach dla waszego udawacza upiora, fałszywego uczonego
 chodźcie, wytłukę was co do jednego. Nagabywałem, uzbrojony w dawno niewidzianą tu broń
  widać, że "Pan Bóg" zmarszczył skroń.

Istnienie

zamiast "Pan Bóg" mów i myśl- radził Eckhart Mistrz
okazuje faktycznie mistrzu, tędy więcej umiem
zrozumieć.

Nie mów robotowi jak złożyć płaszczyzny wzorków, bo i ty staniesz wśród upiorków - terakotowych robotów, powtórnie Od-Jaźniowanych botów.
Nie ucz się od gazet z Kiosku Ruch-u prowizorki, bo nie tak wyświetlasz umysłem wzorki, szlaczki

nie tam decydujesz czyś świntym, czy typ lajkozacki - łajdak wieloznaczny, przykład pokraczny.

dzieciom, z przedszkola przyszłości. To nam tera będą zazdrościć. Pójdź dziadzia, podejdź no do okna - historia bywa psotna. Myśl poety ulotna, zmieniła się w kamień; Polska zawsze ostanie.
Za dużo agresji - chce Niemiec i inny wróg, między Polakami. Kto spokojny- z nami. "Z Nami" - ..a stali już więksi między onymi; ich historia opowie czyny,


  Polska zawsze bedzie, teraz już na przedzie; innych powiedzie. We Światło przyszłości, gdy wyginą normalni i prości. Próbowali nas trzymać w komiksie

 jeno ramki coś - wiesz Kazik - były za ciasne. To żem pokazał, co Polak potrafi - i wyszedłem z dowcipu - i stałem; gdy diabła w sercu zwyciężałem - w wieczności jak coś warte długu się zapamiętałem.

 Zapisałem niby się na murku,
historię swą, po życia zdarzeń sznurku. We innych się też jeszcze dziennikach, na-rozpraszałem...
ja, niby żywy-klimat ..coś a'la te bakterio-chcice, widzę, przetrwać się starałem
wirusy myśli, grzybnie zazdrości, ospy jazd i schiz - życie we innych wiela-mocno pasmach sunie, niż wasz mędrzec na sankach z atramentu po papierze umie. Nie tak inny, nasz statek - po orbitach skacze, niż profesore tu - pusto gdacze, nie oszukałyby robota te literki

więc jak śmiesz dawać dziecku popsute cyferki, brudne - już wiemy,
 okazały się ułudne. Idą cudne oczy, dajmy nowym dzieciom pośpiewać semantycznie
 lub cię profesor Ksawery zmrozi okiem post-emprycznie. Znał apriori i aposterori,
  jeno tera bał się własnej doli.

 Rachunek każdy musi uiścić, nim wyjdzie lub zostanie w Trwania restaruacji; podobnież autor tej narracji.

  Zabraknie Cię w naszych przygodach, szkoda.
Mówił do mnie jeden sen, że do dzisiaj klnę -
gdy kto kiedy pokazał mnie jakie białe proszki, upadają tędy bożki

aniołowie - stają się niezdarni, i o tępej głowie.

 Zapragnie mnie w przygodach ich w odległej stacji gwiazd,
paczka przyjaciół i żona blondynka na wiele żyć - beze mnie teraz tkajcie,

 żegnajcie.
 Ten sen nie był miły, a to było wtedy - kiedy się duszyczki rozdzieliły,
 atlasy- zbiory Boga nad-matematyki.

Od dawna skruszony,
żem, odkąd się w mnie wpiły zła szpony - rozmieniłem się na uznania żetony, żeby o mnie nie gadali źle

coraz mniej byłem sobą, a więcej - tą, co toczy wszystkich chorobą.

nie było wtedy przyjaciół, żeby podać mi rękę
więc wracam - mam metalową szczękę
wróciłem nie całkiem taki sam, był namiot a jest wig-wam.



W kabinach holograficznej winy, jesteśmy cały czas na-niby.
 Jesteśmy obserwowani, jak wobec pokus się trzymamy.
Ja trzymałem się słabo, z człowieka stałem się żabą.
Na powrót się zaczarowałem, lecz w zaułek cię jeszcze wołałem:

w następną zwrotkę, którą przy kamiennym murku
 opowiedział ci żebrak pochylony, ale oczy jego świeciły:
widziałem we innych okularach echosond myśli,
że istoty pomiędzy nami trwają i kombinują przy słowach co prompter łba wyświetla.

 Czytasz czasem w łbie z promptera,
 ktoś ci przez ramię spoziera
pasożyty jaźni, czyhały w dragów łaźni
i od zarania rozmazy - są długo w głowie twej jak wyrazy.
Podstawiacze liter słów, ..ej czekaj- mam pomysł nowy znów?

 Niby list bez adresu nadawcy, jeno wiem od kogo
odkąd się skapnąłem idę z nimi w pogo.
I żywiciele wypowiedzieli wojnę swoim pasożytom,
niewidzialnej grzybni zdolnej do sterowania umysłami,
która za pomocą furtek w tryby mędrców próbowała zakazać o tym mówić,
i szukać - udając jednocześnie, że wszelakiego życia poszukują po planetach i jaskiniach.

 Cała nauka to udawaczka, jakich mało
 tania dziś jak panienka z kabaretu, trudno
 wiążąca koniec z końcem. A powód ze Słońcem

 nie tak inne liny czasu wiją, niźli dzwony rzeką spojrzeń płyną
 nie tak inny Indianin, w półmroku czeka otchłani

 ..tak jak w kiosku "Ruch"-u, kupujesz los i tam na nim masz numerek -
potem sprawdzasz, czy wygrałeś. Tak i ciebie sprawdzą, podobnie
oni istnieją - każdy uczynek nasz widzą, niby widzowie w teatrze. A podzielili się na dwa obozy



Wiesz dlaczego tyle zła niesprawiedliwie atakowało cię kłamstwem próby, z ust i oczu osób -których w ogóle nie znasz ?
  Ponieważ istoty w nich były, nimi sterowały - kiedy w pobliżu akurat nie było twoich krewnych, czy innych etatowych dręczycieli- przeszkadzaczy używalnych zdalnie, uchodźców wodzonych astralnie.

  
Ileż razy zdarza się, że gdzieś wyjdziesz i
atakują cię, osoby wcześniej nie znane ci.

Istoty nimi bowiem wodzą,
w czas kiedy krewni mało cię obchodzą
- bo są daleko, we innym mieście za rzeką.
 Wtedy istoty mogą wchodzić na krótko po oczach między bułki z pomysłami innych,
 którzy akurat są w twoim pobliżu. Trochę nawet z twoich spojrzeń mogą się te obawy-schizy zreplikować w ich źrenicach, niby kody wirusów telepatycznych myśli

 We matni niewidzialnych istot trwamy,
 rzadko z słoika się wychylamy.

  rzadko wiemy, po której stronie krosna Snu tak naprawdę jesteśmy
..budzimy się wtedy i myślimy że zwariowaliśmy, staramy się więc zapomnieć Sen choć wiemy, że to w nim byliśmy bardziej na Jawie, niż tu "na jawie" po przebudzeniu - dziwnym zapadnięciu w trans?..

  Inaczej wszystko jest niż mędrzec wije,
za niego zły duch toast pije. Inaczej suną fajerwerki

dlaczego literki
święte odczytał narkoman na nowo w tęczy?

 Tak samo jak kleryka dręczy, wątpliwość w chłodnych korytarzach

tak inny ktoś w sumieniu naparza, choćby w dresie szedł koło bloku.

 Splot musiał być wyroków, i sama planeta duchownych- to też by może było nie całkiem teges,
do rzeczy - choć pewnie gdzieś tak mieli, taką rewolucję - i sobie nawzajem wkręcili...




 Taki gdzieś komentarz znalazłem, nie wiem czy dobry:

czupakabra do drwal74: Ja Ci zapłacę te 160 euro za kubik drzewa. Ale daj mi zarobek 2200 euro. Widziałeś może Niemca co za Adidasy da 375 euro albo za grę na pc 190 euro? A u nas zarobki 1600zł a Adidasy 375zł a gra 190zł. A normalnie w Niemczech but 60-90 euro a gra 50euro. I teraz zapytam czemu ja np. gry nie kupię za 50zł. Czemu jak kupię w Polsce zachodni towar to jest gorszy lub chrzczony i za drożej niż u nich. Czemu opłaca się lecieć po luksusowy towar do Francji i z kosztami przelotu wyjdzie taniej niż zakup (wątpliwej jakości) tego samego ale droższego w Polsce?

kuniec komentarza: Taki natomiast zwrot znalazłem gdzieś później wieczorem, na innej stronce:

tak naprawdę chodzi im o dostęp do źródła Boskiej Energii przez nasze dusze

koniec cytatu. Że niby jak - w naszych duszach miałby być jakiś tunel-kabel ..do pra-Źródła boskiej Energii??!! -Kto wie, Ecik.. zwłaszcza, że coś mi się przypomniało. Był taki czas wiele lat temu w moim życiu, że specjalnie chciałem wyglądać źle - nie jadłem, czy piłem to nie pamiętam, paliłem papierosa za papierosem dopóki byłem w stanie się zaciągnąć, bo później już fizycznie nie mogłem rozpalić gdyż płuca nie wykonywały wdechu - .. i tak dalej, i tak dalej. A jednak skądś wciąż miałem siłę.. okazało, że człowiek/życie - jest jak gdyby z gumy; nie jest to drewniana czy plastelinowa figurka, którą łatwo skruszyć, jak ci powiadają i zapewniają w gazetach. Może to wtedy brałem tą energię - z głębi swej duszy, przez to połączenie z Wszechwieczną Boską Energią? -Kij wie brzdąk, może wielu osób to nie obchodzi, takie rozważania ni z gruchy ni z pietruchy; ale mnie się to naprawdę zdarzyło.

 I przeżyłem (choć wiele osób to zdziwiło). I jak nowy wkrótce potem byłem - dziwną, dziwną człowiek jest rośliną.. Odrasta, i na niejednej planecie wygraliby ludzie wyścig ze chwastami.

  ..Ups?.. - sorka, już miałem kończyć, ale normalnie jeszcze jedną ciekawą rzecz gdzieś przeczytałem, że komuś się nasunęła taka refleksja:

  " gdyby nie było Smitha, nie byłoby Neo - i na odwrót ... "
Poniżej gwiazdozbiór Strzelca, widziany przez różne rodzaje oczu i urządzeń - naszymi oczami to czarno-białe, trzecie od dołu; ...w sumie można widzieć lepiej. Istnieje dużo tego, czego nie widzimy - może nawet więcej tam tego się kryje, niż jest tego co widzimy, i naukowiec opłacany nam mówi, że tylko to mamy badać co widzimy, oczami.. Taak, i co jeszcze - stary dziadzie, okrutny dla dzieci które za miedziaki oddajesz na pastwę?


  Oczywistym jest, że innych form życia, inteligentnych od nas mniej lub bardziej, powinniśmy poszukiwać we wszystkich częstotliwościach i zakresach fal (bo i nie wiadomo, gdzie my sami skończymy, za bilion powiedzmy lat..) - a nie tylko w tym wąskim spektrum, które widzą nasze oczy. Tyle tam zasiada tych "mądrych" po radach uniwersyteckich i innych ciałach opiniujących kierunki badań - a jakoś nikt tego nie powie głośno, się nie wychyli ... Jaka jest wiarygodność tych ludzi?? -jaka jest wartość tych wszystkich honoris causów i innych nagród, które sobie poprzyznawali za to, że nikt z nich nie wynalazł czegoś co by sprawiło, że byśmy go kojarzyli po nazwisku? - ..a to z naszych pieniędzy jest przecież ta cała "oświata" utrzymywana, i pensje tych wszystkich umysłowych zdrajców?


----
+++-----+++++++- Żyję w elektronicznym śnie
noc ma oczy, tak rzadko zadziwione

oczy oczy, co wy właściwie ukrywacie pod tymi goglami? co by się ukazało gdyby zdjąć ludziom oczy, przecież zło albo światło mieszka tamtędy..

dusza istnieje, z Ziemian się śmieje
konglomerat obcych, którzy żonglują nami ze innego wymiaru.

Idzie bitwa o Ziemię, a twój wiatr w którą wieje?
 Tego nie było w s-f, Sądny Dzień to kein blef - Kain zabił Abla, a mnie pokrywka od dekla odpadła, w górę wystrzeliła -

na chwilę w czyimś umyśle gwiazdka zaświeciła ? zamigotała-refleksja skalą horyzontu niemała
-Powiadali w obserwatorium, że tych dziadków ze swojego mózgu z "Było sobie życie", 4 wysłałem do prosektorium. Ale to ja widziałem przyszłość, a na czyim obrazie w głowie - tak jeszcze wyszło?

  Pejzażu.
A na niejednym pędzla życia wirażu, piękno jego polegało. Czasem nie słowo, a polskie spojrzenie się rozlegało - między ludźmi, zwierzętami, drzewami. Dobry Duch czasem był między nami - tak jakby oprócz tych larw, istniało jeszcze - we odczuwanym, a niewidzianym przez nas wymiarze - Życie innych barw.

  Hej - pytał jasnowidz - czy widzisz ludzi z pierścieniami?
Przywędrowali tu przez dziwny śmiech czasów; zadyma zanosi się nad rozróbami - ponad dawnych obrazów scenami, idą czasy długo przepowiadane - przez nasze pokolenie, będą one podziwiane -
później gdy to przeżyjemy, a wielu też
słów do ciekawych osób - już nigdy nie wypowiemy.

 Zatrzęsie się ziemia, i wstaną tacy co postaci nie zmienia - zdanie przez nich wypowiedziane, od obu końców czytane! !

  Widziałem rzeczy, w które nie uwierzyliby fizycy teoretyczni - nadawał Marian, co zbytnio nie trzymał się wytycznych.

Widziałem ściankę czasu, i że dwa typy są dla nas atlasów. A jedne zostaną spalone,
 imię starte, szansy Losów utracone.


powrót na stronę główną