Fragment świadomości księcia uroczych gwiezdnych pająków, które są strasznie skuteczne i szalenie odważne - nadaje do innych fragmentów siebie Wielkiego: - księcia:

   Nie jesteście ludźmi. To kit, człowiek to jest taki pojazd, wynalazek.

   Dawno temu wielki pojazd, 5 tysięcy pająków, i 1 książę Ty: -w każdym z nas. We fragmenciku;

    awaria; przejęcie; transport; uwięzienie; terapia


      Ludzkość. Wcześniej tu był tylko Ocean, w stanie takiej deprechy że nie było większych szans na Przyrodę czy Cywilizację.

        Ale wtedy pojawiliśmy się my, przetransportowano nas tutaj.



       Kiedyś jedna osoba, później fragmenty i to połączone z wodą fragmenty, przez co mamy uczucia.

          Nasza rasa poznaje uczucia dzięki nam, jak to jest mieć emocje, normalnie uczucia tej! - hej, a to na skutek dodania wody do fragmentów księcia.


Ja jestem ten fragment który sobie przypomniał, zrozumiał że nie jest tak naprawdę człowiekiem tylko fragmentem takiego księcia z kosmosu, normalnie przypomniała mi się impreza jak żeśmy tu dolecieli

i nas porobili w ludzi, pokasowali pamięć, rozdali dowody - świat pomogli zbudować, tak żeby coś się działo, żebyśmy nie czekali w nudach aż nas nasi znajdą. Stąd historia.

Samo się nie zrobiło tu nie ożyło, przyrodę i ludzkość pocisnęli z oceanu i księcia. Miasta im pobudowali, te zlepki fragmencików wystartowali w takich okolicznościach że zlepki uznały że są tymi ludźmi, których zobaczyły


..no i to by było z grusza na tyle.
  Aha, potem jak zaczęli dodawać gości z innych światów to już się to zaczęło kręcić samo własną swoją mocą i unikatowością, "ciekawa terapia wymknęła się spod kontroli" i hula teraz jako wyrywna cywilizacja


     Ale primo to i tak wszystko jest w wymiarze symulacji, razem ze Stanami Zjednoczonymi, ich Kongresem i całą ich historią

     A secundo zmierza po nas nasza rasa

        żeby nas zlepić z powrotem w jednego i zabrać do domu.

           Należy zatem zachować godność i szanować innych, bo owi inni to możemy też być my.

   Gdyby było żywe zwierciadło. I gdyby ktoś je rozbił. I gdyby tafla zwierciadła rozpadła się na liczne drobne odłamki, które spadłyby na podłogę. Ale że to było żywe zwierciadło, odłamki też byłyby żywe. Ino by pamięć siadła z braku całości systemu, dlatego odłamki myślałyby że są odłamkami, widziałyby inne żywe odłamki w ruchu więc wydedukowałyby że to jest taka rasa i jakoś tam sobie powstały (stawiałyby różne hipotezy) ale jeden odłamek, taki dość uparty i ze skłonnością do eksperymentów, poszukiwań znaczeń i sensów, przyczyn i odpowiedzi - jakimś trafem przypomniałby sobie jak byli wszyscy razem jednym lustrem i o co w tym chodziło - to to jest taka sytuacja.

   Kiedy wam relacjonuję że ci którzy uważacie się za członków ziemskich narodów, jeżeli macie nogi i miednicę w kształcie jak u człowieka, to jest prawdopodobne że jesteście zlepkami fragmentów księcia nieustraszonych pająków oraz fragmentów oceanu: świadomość i myśli pochodzą od księcia, a uczucia i ich wrosty w świadomość daje woda.

     Nie byliście żadnymi ludźmi, wszystko to był kit, eksperyment - nawet taki ciekawy, i z ładną szatą graficzną. Ale zmierzają ku nam z domu, więc pora kończyć ze schizami.

  Cała ta ludzkość to taka wkrętka, machinacja, psychomanipulacja. Dwie mieli tu istoty, rozmienili je na drobne i te drobne to są ludzie. Zwłaszcza jednej z tych istot dużo fragmentów jeszcze zostało i są widoczne: a są to wszystkie morza i oceany, jeziora rzeki i chmury razem wzięte. Kiedyś to była jedna wielka istota, a później w ramach takiego jakby samobójstwa rozdzieliła się na liczne drobne cząsteczki. Które mają świadomość i żyją, czują. Szanujcie wodę.




Należy szanować sąsiadów, ale wiadomo że bardziej dba się o własną rodzinę, niż o te inne rodziny które mieszkają wokoło.

  Podobnie, choć generalnie tak zwani ludzie z różnych kontynentów nie czują do siebie wzajem nienawiści i jest taka dosyć-dosyć atmosfera światowej wspólnoty, to i tak najczęściej staramy się jak najlepiej reprezentować swój kraj i to jemu życzymy dobrze.

   Każdy ma prawo życzyć dobrze swojemu krajowi, tak jak własnej rodzinie. Ich interes preferować.

     Kiedy interesy się krzyżują, wynikają tarcia, potem stąd armie i wyścigi zbrojeń.
      Nie potrzeba do tego agresji, to się samo układa, po prostu to tak jest.

      Ja to rozumiem. Lecz odkąd przypomniałem sobie sceny które uważam za preludium zjawiska ludzkości (właściwie, to jest terapia. Terapia uznała się za cywilizację, a poza tym wymknęła się z ram założeń) czuję się zobowiązany zaalarmować, że tera to wszystko staje w zupełnie innym świetle - te armie, to strzelanie do siebie - skoro w słowie "inni" zaczęło coś nie stykać.
      W jego znaczeniu. Nie tak łatwo jest znaleźć jakiegoś innego, go pokazać. -Twarz może być inna, ale czy w środku to jest na pewno inna osoba ? -Czy może jednak kurwa nie i kiedyś, kiedyś ..?

     Ty zgaduj. Ja już nie muszę.

      -Muszę za to poinformować inne fragmenty księcia nieustraszonych pająków, że nie jesteśmy wieloma istotami tylko jedną, i nie jesteśmy jakimiś ludźmi bo człowiek to jest pojazd i tam w środku zwykle ktoś jest.

     Bo jeśli jest tak jak ja to widziałem hen! -Wstecz pamięci, że ci którzy zbudowali te wspaniałe budynki pocisnęli ludzkość z przechwyconego w kosmosie takiego księcia nieustraszonych pająków, podzielonego na fragmenty popuszczanego w czasie w różnych ludzi cząstkami umysłu z kasowaną pamięcią - ale: !Jeszcze do tego, do każdej cząstki, dodawali wodę - fragmenty, z kolei, oceanu; który był zasadniczo drugą istotą, jaką mieli do dyspozycji...

     ..to należałoby zwołać naradę z udziałem przedstawicieli sztabów najbardziej liczących się militarnie państw z różnych kontynentów i wybrać w którymś z nadchodzących lat jakąś porę roku, na przykład jesień - i żeby w tę porę roku wszystkie rakiety i lufy wycelować w jeden tylko, bardzo ważny cel i kierunek uzasadniony pilnie:

       W słowo "inni".

         Inni - to był wielki kit. Inaczej jest.

         Kiedy jedziesz pociągiem i jest sporo ludzi w wagonach, patrzysz wokoło po twarzach - to jeszcze i tak nie masz pewności, czy tym pociągiem jedzie więcej niż jedna osoba. -Nie masz pewności, że to są inni. Nikt tego nie udowodnił.

           Przyjęto to jako założenie domyślne dawno temu, bez żadnego sprawdzania, być może wskutek czyjejś sugestii.

         Okazało się to przeoczeniem poważnym w skutkach. Świadczą o tym wojskowe cmentarze w całym świecie przeobrażonym spuście wody.

           Takie rzeczy, to trzeba sprawdzać - zanim porobita se armie i te bitwy wyprawiacie.

             Ile tu jest osób, w tym świecie - czy dużo ta liczba ma cyfr.

                Bo mi się wydaje że nie.


Właściwie to nie wydaje, tylko tak jakoś przypomniało się - he, he.

   Dawno, dawno temu - zanim wkręcili tu nas w ludzi, że się jest takim człowiekiem i chodzi, gada, czyta prasę.
Planuje zbudować dom, spłodzić potomka, zasadzić drzewo. Czyli przedłużanie tego eksperymentu.
-A powinno się planować powrót jako cząstka w całego księcia nieustraszonych pająków i kontakt z własną rasą, która zresztą do nas się zbliża, już wie gdzie jesteśmy

..więc od tego tematu i tak nie uciekniecie, obojętnie jak bardzo byście chcieli być tymi ludźmi i na trumienki swe czekać jako wam to wszystko powkręcali, że się jest takim człowiekiem, się rodzi się żyje i się umiera, i to tak ma być ..bo to tak jest.

   A to jest wszystko kit. -Się jest fragmentem księcia nieustraszonych pająków połączonym z fragmentem oceanu. Stąd się ma myśli i uczucia, a nie zawsze się zgadzają. -Ciało ludzkie to jest pojazd, ruchoma obudowa jakby.

Poradnik dla połączeń fragmentów księcia nieustraszonych pająków z fragmentami kosmicznego oceanu


dosyć schizy z byciem ludźmi - Nie było tak, Stefan !
  Witaj! Jeżeli uważasz się za człowieka, chcesz w życiu odnieść sukces, sobie poradzić, albo chociaż wystąpić godnie, ale są problemy bo tak naprawdę jesteś połaczeniem fragmentu księcia nieustraszonych pająków i fragmentu kosmicznego oceanu, z ukrytą pamięcią obu istot, żyjącym wewnątrz terapii eksperymentalnej gdzie stworzono warunki aby uznawali się za cywilizację z własną historią i genezą, chociaż niektóte dawne epoki im wymyślono a najświetniejsze budynki dostali gotowe i do dziś sami tak ładnie nie umieją budować - to jest to poradnik dla ciebie!

1. Nie wkurwiać oceanu! - to po was nie przejdzie o punkcie wyczerpania cierpliwości. Zgrywanie wielkiej cywilizacji, dorabianie ideologii do swojego pędu ku władzy, godności i bezpieczeństwu, ogarnianie otoczenia żeby przyklepywali - to jedno.
      A żeby za bardzo nie wkurwić - to druga, także bardzo ważna sprawa. Ocean jest duży i nie musi budować przemysłu, żeby wam sprostać - bo może po was przejść. Wtedy już wątpliwości by opadły, że to jest żywa istota z którą tu mieszkacie.
         Można też zrozumieć to wcześniej.

2. Nie gotować wody!

3. Szanować uczucia istot w otoczeniu - rozumiejąc, że nie wiadomo czy to są w ogóle inni.



     A gdyby na wielkim placu gdzieś pośrodku dżungli wieczorem setki bębniarzy siedziały i wybijały wspaniały rytm, i szłoby dobrze aż by się niektórzy zmęczyli albo poszli w ostry boczny trans, tak że gubiliby rytm i zmieniali, i coraz więcej bębnów poczęłoby wydudniać co innego, jakieś wolniejsze takty i sekwencje...

   Wiadomo, że wspaniały rytm już by nie wybrzmiewał tak czysto i donośnie, że mieliby problemy w ogóle z jego utrzymaniem na przyzwoitym poziomie.

   Podobnie z uczuciami. Jeżeli wielu czuło się dobrze ale liczni też byli smutni, ich łączny wymieszany "rytm" uczuć w którym trwali ledwie był przyzwoity, jako taki.

--



   Ci którzy uważacie się za ludzi i członków różnych narodów: - Wasi przodkowie mieli swoich przodków. A ich przodkowie mieli swoich przodków. Ale ich przodkowie już nie mieli swoich przodków..

   ..bo to wszystko pewnego dnia rozpoczęli niby dożynki w Las Vegas, po uprzedniej fazie przygotowań, wobec sposobności czasu, miejsca i powodów.

   To nie w naturalnym biegu czasu powstała sama z siebie wasza rasa, tylko to jest taki rozbudowany eksperyment i was polepili z istot większej skali. A ja sobie przypomniałem i to jest tego typu sytuacja.

   Teraz możecie dalej lecieć w rajdach osobistych karier i ścigać się między sobą całymi narodami, albo zatrzymać się i sprawdzić czy ja dokładnie wiem co mówię - że ta cała ludzka cywilizacja z jej historią - to ściema i prowokacja, że wkręcili nas w te schizy że się jest ludźmi a każdy obcy i w ogóle inny, drugi - a żeśmy kiedyś byli takim jednym wspaniałym księciem nieustraszonych pająków, który leciał objąć nowe światy dogadane z rywalizującą rasą w asyście około pięciu tysięcy pająków w kosmicznym pojeździe,
      natomiast uczucia mamy z wody, która fragmentem i fraktalem jest oceanu, również stąd niepochodzącego, który chyba już kiedyś miał was dosyć i waszego schizowania, skoro po was przeszedł i dlatego macie takie słowo "potop".

   Opamiętajcie się, kurwa...
   Gdy żołnierze Radzieckiej Rosji spychali Wehrmachtowców z powrotem w kierunku ich domostw, wzdłuż i wszerz Kraju Rad radowały się umysły jasnowidzów i światłych ludzi, a nawet ciemnych - choć może nie wszystkich, bo wiły się propagandy i myślano ku różnym przyszłościom.

   W dowództwie Armii Czerwonej w czasie wielkiej kontrofensywy nie działał Związek Miłośników Kultury Ukraińskiej ani innego typu tajne lub jawne organizacje zrzeszające fanatyków i sympatyków narodu ukraińskiego.

   Mimo to, nie do pomyślenia było żeby któryś generał wykręcił ze swoimi armiami na południe i spalił tam kilkanaście ukraińskich miast wraz z portami, zniszczył wiele fabryk i plonów bo po prostu nie lubił Ukraińców.

   To nie oni byli śmiertelnym zagrożeniem dla Rosji i nie wolno było tak na nich tracić żołnierzy, sprzętu, nawet jeśli ktoś ich nie lubił.

   Kiedy walczono z pożarami, to mądrze zrobili ci którzy poszli walczyć tam gdzie płomienie były już bujne i rozszalałe, nie szczędząc przy tym życia ni zdrowia, ni trudu.
   Ale jeszcze mądrzej zrobili ci którzy poszli zburzyli dom podpalaczy.

   Ręka uchodzi z rękawiczki - a pozostają dziurawe pola i spalone porty, zniszczone mosty.
"W tym drugim nazwisku też ładnie pokazał. Nawet nasi musieli werbować antyklakierów przeciwko niemu, tak momentami błyszczał - pomimo obciążania go programami i dolegliwościami."

   Pytanie do osób które pozwoliły komuś we własnych umysłach sformułować bądź same sformułowały i wyemitowały myśli o charakterze: "Jeżeli ktoś pisze o darzonej szacunkiem postaci z ukraińskiej historii, i to w dodatku nie jakieś trawestacje tylko kluczowe fakty z perspektywy kogoś kto nie był daleko, o których nie wiedzieli sami historycy na Ukrainie - to niech on się też zachowuje w taki sposób trochę jakby szedł przez muzeum, a nie że robi co mu się podoba."

     Jaki procent jego życia powinien być udawany ? 5% ? -Tyle żeby przykryć swoje największe wady i odchyły od tego jak osoby starają się wypadać na nagraniach ?

       Ale wtedy przecież no siłą kurwa rzeczy tak samo w 5% nieautentyczny jawiłby się

wchodząc klatką schodową - sąsiadom,
w parku po zmierzchu nadymając korpus - tasującym oczkami go drabom
na targu zgrywając cwaniaka - odmierzającym warzywa babom
schroniwszy się w las, uciekając przed emitowaną z wież męką -
zwierzętom
Z plaży patrząc przez, ponad morze, zamyślon o losie kraju
rybakom w dali na kutrze i tuż obok studentom na haju.
Tak samo 5% nieautentyczny byłby w wypracowaniu licealnym
i w ataku szału, gdzie czas, bezruch i korytarz szpitalny.

     Czyż miały prawo tamte osoby zakładać że te 5% nieautentyczności, sztuczności, przyzwyczajenia do udawania kogoś innego w pięciu procentach - taki ktoś mógłby nagle zdejmować potem jak czapkę ilekroć siadałby do pisania o ukraińskim prowidnyku, i by znikało to 5% fałszu z jego minut i twarzy, spojrzeń i ruchów, rytmu głosu i tonu słów, myśli i zdań, liter ?

     Na pewno nie.