Fragment świadomości księcia uroczych gwiezdnych pająków, które są strasznie skuteczne i szalenie odważne - nadaje do innych fragmentów siebie Wielkiego: - księcia:

   Nie jesteście ludźmi. To kit, człowiek to jest taki pojazd, wynalazek.

   Dawno temu wielki pojazd, 5 tysięcy pająków, i 1 książę Ty: -w każdym z nas. We fragmenciku;

    awaria; przejęcie; transport; uwięzienie; terapia


      Ludzkość. Wcześniej tu był tylko Ocean, w stanie takiej deprechy że nie było większych szans na Przyrodę czy Cywilizację.

        Ale wtedy pojawiliśmy się my, przetransportowano nas tutaj.



       Kiedyś jedna osoba, później fragmenty i to połączone z wodą fragmenty, przez co mamy uczucia.

          Nasza rasa poznaje uczucia dzięki nam, jak to jest mieć emocje, normalnie uczucia tej! - hej, a to na skutek dodania wody do fragmentów księcia.


Ja jestem ten fragment który sobie przypomniał, zrozumiał że nie jest tak naprawdę człowiekiem tylko fragmentem takiego księcia z kosmosu, normalnie przypomniała mi się impreza jak żeśmy tu dolecieli

i nas porobili w ludzi, pokasowali pamięć, rozdali dowody - świat pomogli zbudować, tak żeby coś się działo, żebyśmy nie czekali w nudach aż nas nasi znajdą. Stąd historia.

Samo się nie zrobiło tu nie ożyło, przyrodę i ludzkość pocisnęli z oceanu i księcia. Miasta im pobudowali, te zlepki fragmencików wystartowali w takich okolicznościach że zlepki uznały że są tymi ludźmi, których zobaczyły


..no i to by było z grusza na tyle.
  Aha, potem jak zaczęli dodawać gości z innych światów to już się to zaczęło kręcić samo własną swoją mocą i unikatowością, "ciekawa terapia wymknęła się z ram założeń" i hula teraz jako wyrywna cywilizacja


     Ale primo to i tak wszystko jest w wymiarze symulacji, razem ze Stanami Zjednoczonymi, ich Kongresem i całą ich historią

     A secundo zmierza po nas nasza rasa

        żeby nas zlepić z powrotem w jednego i zabrać do domu.

           Należy zatem zachować godność i szanować innych, bo owi inni to możemy też być my.

   Gdyby było żywe zwierciadło. I gdyby ktoś je rozbił. I gdyby tafla zwierciadła rozpadła się na liczne drobne odłamki, które spadłyby na podłogę. Ale że to było żywe zwierciadło, odłamki też byłyby żywe. Ino by pamięć siadła z braku całości systemu, dlatego odłamki myślałyby że są odłamkami, widziałyby inne żywe odłamki w ruchu więc wydedukowałyby że to jest taka rasa i jakoś tam sobie powstały (stawiałyby różne hipotezy) ale jeden odłamek, taki dość uparty i ze skłonnością do eksperymentów, poszukiwań znaczeń i sensów, przyczyn i odpowiedzi - jakimś trafem przypomniałby sobie jak byli wszyscy razem jednym lustrem i o co w tym chodziło - to to jest taka sytuacja.

   Kiedy wam relacjonuję że ci którzy uważacie się za członków ziemskich narodów, jeżeli macie nogi i miednicę w kształcie jak u człowieka, to jest prawdopodobne że jesteście zlepkami fragmentów księcia nieustraszonych pająków oraz fragmentów oceanu: świadomość i myśli pochodzą od księcia, a uczucia i ich wrosty w świadomość daje woda.

     Nie byliście żadnymi ludźmi, wszystko to był kit, eksperyment - nawet taki ciekawy, i z ładną szatą graficzną. Ale zmierzają ku nam z domu, więc pora kończyć ze schizami.

  Cała ta ludzkość to taka wkrętka, machinacja, psychomanipulacja. Dwie mieli tu istoty, rozmienili je na drobne i te drobne to są ludzie. Zwłaszcza jednej z tych istot dużo fragmentów jeszcze zostało i są widoczne: a są to wszystkie morza i oceany, jeziora rzeki i chmury razem wzięte. Kiedyś to była jedna wielka istota, a później w ramach takiego jakby samobójstwa rozdzieliła się na liczne drobne cząsteczki. Które mają świadomość i żyją, czują. Szanujcie wodę.




Należy szanować sąsiadów, ale wiadomo że bardziej dba się o własną rodzinę, niż o te inne rodziny które mieszkają wokoło.

  Podobnie, choć generalnie tak zwani ludzie z różnych kontynentów nie czują do siebie wzajem nienawiści i jest taka dosyć-dosyć atmosfera światowej wspólnoty, to i tak najczęściej staramy się jak najlepiej reprezentować swój kraj i to jemu życzymy dobrze.

   Każdy ma prawo życzyć dobrze swojemu krajowi, tak jak własnej rodzinie. Ich interes preferować.

     Kiedy interesy się krzyżują, wynikają tarcia, potem stąd armie i wyścigi zbrojeń.
      Nie potrzeba do tego agresji, to się samo układa, po prostu to tak jest.

      Ja to rozumiem. Lecz odkąd przypomniałem sobie sceny które uważam za preludium zjawiska ludzkości (właściwie, to jest terapia. Terapia uznała się za cywilizację, a poza tym wymknęła się z ram założeń) czuję się zobowiązany zaalarmować, że tera to wszystko staje w zupełnie innym świetle - te armie, to strzelanie do siebie - skoro w słowie "inni" zaczęło coś nie stykać.
      W jego znaczeniu. Nie tak łatwo jest znaleźć jakiegoś innego, go pokazać. -Twarz może być inna, ale czy w środku to jest na pewno inna osoba ? -Czy może jednak kurwa nie i kiedyś, kiedyś ..?

     Ty zgaduj. Ja już nie muszę.

      -Muszę za to poinformować inne fragmenty księcia nieustraszonych pająków, że nie jesteśmy wieloma istotami tylko jedną, i nie jesteśmy jakimiś ludźmi bo człowiek to jest pojazd i tam w środku zwykle ktoś jest.

     Bo jeśli jest tak jak ja to widziałem hen! -Wstecz pamięci, że ci którzy zbudowali te wspaniałe budynki pocisnęli ludzkość z przechwyconego w kosmosie takiego księcia nieustraszonych pająków, podzielonego na fragmenty popuszczanego w czasie w różnych ludzi cząstkami umysłu z kasowaną pamięcią - ale: !Jeszcze do tego, do każdej cząstki, dodawali wodę - fragmenty, z kolei, oceanu; który był zasadniczo drugą istotą, jaką mieli do dyspozycji...

     ..to należałoby zwołać naradę z udziałem przedstawicieli sztabów najbardziej liczących się militarnie państw z różnych kontynentów i wybrać w którymś z nadchodzących lat jakąś porę roku, na przykład jesień - i żeby w tę porę roku wszystkie rakiety i lufy wycelować w jeden tylko, bardzo ważny cel i kierunek uzasadniony pilnie:

       W słowo "inni".

         Inni - to był wielki kit. Inaczej jest.

         Kiedy jedziesz pociągiem i jest sporo ludzi w wagonach, patrzysz wokoło po twarzach - to jeszcze i tak nie masz pewności, czy tym pociągiem jedzie więcej niż jedna osoba. -Nie masz pewności, że to są inni. Nikt tego nie udowodnił.

           Przyjęto to jako założenie domyślne dawno temu, bez żadnego sprawdzania, być może wskutek czyjejś sugestii.

         Okazało się to przeoczeniem poważnym w skutkach. Świadczą o tym wojskowe cmentarze w całym świecie przeobrażonym spuście wody.

           Takie rzeczy, to trzeba sprawdzać - zanim porobita se armie i te bitwy wyprawiacie.

             Ile tu jest osób, w tym świecie - czy dużo ta liczba ma cyfr.

                Bo mi się wydaje że nie.


Właściwie to nie wydaje, tylko tak jakoś przypomniało się - he, he.

   Dawno, dawno temu - zanim wkręcili tu nas w ludzi, że się jest takim człowiekiem i chodzi, gada, czyta prasę.
Planuje zbudować dom, spłodzić potomka, zasadzić drzewo. Czyli przedłużanie tego eksperymentu.
-A powinno się planować powrót jako cząstka w całego księcia nieustraszonych pająków i kontakt z własną rasą, która zresztą do nas się zbliża, już wie gdzie jesteśmy

..więc od tego tematu i tak nie uciekniecie, obojętnie jak bardzo byście chcieli być tymi ludźmi i na trumienki swe czekać jako wam to wszystko powkręcali, że się jest takim człowiekiem, się rodzi się żyje i się umiera, i to tak ma być ..bo to tak jest.

   A to jest wszystko kit. -Się jest fragmentem księcia nieustraszonych pająków połączonym z fragmentem oceanu. Stąd się ma myśli i uczucia, a nie zawsze się zgadzają. -Ciało ludzkie to jest pojazd, ruchoma obudowa jakby.

Poradnik dla połączeń fragmentów księcia nieustraszonych pająków z fragmentami kosmicznego oceanu


dosyć schizy z byciem ludźmi - Nie było tak, Stefan !
  Witaj! Jeżeli uważasz się za człowieka, chcesz w życiu odnieść sukces, sobie poradzić, albo chociaż wystąpić godnie, ale są problemy bo tak naprawdę jesteś połaczeniem fragmentu księcia nieustraszonych pająków i fragmentu kosmicznego oceanu, z ukrytą pamięcią obu istot, żyjącym wewnątrz terapii eksperymentalnej gdzie stworzono warunki aby uznawali się za cywilizację z własną historią i genezą, chociaż niektóte dawne epoki im wymyślono a najświetniejsze budynki dostali gotowe i do dziś sami tak ładnie nie umieją budować - to jest to poradnik dla ciebie!

1. Nie wkurwiać oceanu! - to po was nie przejdzie o punkcie wyczerpania cierpliwości. Zgrywanie wielkiej cywilizacji, dorabianie ideologii do swojego pędu ku władzy, godności i bezpieczeństwu, ogarnianie otoczenia żeby przyklepywali - to jedno.
      A żeby za bardzo nie wkurwić - to druga, także bardzo ważna sprawa. Ocean jest duży i nie musi budować przemysłu, żeby wam sprostać - bo może po was przejść. Wtedy już wątpliwości by opadły, że to jest żywa istota z którą tu mieszkacie.
         Można też zrozumieć to wcześniej.

2. Nie gotować wody!

3. Szanować uczucia istot w otoczeniu - rozumiejąc, że nie wiadomo czy to są w ogóle inni.



     A gdyby na wielkim placu gdzieś pośrodku dżungli wieczorem setki bębniarzy siedziały i wybijały wspaniały rytm, i szłoby dobrze aż by się niektórzy zmęczyli albo poszli w ostry boczny trans, tak że gubiliby rytm i zmieniali, i coraz więcej bębnów poczęłoby wydudniać co innego, jakieś wolniejsze takty i sekwencje...

   Wiadomo, że wspaniały rytm już by nie wybrzmiewał tak czysto i donośnie, że mieliby problemy w ogóle z jego utrzymaniem na przyzwoitym poziomie.

   Podobnie z uczuciami. Jeżeli wielu czuło się dobrze ale liczni też byli smutni, ich łączny wymieszany "rytm" uczuć w którym trwali ledwie był przyzwoity, jako taki.

--



   Ci którzy uważacie się za ludzi i członków różnych narodów: - Wasi przodkowie mieli swoich przodków. A ich przodkowie mieli swoich przodków. Ale ich przodkowie już nie mieli swoich przodków..

   ..bo to wszystko pewnego dnia rozpoczęli niby dożynki w Las Vegas, po uprzedniej fazie przygotowań, wobec sposobności czasu, miejsca i powodów.

   To nie w naturalnym biegu czasu powstała sama z siebie wasza rasa, tylko to jest taki rozbudowany eksperyment i was polepili z istot większej skali. A ja sobie przypomniałem i to jest tego typu sytuacja.

   Teraz możecie dalej lecieć w rajdach osobistych karier i ścigać się między sobą całymi narodami, albo zatrzymać się i sprawdzić czy ja dokładnie wiem co mówię - że ta cała ludzka cywilizacja z jej historią - to ściema i prowokacja, że wkręcili nas w te schizy że się jest ludźmi a każdy obcy i w ogóle inny, drugi - a żeśmy kiedyś byli takim jednym wspaniałym księciem nieustraszonych pająków, który leciał objąć nowe światy dogadane z rywalizującą rasą w asyście około pięciu tysięcy pająków w kosmicznym pojeździe,
      natomiast uczucia mamy z wody, która fragmentem i fraktalem jest oceanu, również stąd niepochodzącego, który chyba już kiedyś miał was dosyć i waszego schizowania, skoro po was przeszedł i dlatego macie takie słowo "potop".

   Opamiętajcie się, kurwa...
   Gdy żołnierze Radzieckiej Rosji spychali Wehrmachtowców z powrotem w kierunku ich domostw, wzdłuż i wszerz Kraju Rad radowały się umysły jasnowidzów i światłych ludzi, a nawet ciemnych - choć może nie wszystkich, bo wiły się propagandy i myślano ku różnym przyszłościom.

   W dowództwie Armii Czerwonej w czasie wielkiej kontrofensywy nie działał Związek Miłośników Kultury Ukraińskiej ani innego typu tajne lub jawne organizacje zrzeszające fanatyków i sympatyków narodu ukraińskiego.

   Mimo to, nie do pomyślenia było żeby któryś generał wykręcił ze swoimi armiami na południe i spalił tam kilkanaście ukraińskich miast wraz z portami, zniszczył wiele fabryk i plonów bo po prostu nie lubił Ukraińców.

   To nie oni byli śmiertelnym zagrożeniem dla Rosji i nie wolno było tak na nich tracić żołnierzy, sprzętu, nawet jeśli ktoś ich nie lubił.

   Kiedy walczono z pożarami, to mądrze zrobili ci którzy poszli walczyć tam gdzie płomienie były już bujne i rozszalałe, nie szczędząc przy tym życia ni zdrowia, ni trudu.
   Ale jeszcze mądrzej zrobili ci którzy poszli zburzyli dom podpalaczy.

   Ręka uchodzi z rękawiczki - a pozostają dziurawe pola i spalone porty, zniszczone mosty.
"W tym drugim nazwisku też ładnie pokazał. Nawet nasi musieli werbować antyklakierów przeciwko niemu, tak momentami błyszczał - pomimo obciążania go programami i dolegliwościami."

   Pytanie do osób które pozwoliły komuś we własnych umysłach sformułować bądź same sformułowały i wyemitowały myśli o charakterze: "Jeżeli ktoś pisze o darzonej szacunkiem postaci z ukraińskiej historii, i to w dodatku nie jakieś trawestacje tylko kluczowe fakty z perspektywy kogoś kto nie był daleko, o których nie wiedzieli sami historycy na Ukrainie - to niech on się też zachowuje w taki sposób trochę jakby szedł przez muzeum, a nie że robi co mu się podoba."

     Jaki procent jego życia powinien być udawany ? 5% ? -Tyle żeby przykryć swoje największe wady i odchyły od tego jak osoby starają się wypadać na nagraniach ?

       Ale wtedy przecież no siłą kurwa rzeczy tak samo w 5% nieautentyczny jawiłby się

wchodząc klatką schodową - sąsiadom,
w parku po zmierzchu nadymając korpus - tasującym oczkami go drabom
na targu zgrywając cwaniaka - odmierzającym warzywa babom
schroniwszy się w las, uciekając przed emitowaną z wież męką -
zwierzętom
Z plaży patrząc przez, ponad morze, zamyślon o losie kraju
rybakom w dali na kutrze i tuż obok studentom na haju.
Tak samo 5% nieautentyczny byłby w wypracowaniu licealnym
i w ataku szału, gdzie czas, bezruch i korytarz szpitalny.

     Czyż miały prawo tamte osoby zakładać że te 5% nieautentyczności, sztuczności, przyzwyczajenia do udawania kogoś innego w pięciu procentach - taki ktoś mógłby nagle zdejmować potem jak czapkę ilekroć siadałby do pisania o ukraińskim prowidnyku, i by znikało to 5% fałszu z jego minut i twarzy, spojrzeń i ruchów, rytmu głosu i tonu słów, myśli i zdań, liter ?

     Na pewno nie.

 I 
stnieje prawda zwykłych ludzi, którzy są tam na miejscu - gdzie po koleinach z trupów przesuwają się kraje.
 I 
stnieje propaganda ukraińska, której prawda to że Rosja jest faszystowska a oni miłowali pokój.

 I 
stnieje propaganda rosyjska, że to nic takiego że Słowianie redukują się sami, gdy Zachód gnije a Chiny i Indie rosną w siłę.
 I 
stnieją światowe media, które grają w jeszcze inną, swoją grę.

A gdyby mieć wypierdolone na to wszystko, i spojrzeć na to jak na gierkę strategiczno-symulacyjną o regułach takich jak to w życiu jest, czyli odzwierciedlających rzeczywistość ?

17 IV 2024 więc czy to Słowianie sami się pokłócili,
czy komuś innemu o coś chodziło ?

     W zamian za moją analizę oczekuję zapłaty, a konkretnie żebyście proszę zastanowili się nad jednym fenomenem, który odkryłem:

Jeżeli od długich dekad poza Jugosławią wszystkie kraje słowiańskie miały między sobą pokój na wszystkich nizinach, to dlaczego akurat właśnie tam gdzie najżyźniejsza ziemia zaczęło się coś dziać i to od razu na ostro -







tama, most, dworzec i okręt
..poczekajcie, łze sę otrę

znów okopy, czołgi, trupy
niedaleko do poruty.

W twarzach, włosach, z mowy słowach
rodzina słowiańskich ludów typowa
podobna, o cechach zbliżonych..

Jasne: pień był wspólny, później podzielony
pamięć zatarta, rozrzucone ludy.

Każdy tu bohater, który czyni trudy
na powrót scalić i ludy i język.
Jeszcze po Zachodzie puścić wojskiem wężyk.

By mieć plecy luźne
gdy nadjadą Chiny
wyrwać krzywd swych korzeń, zabić ich przyczyny
po nich Indie, albo jakoś tak, czy odwrotnie

Wizje miałem bujne,
oczy czasem mokre,
oddech niekiedy głośny okropnie
lecz w swe godziny samotne
nie zawsze człek ćpał, porno pizgał

...bo czasem jeszcze magią on nabryzgał.


Babusie chcą już końca wojny, i tak samo konie i sowy
na mej twarzy zarost, lecz plan doborowy
i skład, że jest, zauważyć warto
ludy bywały, a niejeden starto
Inny lud nie skorzystał z okazji
potem pochód ich widziano w stepach Azji.

Ja miłuję pokój, dobro, zgodę
z tyłu by mieć spokój - pragnienie powodem
że sumienie nie dało mi już czekać z tym wywodem.

Nie o nas w tym chodzi, lecz o przyszłość dzieci
by strudzeni fest drogą z Afryki faceci
..nie szli do nich fizyczni, okazali zjawą
Gdyż tam wojska pójdą, się z syfem rozprawią.



Kilka słow o autorze
[w tej tożsamości:] Łe, to ja. Aha. W młodości kujon, dziwak, geniusz komputerowy, później narkoman-gawędziarz, niedojeb, synuś mamusi, w końcu ni to rozdziw ni to osiedlowy pipeusz, chociaż coś tam po nocach nad czymś siedział
..i jeszcze wtedy dalej szedł tą drogą, w te jazdy tym umysłem czy co mu zostało, w te schizy.

  Całe to tu pisanie, się narażanie, utrzymywanie półtorej dekady witryny internetowej - a to z uwagi na okoliczność że szlachetne cele staram się sobie wyznaczać z powodu uwarunkowań ideologicznych, choć w praktyce dnia codziennego różnie bywa z realizacją.

W późnym momencie życia lat ponad czterdziestu, przebudziły się paranormalne moce. Te, o których wcześniej czytał. Przy użyciu tego udało mi się odzyskać wiarę w siebie, w życie, odzyskać formę i roztoczyć magię, a bez bajery bo te wszystkie wizje i przypomnienia to miałem naprawdę, chociaż było że coś się nie sprawdziło i poszło innym torem.


   Pamiętajmy że nie to jest najważniejsze, czy gromadzić prowiant, czy uciekać na Południe czy na Północ, ale żeby nie gotować wody. Używać jak najmniej samochodu, prądu.
Śmierć ciała to tylko przejście w następną fazę istnienia. Film dalej leci.

Dobrze wtedy mieć czyste sumienie, czyste konto uczynków.
Obojętnie co wam tu nawkręcali


Jako osoba daleka od powtarzania cudzych punktów widzenia, po swojemu tak jak to rozumiem gospodarczo, biologicznie, militarnie i kulturowo - udostępniam moją analizę obecnych wydarzeń w perspektywie jakby to była gra strategiczna, czyli opis aktualnych zdarzeń w przebiegu rozgrywki, co to oznacza dla graczy oraz jakie są dla nich możliwe scenariusze rozwoju sytuacji na planszy, jaki najlepszy a jaki najgorszy.

Ukraina


straty ponoszone w wyniku trwania dni wojennych:

   Rosja

straty ponoszone w wyniku trwania dni wojennych:
¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ ¤¤ Kiedy po obu stronach frontu zdarzają się głosy nawołujące do eskalacji, użycia straszniejszych broni, dokonywania nowych natarć i ofensyw -to ja nie wiem czy osoby te myślą o tych wszystkich konsekwencjach dla potencjału swojego kraju i narodu, czy umieją wbudować to w swój patriotyzm.
17 IV 2024
      Najgorszy scenariusz dla Ukrainy: po ósmej kontrofensywie Zachód przysyła lotniskowce, ale nie ma już kim ich obsadzić. Traktorzystki pracujące jako maszynistki pociągów, szwaczki w roli piechoty, kasjerki uwijające się na zapleczu frontu. Nadchodzi telegram z Zachodu: "No... Trochę was w to wjebaliśmy..!".


Najgorszy scenariusz dla Rosji: po tym jak już ma cały Zachód przeciwko sobie po przeprowadzeniu czystki etnicznej i przymusowej relokacji na okupowanych terytoriach ukraińskich, nagle moment osamotnienia Rosji zostaje wykorzystany przez Chiny. Samozawędrowanie Rosji w niezbilansowany układ międzynarodowy, w którym jej blok relatywnie mały. Ataki Ukrainy na stacje transformatorowe i węzły kolejowe, Chin na rafinerie, gazociągi oraz urządzenia portowe. Deformacja ekonomicznego podwozia maszyny wojennej.
    Zachód
Najlepszy scenariusz dla Zachodu - Słowianie nawzajem wyrzynający się do ostatnich trzech Słowian, którzy krzyczą do siebie nawzajem z okopów i w końcu zawierają najpierw rozejm, później pokój ..skoro wcześniej wielcy kurwa wodzowie tego nie umieli.
Najlepszy scenariusz dla Ukrainy i Rosji:


-Teraz, teraz, teraz! Teraz można to zrobić!
Zapewnić przyszłym pokoleniom Słowian życiową szansę nie gorszą, niż my sami mieliśmy.
Najgorszy scenariusz dla Zachodu:
dwie rozpędzone armie, z wdrożonym pełnym personelem niewymagającym szkolenia, z ostrzelanymi żołnierzami wszystkich formacji, z uruchomionymi własnymi liniami produkcyjnymi systemów bojowych i amunicji oraz części zamiennych

jedna tak silna że stanowi zagrożenie dla Zachodu sama jedna, a druga tak mocna że zdołała przez dwa lata stawiać tamtej opór

nagle ruszające razem na Zachód, rozkurwić tą degenerację i zepchnąć czarnych nachodźców z powrotem do Afryki

w ten sposób, bez cienia agresji, wystawiając rachunek "kiedy klient jest jeszcze obecny na sali, czyli teraz musimy wystawić"

za sprowadzenie zagrożenia na żony i dzieci Słowian, w tym i w przyszłych pokoleniach, na ich spokój i zdrowie, domostwa i plony

poprzez doprowadzenie do uformowania się na ich terytoriach wielomilionowych rzesz ludzi obcych Europie kulturowo, wyznających obce religie nierzadko nawołujące do eliminowania różnowierców

w sytuacji wyeksploatowania gleb uprawnych Zachodniej Europy, co właściwie skazuje tamtych na atak i parcie ku żywności - do Wielkiej Brytanii lub na Wschód gdzie kraje Słowian.

   To jest logika kaloryczna oraz logika śmiałków opuszczających swe rodzinne strony w daleką podróż na bilecie odwagi, pójdą gdzie jedzenie i światło zamiast siedzieć i sobie wyginąć czy wracać do Afryki bądź państw gdzie nie widzieli traktowania kobiet z normalnym szacunkiem.

 To, jakie kraje zachodnie miały po zakończeniu zimnej wojny intencje wobec krajów słowiańskich i ich ludów, mogliśmy zobaczyć przy zarzynaniu polskiego przemysłu, niegdyś wschodzącego w Europie na podobieństwo państw-tygrysów azjatyckich w branży chemicznej, radioelektronicznej, tekstylnej, stoczniowej oraz innych.

  To, jakie niebezpieczeństwo włodarze krajów Europy Zachodniej sprowadzili na to i na przyszłe pokolenia Słowian, na dzieci i żony Słowian - to jest oczywiste. Można być upośledzonym i chorym psychicznie, a i tak by się to rozumiało, że to jest niebezpieczeństwo - takie miliony dzikich bez ideologii poza przetrwaniem oraz miliony zorganizowanych i z ideologią, za to dotyczącą eliminowania niewiernych nie w kontekście wyboru czy decyzji własnej, tylko nakazu religii.


Pozostaje pytanie: czy wystawiamy rachunek klientom kiedy są jeszcze obecni, tu z nami ?

Atak, rozkurwić, a potem piękny pokój - bo ja jestem za pokojem. Pokój na długie lata, dekady. Nie wojnie !

   przodków wola
  Po przeprowadzeniu symulacji konturowej refleksje:

  Jeśli cichy atak Niemiec na Polskę rozpatrywać w wymiarze etnicznym, kulturowym i lingwistycznym - jasne jest kto jest celem, akcji odwetowej w skali teatru europejskiego na poziomie cywilizacyjnym, sami się wskazali i sami zaczęli. "Po co się zaczynali..?"
    Przecież to oni zaczęli.

  Natomiast przyjazne ludy Holandii, Francji, Hiszpanii czy Włoch, zwłaszcza ich kobiety i dzieci, na pewno wdzięcznie witałyby pomoc w pozbyciu się tych w których oczach nie widzą swoich marzeń. Nie wiadomo jednak, czy będzie to możliwe - na Zachód łatwiej wyjeżdża się z zaproszeniami.

   Nie burzmy klimatu europejskiej współpracy. Tylko domy tych, którzy psuli atmosferę.

Nie mieliśmy prawa tak zakładać, że to nie są jakieś eksperymenty, tylko naprawdę jesteśmy takimi narodami co same się uformowały. Nie było prawa założyć, że nikt przy naszym zaistnieniu nie pogrzebał i w nas samych, i tak po prostu se pójść dalej jak frajerzy, naiwnie do przodu w rozumowaniach i badaniach.

   Jeśli ktoś bezmyślnie wtargnie na drogę, należy się za to mandat. Albo jak nie pomyślał i spadła mu z okna donica. Podobnie tu można się zastanawiać czy należy się mandat za bezmyślność, naiwność, niedopatrzenie rozumowe - a ten mandat to jest kurwa to, te k.. te życia tymi ludźmi, że niby oni.

Istot było mniej.

  Nigdy nie mieliśmy prawa założyć, że jesteśmy tymi milionami ludzi, jakimiś osobnymi postaciami, odrębnymi od siebie w sensie wewnętrznym i zewnętrznym.

   Tylko dlatego że tak się wydaje zmysłom, że widzimy takie sceny.

Nie ma jak stwierdzić czy to

    1) scenografia

czy to są

    2) rzeczywiste sceny które same wyjebały z potencjału zdarzeń.

Zwłaszcza ku prawdopodobieństwu opcji 1) waży fakt istnienia w pamięci z tyłu wyrwy, jakby przepaści.

Wyraźnie jakby brakowało tam materiału.

Fakt że rzekomo mędrcy rzekomi z rzekomych dawnych czasów tak się pomylili, to przeoczyli, pojechali dalej kurwa z tym wszystkim - tymi filozofiami, politykami, systemami wierzeń i przekonań, ideologiami

..bez udowodnienia że jacyś inni w ogóle istnieją, że tu jest więcej niż kilka osób..

właśnie też wydaje się jakiś podejrzany.


Ponadto:

  zauważmy, że bajorko przy polnych stawach jest ośrodkiem o niskim stopniu komplikacji, a zdarzają się tam pułapki - na przykład można zostać połkniętym przez szczupaka, ropuchę, bociana czy pozbawionym życia i wolności przez wędkarza.

Tokio stanowi ośrodek o większym stopniu komplikacji niż bajorko, i jest tam o wiele więcej pułapek i niebezpieczeństw niż w takim bajorku.

Nie mieliśmy nigdy ani nie mieli prawa przodkowie zakładać, że rzeczywistość w której otwarliśmy oczy i naukowcy zaczęli wkręcać te swoje kity - że to jest ośrodek o mniejszym stopniu komplikacji niż bajorko, że tam nie ma pułapek.

Nie było takiego prawa. Nie było nigdy powodu zakładać bez podejrzliwości, że naprawdę tak tu jesteśmy tak jak to się zdaje, jakimiś ludźmi w tych narodach, że ta historia że to tak było chociaż plus minus jak podali. Że nikt tu nas nie wystartował, nie zaaranżował.

Bo skoro w Tokio są zmyłki i pułapki, i tak samo w bajorku, to nie ma powodu oczekiwać od rzeczywistości w której otwarliśmy oczy, że będzie pozbawiona tego czynnika pułapkowatości. Nie ma i nie było.

Oni coś tam odpierdolili, jakiś przekręt, przy tych uwierzeniach.
   Istot było mniej niż postrzegają to autorzy kryminałów, jakby każdy tam w książce na pewno był kimś innym od pozostałych, odrębną postacią.
Tych innych nikt nie udowodnił, że postać którą widzę przed sobą to ktoś inny, a nie ja sam wcześniej lub później w moich przeżyciach.
Kiedy obok nas jest osoba w zabójczym zamiarze, przeszywa nas dreszcz.
Gdy ktoś obok silnie się cieszy, nas także ogarnia wzruszenie.
Gdy opodal cierpią strach i znój, trud i lęk przepływają na bogate domostwa.

   Że żyje w tym świecie więcej niż w sumie 1 osoba nikt nie udowodnił.



 
Jeżeli w pewnej wiosce przez dwa lata usiłowanoby stłumić ogień, aż w końcu by się to udało po czterech latach w pewną sobotę i złe dymy zniknęłyby, to co powinni uczynić następnego ranka bohaterzy, którzy walczyli z ogniem i go pokonali ?

   opcja  a) udać się do świątyni podziękować za ochronę i zanieść swoje uśmiechnięte sumienia, a popołudniu jeszcze dla mniej religijnych też zorganizować porządną uroczystość z okazji zwycięskiego zakończenia operacji gaszenia ognia

   opcja  b) skoro świt cicho już przemykać, by otoczyć dom podpalaczy. Ich wyeliminować z aktywności w latach przyszłych, miejsce ich przefasonować by się ognie stamtąd nie zabłąkiwały po wiosce

Gdyby wojska rosyjskie na Ukrainie zmieniły taktykę i zamiast forsować rzeki, atakować miejscowości, lotniska, kolumny przeciwnika - skupiły się nagle tylko i wyłącznie na tych mieszkańcach Ukrainy (niezależnie od ich etnicznej przynależności) którzy stosowali nazistowskie pozdrowienie, używali nazistowskich symboli oraz haseł - i za pomocą lotnych grup szturmowych desantowanych helikopterami, przy zręcznym omijaniu ukraińskich jednostek na ile tylko by się dało, ignorując je, prowadziliby działania oparte na przemocy jedynie wobec tej grupy obywateli, zakażonych nazizmem

           - i wszystkie te działania by się udały, naziści zostaliby wyeliminowani lub zdenazyfikowani lub unieszkodliwieni lub dyslokowani, a pożyczony od Chińczyków super system inwigilacji społeczeństwa za pomocą wróbli optosensorycznych i much cybernetycznych umożliwiłby identyfikację i namierzenie co do jednego wszystkich osób o poglądach nazistowskich na Ukrainie -

         - czyli operacja denazyfikacyjna gdyby się zakończyła pełnym sukcesem, zwieńczonym w Moskwie wojskową defiladą i uroczystością religijną

           ..to to i tak byłby tylko podpunkt    a)
                 Gdzieś tam, zagroda podpalaczy wciąż nienaruszona i groźna.
                         Przecież sami Ukraińce sobie tym nazizmem krzywdy nie zrobili, się tym nie zakazili sami z siebie, przeważnie nie są to anioły ale aż tak to nie, przecież to normalni ludzie ..były lata 90-te, mieli swoje młode państwo, ładnie się ubierali w dresy tak jak wszyscy i nikt sobie na samochodach nie rysował symboli różnorakich gałęzi sił zbrojnych nazistowskich Niemiec. Sami oni sobie tego nie wynaleźli, się tym nagle nie zakazili.

  Podobnie przy wiejskich pożarach ogień nie tyle sam się krzesa, sam z siebie pojawia - lecz ktoś z zewnątrz podrzuca go w złej intencji.

             Widzieliśmy w alegorii wsi, jak należy uczynić.
             Czyż w skali teatru europejskiego, wielocywilizacyjnego, teraz gdy tak wiele się decyduje na ostrym wirażu historii - można pozwalać sobie na większe zaniechanie i niedopatrzenie, niż w skali wioski z metafory ? Czyż można wybrać mniej roztropnie ?


                 Czy po ugaszeniu ognia w wiosce była nadzieja, że podpalacze odtąd się zmienią i nie będą już tego robić ?
                     Czy wolno być bardziej naiwnym gdy chodzi o Europę, miast o wioskę ?


                 Jeśli zakrwawiony gangster z raną postrzałową rozwalił z buta drzwi łazienki na stacji benzynowej, wbiegł do środka a tam trzech umundurowanych policjantów wynudzonych po prelekcji, i wszyscy nagle zaczynali sięgać po broń - to nie miał szans ich załatwić jednego po drugim boby zdążył dostać, zarobić kulkę od tego trzeciego -            - i jedyną szansą był strzał w lampę, żeby w ciemności uniknąć kul - to można powiedzieć, że znajdował się w sytuacji niełatwej i niebezpiecznej, ale istniało nieszablonowe rozwiązanie przedłużające nadzieję.

               Podobnie Słowianie, umiejętnie dzieleni przez wyrafinowane "ciche, obce ręce", dystansowani populacyjnie przez kraje Azji i Afryki, a ekonomicznie przez bogaty Zachód - żeby mieć szansę w następnych nazwijmy to turach, dekadach, pokoleniach -                musieliby skończyć waśnie, troszeczkę uporządkować sytuację na kontynencie europejskim w wymiarze poważnych zagrożeń, aby następnie czekać na Chiny i Indie w scenariuszu pleców ogarniętych, że "z tyłu czysto". Tylko tak można przekazać pałeczkę następnemu pokoleniu.

                   Inaczej pałeczka wypadnie - gdyby do następnych tur Słowianie przystępowali wzajem skłóceni i otoczeni - od Zachodu imigranci, od Południa muzułmanie, od Wschodu groźni Azjaci, a na Północy wody i chłody, lasy miast gleb którymi ludność można by wyżywić.

                     Bytowo-ekonomiczny los przyszłych pokoleń Słowian wydaje się zależeć mniej od nich samych, a bardziej od tego niniejszego bieżącego pokolenia Słowian - czy będzie umiało wykazać "dziejową przytomność" i zrobić to co się powinno, rozumiejąc sytuację porządnie w dal ?